czwartek, 4 sierpnia 2016

Miszmasz

Nie wiem czy to z przepracowania czy z emocji, wczoraj wstałam z bolącą głową, bez chęci i sił do zrobienia czegokolwiek.
- Trzeba jechać do Szeptuchy - zażartował podczas śniadania Bogumił.
Do Szeptuchy nie pojechałam, ale zarządziłam  dzień odpoczynku i zrobienia czegoś dla siebie.


Tym czymś było wymycie włosów.
A popołudniu Bogumił zaprosił mnie na lody do miasta :-)

Posiedziałam też bezczynnie przed stodołą i patrzyłam na nasze kury. Nawet nie sądziłam, że kury są takie "hierarchiczne". Są dwie stare kury - Ruda i Czarnuszka, dwie białe 14-sto tygodniowe i pięć 9 tygodniowych.

Młode  mają przechlapane. Na wybiegu, tak jak i w kurniku trzymają się razem. Kogut Edward adoruje tylko stare kury. Budzi nas tuż przed piątą, a kiedy nie widzi mnie na podwórku, wchodzi do stodoły, staje pod moją sypialnią i tak pieje, że umarły by wstał. Jest z niego prawdziwy dżentelmen. Najpierw jedzą jego faworyty, dopiero później on sam. Małolaty na samym końcu.

Edward

Najmłodsza Balbina




A ogród?

Jego zorganizowanie wymagało od nas wiele pracy, ale odwdzięczył się nam ogórkami, dyniami, kabaczkami, pomidorami. Uczę się robić przetwory i daje mi to dużo satysfakcji.

Powoli tworzę małą rabatę w sadzie, idzie mi to opornie bo stale trzeba robić coś innego. Nie wiele też mam materiałów do jego budowy, przeważnie z odzysku. i z tego co mam pod ręką.

Z desek, które były na stropie ułożyłam dwie ścieżki. Zrobiłam porządek z malinami. Postawiliśmy wannę i wóz w docelowym miejscu. Muszę ją jedynie obudować, ale to może w przyszłym roku.






Wiem, że deski to może i kiepski pomysł, ale na nic lepszego mnie nie stać. Jak spróchnieją pójdą na kompost. Dlaczego więc je zrobiłam? Uwielbiam ścieżki, drewniane stare płoty, aleje drzew. I taki miszmasz będzie w moim ogrodzie :-)

A dom?

Tu się zmienia jak w kalejdoskopie.

Od wczoraj Adam z ekipą robi dach. W pierwszej wersji mieliśmy oczyścić dachówki i położyć je ponownie. Ponieważ dachówka podobno się nie nadaje, szukamy nowej. W konsekwencji tych decyzji, będziemy mieli zamiast kafli na podłodze beton.

Jedynym wyjątkiem będzie łazienka. Powiem szczerze, że wcale mnie to nie smuci i nie martwi, bo łazienka będzie taka jaką sobie wymarzyłam. Gdzie tam wymarzyłam, nawet do niedawna o takiej nie śniłam.

Kafelki już zamówiliśmy.
Z jej urządzaniem nie miałam żadnych kłopotów. Ja po prostu wiedziałam jaka ona ma być.
Biało czarne kafelki na podłodze. Białe kafelki na ścianie,bez zbędnych dekoracji. Duża zwykła wanna, umywalka na nogach od maszyny i prysznic. Na początek bez szyby. 






A na koniec mam dla moich czytelników zagadkę:
W zeszłym tygodniu otrzymałam bardzo miłą przesyłkę. Jak myślicie od kogo?
Dla ułatwienia podpowiem, że jest to młoda kobieta, ale nie nastolatka. Mimo młodego wieku ma bardzo fajne spojrzenie na życie. Jest bardzo ciepła i refleksyjna. Robi piękne zdjęcia i piecze pyszne chleby :-) 




13 komentarzy:

  1. Fajnie ma Edward, będzie miał aż 9 żon. Balbina urodziwa. Zajrzyj do mnie czasem na facebook. Lubię wklejać filmiki pokazujące jak mądre są zwierzęta. Widać, że prace remontowe i ogrodowe idą pełną parą. Może ten chlebek od Aluchy?

