sobota, 27 sierpnia 2016

Kudeł

Wiem, że zaglądacie, że czekacie i się martwicie. Boli mnie strasznie głowa dlatego będzie to dość chaotyczny post.
Kudełek uległ wypadkowi. Stało to się wczoraj, a ja nie znam szczegółów tego zdarzenia. Po zmianie zamieszkania włączyło mu się włóczęgostwo.

Bogumiła powaliła wysoka temperatura. Pojechałam z Kudłem do miasta, a on podczas postoju na parkingu zwiał mi. Biegł tak szybko, że nie byłam w stanie go dogonić a potem zginął w siatce ulic. Z lekarstwami dla Bogumiła wróciłam do domu i po chwili pojechałam ponownie, płacząc i modląc się, żebym tylko go znalazła.
 Może po dwóch godzinach, zrezygnowana postanowiłam pojechać w zupełnie inny kierunek. I to był cud, bo spostrzegłam go przy głównej ulicy rynku w zupełnych krzakach. Porzuciłam auto i środkiem ulicy pobiegłam do niego. To było wczoraj a ja mam stale ten sam widok przed oczami. Wystraszone oczy psa i podwiniętą łapę.

Pierwsza wizyta u weta w Górowie. Zastrzyki i nadzieja, że może jutro będzie lepiej. Dzisiaj jest to jutro i nie mam już żadnej nadziei. . Lekarz z Górowa przesympatyczny pan Andrzej zadzwonił dzisiaj do Olsztyna, do lekarza który specjalizuje się takim przypadkami.
Mimo złego samopoczucia Bogumiła, pojechaliśmy tam. Godzina w jedną stronę, dwie godziny w lecznicy.

Nie pomoże tu żadna operacja, bo są uszkodzone nerwy. Potrzebuję cudu, kolejnego cudu, pieniędzy na rehabilitację, żeby nie było gorzej.
Tą prawą nogę mogłabym sama rehabilitować ale potrzebna jest lampa lub laser. Mogę też jeździć dwa razy w tygodniu do Olsztyna. Są to koszty przeze mnie nie wyobrażalne. Już w tej chwili pieniądze przeznaczone na piec zostały naruszone na dotychczasowe leczenie. Czy zimą damy radę bez pieca? Nie wiem, na razie to ja mam mętlik w głowie.
To, że pies może funkcjonować na trzech łapach to wiem. Najgorszy scenariusz który usłyszałam od weta - to obcięcie łapy. To w przypadku kiedy będzie ją mocną ciągnął i wda się zakażenie.

Nie wiem jak to się stało. Czy wpadł pod auto, czy ktoś go chciał złapać i pociągnął za nogę. Wiem jedynie, że nie miał na sobie szelek z moim numerem telefonu

A dom, są już posadzki, panowie zakładają dach. Wiem powinnam się cieszyć, na razie nie potrafię. Powinnam Kudłowi poświęcić więcej czasu. A ja ostatnio chodziłam na coraz krótsze spacery, bo byłam zmęczona do granic. To moja wina, jestem tego świadoma ale co mi po tej prawdzie.

Wybaczcie nie mam siły sprawdzać tekstu.

21 komentarzy:

  1. Bardzo, bardzo Ci współczuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedny Kudełek. Oby nie doszło do najgorszego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Baaardzo mi przykro i współczuję dodatkowego,jakże nie potrzebnego problemu z Kudełkiem.
    Graszko,może byśmy mogło Cię wspomóc finansowo na leczenie Kudełka?Podaj jakieś namiary i bez zbędnego zawstydzenia,kudełek jest najważniejszy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Graszka, kazdy da po trochu i nazbiera sie spora suma. Wiem, o czym mowie, bo sama korzystalam. Jesli bedziesz dawac namiary, numer konta, to ja poprosze o takie z IBANem i BICem do przelewow zagranicznych.
      Niczym sie nie krepuj, pomozemy! W kupie sila, damy rade!

      Usuń
    2. Graszko uzupełnij post i potrzebne dane. Jest tu już kilka kur z pastelowego. Choć po kilka zetow się wplaci i na lampę może da radę.

      Usuń
  4. Myślę, że dziewczyny mają rację. Jeśli większość zaglądających do Was osób wpłaci kilka groszy to rehabilitacja Kudełka będzie możliwa.
    regian

    OdpowiedzUsuń
  5. Graszko , smialo ! Kudelek jest w tej chwili najwazniejszy .

    OdpowiedzUsuń
  6. Graszko , smialo ! Kudelek jest w tej chwili najwazniejszy .

    OdpowiedzUsuń
  7. Graszko - oczywiste jest to co piszą dziewczyny wyżej, o pieniądze się nie martw, podawaj numer konta.
    Co do Kudełka - jak pierwszy raz zobaczyłam jego zdjęcie i poczytałam historie, od razu pomyślałam, że jest to ta rasa i związany z nią charakter co mój ostatni, kochany pies. To prawdopodobnie owczarek polski, one włóczęgostwo i ucieczki mają we krwi. Oraz złe przygody. Mój po którejś ucieczce niestety wrócił już z początkami gangreny i łapkę trzeba było amputować. Żył z nami na tych trzech łapach jeszcze lat dziesięć i zanim się całkiem zestarzał ciągle trzeba było go pilnować bo brak jednej łapy nie odebrał mu żądzy przygód. Wierzę, że dla Kudełka wszystko skończy się dobrze, trzymajcie się dzielnie, my pomożemy :).
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też się dołożę, proszę Graszko dawaj nr konta ...
    A Kudełka ucałuj, bo mi serce pęka :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Dawaj Graszko numerek, dawaj!
    Biedny Kudełek i biedni Wy!

    OdpowiedzUsuń
  10. Graszko, nie pozostaniecie sami z ta tragedia!!! Podaj numer z IBAN(em) i BIC(em) pls. (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mozna też na FB dać ogloszenie , moze ktos ma taką lampę a nie uzywa,i mógłby pożyczyć?

    Nie poddawaj się,jesli jest szansa na uratowanie łapki to tzreba sie tego trzymać .I nie obwiniaj się, czasami po prostu takie wypadki sie zdarzają i koniec.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zycze Bogumiłowi powrotu do zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo smutne wieści nam tu przekazujesz ;-((( Mam nadzieję, że wszystko skończy się szczęśliwie, a zdrówko znowu zawita w Wasze progi !!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja też poproszę o dane do przelewu!!!! Przyszłam od Sonic, przeczytałam wszystko wzruszając się często. Kibicuję, kciuki trzymam, pomogę bardzo chętnie!!!
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  15. Graszko, jeżeli nie chcesz publikować w sieci swojego konta, roześlij na maila... Trzymajcie się...

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie krucho, ale coś się wyskrobie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń