poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Kartka z kalendarza - sierpień


Bajeczki powstały na podstawie rysunków do kalendarza Biała Kura 2016 a te z kolei narysowała  Hana z bloga Dzika Kura w pastelowym kurniku, do prawdziwych historii zwierzaków które dzięki naszym blogom znalazły swoje domy. 


Kudeł - Kudełek 


Kiedy tamtego zimnego marcowego przedpołudnia roku 2015, Kudłacz zobaczył Graszkę i Bogumiła stojących przy furtce, nie mógł przewidzieć, że już za godzinę z kawałkiem będzie z szybkością ponad stu kilometrów na godzinę mknął ku nowemu życiu, w odległym  mieście nad brzegiem szarego, zimnego morza.

Patrząc na niknąca w oddali podlaską wioskę poczuł w swoim małym psim sercu ukłucie, coś jakby tęsknotę za światem, który żegnał na zawsze. Las przy którym przycupnęły drewniane, ciemnoszare domki, wydał mu się mały i wcale nie tak bezkresny jak wtedy gdy przemierzali go z Rudym. 

Bór zastał szybko zastąpiony bezkresnymi brązowymi o tej porze roku polami, szpalerami bezlistnych brzóz o białych jak papier pniach, a wkrótce wioskami, wsiami, miasteczkami i miastami, które wydały mu się przerażająco olbrzymie. Kudłaty zaczął się bać, drżeć i niespokojnie dyszeć, ale mimo to oniemiały patrzył na przewijający się za oknem film.

Rudy mu co prawda opowiadał nocami, kiedy przytuleni, ogrzewali się nawzajem pod świerkowymi gałęziami, o wielkim świecie. Sam nie pamiętał wiele, nie umiał odpowiedzieć Rudemu skąd się wziął w ich lesie. Być może wspomnienia były zbyt bolesne i dlatego szybko wymazał je z pamięci. 

Razem z Rudym tworzyli zgraną watahę, rozumieli się bez słów. Żyli tym co udało im się wygrzebać ze śmietników, a któregoś razu Rudy, w którym odezwały się instynkty przodków, porwał kurę, ale nie smakowała im za bardzo. 

Żyli wolno ale czy szczęśliwie? Na to pytanie Kudłaty nie umiał odpowiedzieć. Cudownie było gnać polami przez dojrzałe zboże, czując jak ciężkie kłosy uderzają o ciało, a lipcowe słońce pieści ich karki. Ale gdy jesienią od wschodu zaczynały wiać zimne wiatry, nie było już tak fajnie, wtedy mimowolnie garneli się do człowieka. 

Któregoś styczniowego dnia Rudy nie obudził się. Kudłaty trącał go nosem, mówił aby się nie wygłupiał, nie udawał, prosił aby wstał. Ale oczy Rudego pozostały szkliste i pozbawione dawnego blasku. Kudłaty zrozumiał, że został sam tym świecie i musi wrócić do wsi, odnaleźć z powrotem swoje miejsce u boku człowieka. Tak jak stało się to przed tysiącami lat, gdy jego praprzodek położył się bez słowa przy ogniu roznieconym przez mężczyznę odzianego w skóry dzikich zwierząt. 

Kudłaty wybrał dom młodej kobiety Mamalinki, bo tylko ona nie przegoniła go, a nawet nakarmiła i mówiła do niego głosem od którego robiło się tak ciepło na sercu. Kobieta miała już trzy psy ale one zaakceptowały nowego członka stada, choć nie obyło się bez zgrzytów, gdy ten biały z łatą, próbował dobrać do niego od tyłu. - Pedał? - pomyślał przerażony, ale odgryzł się i tamten zostawił go w spokoju i pognał w stronę leżącego, nic nie przeczuwającego konia. 
Mamalinka nie mogła zostawić Kudła, postanowiła napisać o nim na swoim blogu.  Graszka zakochała się w nim od pierwszego spojrzenia,  Bogumił do tej miłości musiał dojrzeć. 