    OdpowiedzUsuń
  2. Przesyłka od Aluchy?:)

    Graszko,cudnie u was, wszystkiego nie ogarniesz natentychmiast ,a juz ogrom pracy włozyłas i ogród dobrem sie odpłaca. Masz racje, wykorzystuj co sie da, jesli drewniane ,to bedzie próchnica i ulepszy glebe,jest naturalnie i po twojemu i tak ma byc!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Alucha jak nic!
    Fajnie, fajnie u Was.
    Kury sa cudowne. Mogłabym patrzeć na nie godzinami. Moje najstarsze, sześciolatki, którym udało sie ujść z życiem przed te wszystkie lata (lisy, kuny, jastrzębie) już odeszły. Zasnęły spokojnie w swoich ulubionych koszach wypełnionych siankiem. Żal straszny. Ale najsmutniej mi, jak lisy albo jastrzebie morduja mi moje kurki. Ryczę jak bóbr i to sie nie zmieni nigdy. Pamiętam wszystkie moje kurki z imienia i usposobienia. Wiesz, nigdy nie sadziłam, że pokocham tak kury. Ale miłość nie wybiera. Poza tym znoszą pyszne jajka i robia co chcą.
    Musisz odpoczywać. Mówię Ci to ja, która właśnie z przepracowania nie może się ruszyć. Jestem sama, ruszyć sie nie mogę. Ani leżeć, ani siedzieć, musze brać zastrzyki, poprawy nie ma na razie. Okazało sie, że nie jestem jednak z żelaza.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rogata!!!! Gdyby nie to, żem sama przywiązana do ziemi, pojechałabym tam do Ciebie i nakładła deską nieoheblowaną na ten obolały od zastrzyków tyłek! A potem bym pomogła...
      Odpoczywaj.
      Nic nie rób .
      Naucz się tego!
      Ucz się od Graszkowskiej.
      pozdrowienia dla Graszkowskiej z przyległościami z Izerów

      Usuń
  4. Zobacz jak to jest w świecie zwierzęcym, zupełnie inaczej niż w ludzkim.
    Pan Edward zapewne wolałby adorować młode panny ;)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Pewnie, że Alucha!
    Powoli wszystko idzie do przodu. Nieprzewidziane trudności to rzeczywistość towarzysząca ludziom przy każdym remoncie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiem od kogo, bo... dostałam taką samą przesyłkę. :))
    Kurek zazdroszczę. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak bardzo mi się wszystko u Was podoba, dom,ogród, kurki, Edward,boćki ale najbardziej podoba mi się łazienka w ogrodzie :)
    Jeszcze się w życiu nie kąpałam w wannie pod chmurką a chętnie zrobiłabym to chociaż raz :)

    Buziaki dla Kudełka :-***

    OdpowiedzUsuń
  8. No musi od Aluchy ta przesylka! Wasz ogrod nabiera ksztaltow, nawiasem mowiac pieknych ksztaltow, nastrojowych i klimatycznych. Moze i te deski nie sa specjalnie trwale, ale za to wygladaja fajnie. Na pewno kilka lat posluza, zanim sie rozleca. Moze trzeba byloby je czyms zabezpieczyc przed wilgocia? W sensie jakims srodkiem potraktowac.

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiem hurtem, bo czas mnie goni. Jutro muszę koniecznie pojechać do syna, a mam jeszcze masę rzeczy do zrobienia.

    Chwali się moich kochanych czytelników za odgadnięcie od kogo ta miła niespodzianka. Dopowiem jeszcze, że dołączony był piękny list pisany odręcznie :-)

    Ps Rogata, ja nie wiem gdzie ty mieszkasz, jeśli blisko mnie to może wpadnę zrobić Ci chociaż jakieś zakupy? Może ktoś z moich czytelników? Kuruj się dziewczyno. Sama nie wiem jak mogłabym Ci pomóc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Graszko. Mieszkam daleko od Ciebie, ale moi sasiedzi o mnie dbają. Zakupy zrobione, owce ostrzyżone, gnój z jednego domku owczego wyrzucony, płoty ponaprawiane. Nie jest tak źle, ale boli niemiłosiernie.

      Usuń
  10. Och, jak mi miło, że wszyscy zgadli! Nawet osoby, których nie kojarzę z wizyt u mnie. :) Miło mi bardzo :*

    A u Was Graszko, tyle zmian, tyle się dzieje. Dobrze, że potrafisz w tej zawierusze zarządzić chwilę dla siebie, chwilę odpoczynku. I że potrafisz odnaleźć we wszystkim radość!
    A wiesz, u nas w łazience jest biało-czarna szachownica na podłodze, białe kafle na ścianach i też wanna, ze szklanym parawanem żeby prysznic brać. :)
    Na kurach się nie znam i podoba mi się to co o nich piszesz! Ale Eduardo mógłby dać trochę pospać :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Asia z Przychodni4 sierpnia 2016 22:55

    Może dla niektórych to tylko dom, ogród... Ale własny dom, czy własny ogród urządzany po swojemu, dla siebie to chyba jedna z większych radości :) To co sami tworzymy własnymi rękoma, wkładając w to całe serce cieszy najbardziej. Sama przedwczoraj zniosłam do piwnicy kilka nowych słoików z przetworami i kiedy popatrzyłam na zapełniające się półki to uśmiech sam się wymalował na buzi. Pusta,zimna, jakby nie patrzeć no... zwyczajna piwnica, a od razu lepiej wygląda. Też dopiero zaczynam przygodę z przetworami. Mam nadzieję, że obu nam wyszły same pyszności :)

    OdpowiedzUsuń