Podróżowali autem, tak nazywało się to śmierdzące benzyną blaszane pudło, którym niemiłosiernie trzęsło na wybojach. Wielkolud siedzący za kierownicą rzucał co pewien czas przekleństwa w kierunku innych, opakowanych w blaszane pudełka, wściekłych i szybkich próbujących zepchnąć ich do rowu. Przeklinał też osobników, których nazywał politykami, a którzy według niego zamiast zbudować nowe drogi, napełniali własne kabzy.

Oj dłużyła się się ta podróż niemiłosiernie, co pewien czas żołądek, mimo że pusty, skakał do gardła i próbował wylecieć na zewnątrz.
- Czemu to człowieki są takie durne? - myślał czując jak po raz kolejny zbiera mu się na wymioty – nie mogą poruszać się na tych ich szczudłowatych nogach, w końcu robią to całkiem sprawnie, co ich tak gna? Zachłanni zniszczą, rozjeżdżą blaszanymi pudłami i zabudują tymi swoimi betonowymi klocami naszą wspólną matkę ziemię. 

Podczas dwóch postojów Kudłaty nie dawał się z całych swych sił wsadzić z powrotem do śmierdzącego pudła. Ale mimo że jego ostre siekacze cięły ze świstem powietrze, niczym samurajskie miecze, nic nie wskórał. Jechali dalej i dalej w mroczną noc. 

I dojechali w dziwne, pachnące świeżym drewnem miejsce, które kobieta nazywała letnim domem. Tam w końcu dano mu jeść. Zasmakował potraw o których do niedawna mógł tylko pomarzyć. Poczuł na swoim karku męską dłoń, od której, o dziwo, po jego skórze rozeszło się bardzo miłe ciepło.

Rudy opowiadał kiedyś bajkę o psie i wilku, który wolał kęsek lada jaki niźli w niewoli przysmaki. Wtedy Kudłaty był całym sercem za wilkiem, ale tego wieczora, pod koniec strasznie długiego dnia, który totalnie odmienił jego życie, zaczął się zastanawiać, czy to jednak nie ów bajkowy pies miał rację. Cóż to w końcu za cena – wolność utracona za obrożę na szyi, pełną miskę i posłanie w cieple?

Od tamtej pory minął ponad rok. Kudłaty, znany teraz jako Kudełek, zaznał życia w mieście. Nowa pani odkarmiła go, zadbała o modną fryzurę. Spacerował miejskimi trotuarami, kręcąc z lekka kuperkiem, ścigany tęsknym wzrokiem miastowych suń. Czasem coś tam w sercu pikało, wracało wspomnienie otwartych przestrzeni, wiatru we włosach, pędu ku zachodzącemu słońcu.

U progu lata 2016 roku ukochana Pani znikła co zasmuciło wielce Kudełka. Wył cicho nocami. Rozłąka na szczęście nie trwała długo, tydzień później razem z Bogumiłem udali się w długą podróż tym wielkim, śmierdzącym blaszanym pudłem. Po paru godzinach znaleźli się na końcu świata, w krainie pagórkowatej, bezludnej, pełnej bocianów i innego dzikiego ptactwa. Na górce, pośród rozległych łąk, stał nowy stary dom Graszki i  Bogumiła . Teraz miał już wszystko, kochającego człowieka i wolność. 










7 komentarzy:

  1. Wzruszające.No widzisz Kudełku.Teraz masz już wszystko.Nawet wiatr we włosach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, kudeł ma wiatr we włosach, Graszka ma wiatr we włościach, a ja mam jakiegoś wrednego trola w necie, ach - życie i tak jest piękne

      sarna

      Usuń
  2. Piękna opowieść że szczęśliwym zakończeniem dla całej trójki :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję, że napisałaś. Bajka jest już w naszych zakładkach tutaj>, ale ocenzurowana wiesz o co. W końcu to dla dzieci ma docelowo być. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam ten marzec 2015r., i jazdę po Kudełka :)
    Bądźcie wszyscy szczęśliwi na swoim, własnym kawałku pięknej ziemi :)

    Jak dla mnie, to WY jesteście bohaterami DOMU :-** :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piekna i budujaca opowiesc :)). (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń