środa, 17 sierpnia 2016

50 dni

Kiedy wracałam ze spaceru z psem, stanęłam na podwórku i spojrzałam na ten totalny bałagan. I przypomniała mi się scena z filmu "Noce i dnie", kiedy to Bogumił chodził po polu i krzyczał, że mu buraki się marnują. Buraki mi się nie marnują, ale na podwórku mam takie samo błoto.


Podwórko było już w miarę wysprzątane, a tu znowu nie ma jak się ruszyć. Deski ze starej podłogi, cement i jeszcze wiele innych rzeczy. Zamknęłam się z Kudłem w namiocie, i nie wychodzę nawet na kolację. Dzisiaj już nie chcę na to patrzeć.

W namiocie mój Bogumił postawił grzejnik olejak. Jest ciepło i  przyjemnie. Próbuję sobie przypomnieć, który to dzień koczujemy. Pięćdziesiąty? A ile nas czeka jeszcze dni ?

Plany się sypią.

Najpierw miała być ekipa od tynków, potem od posadzek. Ta od tynków ma obsuwę. Adam postanowił nie czekać. Przygotowuje ogrzewanie podłogowe w poniedziałek mają przyjechać panowie posadzkarze.

Nie powinnam narzekać bo dzieje się. Panowie pracują w pocie czoła, wczoraj do 23. Nie wiem, może to ten deszcz z wiatrem powoduje, że trudno jest wykrzesać w sobie choć trochę radości.

Kiedy panowie budują, ja walczę w kuchni. Przygotowuję się na koniec świata.
No nie na taki radykalny, ale taki gdyby nas zawiało, zalało, zabłociło. Zrobiłam 168 słoików i to nie jest moje ostatnie słowo (nie liczyłam tych które dałam siostrze)

Sałatka szwedzka, ogórki  w zalewie curry, ogórki kiszone. Cukinie i kabaczki w różnych konfiguracjach. Dynie w occie. Kompot śliwkowy, konfiturę ze śliwek i dżemy z dyni i pomarańczy. Wszystkie przepisy z internetu.

Kiedy tak walczyłam z tymi kompotami doszłam do wniosku, że wszystko to co udało się mi zrobić do tej pory to właściwie przystawki. Zaopatrzona w kosz wiklinowy poszłam na pomidory których mam urodzaj.

Pomidory sparzyłam obrałam ze skórki, pokroiłam i wrzuciłam do garnka. Cebulę, paprykę i kabaczki zeszkliłam na patelni. Wszystko razem wymieszałam. Dodałam przypraw tak na oko i wyszło przepyszne. Wiem, jedni na to mówią leczo, a dla mnie to raczej sos pomidorowy z warzywami.

Kiedy patrzę na lato zamknięte w słoikach, myślę sobie, że jestem zdolna babka. W takich warunkach, z kuchenką dwupalnikową, z gotowaniem obiadów dla brygady zrobić prawie 200 słoików. Dobra koniec chwalenia.

Na koniec będzie o kurze.
Ruda jest dzielna. Rano ją wypuszczam. Zjada ze stadem śniadanie i wraca do swoich jajeczek. Podczas dzisiejszej wizyty nasz sąsiad Andrzej zasugerował, żeby schować tam drewno bo moknie.
- Tam siedzi kura na jajkach, jej nie można przeszkadzać - zaprotestowałam.
- A co na złotych siedzi? - zdziwił się.
- Dla mnie na złotych!

O wizycie gości może następnym razem kiedy wena twórcza przyjdzie.






46 komentarzy:

  1. Pysznie to wszystko wygląda, a zapasów nigdy za wiele;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w zimę fajnie będzie się otwierało :-)

      Usuń
    2. Przypomina mi się, jak moja mama zawsze robiła taie hurtowe ilości,a że w domu sie nie przelewało, to było jak znalazł.Zresztą, takie swoje najpyszniejsze.

      Usuń
    3. Wybacz, zapomniałam podziękować Ci za telefon do p Marka. Byliśmy. Nie ma czasu, ale jak zrobimy kuchnię zrobię zdjęcia. Podobał mi się tam też fotel, ale był już sprzedany.

      Moja mama nie robiła przetworów.

      Usuń
  2. Noooo Kochana... co za ilości !!! 200 słoików !!! A ja przygotowałam kilka przepisów dla Ciebie... tylko nie mam czasu na wysyłkę, to sprawdzone, wielokrotnie zrobione sałatki i nie tylko !!! Mam nadzieję, że jeżeli w tym roku nie zdążysz z nich skorzystać, to będzie na kolejne lata !!! I leczo, i dipy, i sałatki z buraczkami...Jesteś dzielna "Barbara Niechcic"... a Twój Bogumił równie nieugięty jak ten serialowy!!! U nas pogoda lepsza niż na północy Polski, więc nie mam potrzeby nachowanie się w chacie ;-((( A laptop coś mi szwankuje, oby tylko jeszcze trochę pociągnął!!! Pozdrawiam sierpniowo Was i Waszych budowniczych!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Gabrysiu sprawdzone przepisy mile widziane.
    Namówiłam Bogumiła na zakup gąsiora na wino. Właśnie przyszedł. Piękny w wiklinowym koszu. Szukałam przepisu na wino ze śliwek, bo mam ich dość sporo. Wszystkie takie mocno skomplikowane. Musiałabym mieć dodatkowy pojemnik do fermentacji i teraz już sam nie wiem. Robić nie robić?

    Pogoda nas nie rozpieszcza. Leje, leje i leje. Pogoda bardziej przypomina późną jesień.

    Za przepisy z góry dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popatrzyłam jeszcze raz na te zaprawy i pomyślałam sobie... jeszcze beczka kiszonej kapusty, worek kartofli i zima może powoli pukać do drzwi!!! Mam jednak nadzieję, że jeszcze długo będziemy się cieszyć późnym latem i kolorami jesieni;-))) Postanowiliśmy "przemeblować" cały warzywnik, więc pogoda musi jeszcze wytrzymać, bo jeszcze warzywa na grządkach zostały...Co do winka, to nie wiem,bo sama nie robię,tylko nalewki... Ale Darek ma patent, zabiera słoiki z kompotami od mojej mamy (tam nikt już kompotów nie pije),więc ma i owoce i cukier już połowa roboty z głowy... i nastawia wino w balonie... Dokładnie zapytam i dam znac....

      Usuń
    2. Graszko- wino musi mieć dość wysokąi stałą ( jak na Wasze tegoroczne warunki) temperaturę, inaczej ustanie fermentować jak na razie odpuść sobie...może nalewczkę? Trzymajcie się!

      Usuń
    3. czym bardziej przeczesuję internet, tym bardziej dochodzę do wniosku, że to chyba zły czas na wino. Doczytałam, że musi być stała wysoka temperatura. Gąsior musi poczekać :-(

      Usuń
  4. Dzielna, pracowita Kobietko, trzymaj się!
    Podziwiam Twój hart ducha i tą ilość zaprawionych słoików :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam się, ale nie ukrywam, że czasami ciężko zachować pion

      Usuń
    2. Wierzę, że zdążycie zamieszkać w domu przed chłodami.
      Musi tak być!

      Usuń
  5. Chapeau bas Graszko! Zapasy imponujące. U mnie w zasadzie same dżemy. Jeszcze troche sosów pomidorowych zrobię. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dżemy fajna rzecz. Świeże pieczywo, masełko i szklanka mleka

      Usuń
  6. Dla mnie jestes wielka bohaterka! Ja juz za stara jestem na takie obozowe warunki, a Ty nie tylko swietnie sobie w nich radzisz, ale jeszcze robisz TAKIE zapasy na zime. Fatalnie, ze remont sie przedluza w czasie, ale tak zwykle bywa, zawsze sa jakies poslizgi, a to z powodu niesprzyjajacej pogody, a to znow cos tam-cos tam. Ale warto czekac, bedziecie jeszcze z rozrzewnieniem wspominac te dni, siedzac zima przy piecu i zajadajac ze sloikow. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie chcę dołować Bogumiła, ale myślę, że do połowy września pomieszkamy w namiocie. Czasami Bogumił żartuje, że tak się przyzwyczaił, że rozbije go sobie w sypialni

      Usuń
    2. Wyobrazalam sobie ten namiot znacznie gorzej, taki maly i ze spaniem na materacach dmuchanych. A ze zdjecia widze, ze macie lozka, ogrzewanie i prad, wiec jest jak w domu. Tak to mozna sobie mieszkac nawet zima. Tfu, tfu, tfu!!! :)))

      Usuń
  7. o matko, prawdziwy survival... i prawdziwe życie!

    Graszka, JESTEŚ WIELKA :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakby nie patrzeć parę centymetrów mam :-)

      Usuń
  8. Jestem pod nieustającym wrażeniem! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu a ja Twoim.

      Rozpatrujemy przygarnąć jeszcze jednego psa. Koniecznie większego, ale szczeniaka. Przeglądam nawet ogłoszenia, ale jeszcze serce nie zadrżało :-) Kota oswoiliśmy. Odrobaczyliśmy, nabiera masy :-)

      Usuń
  9. Ojtam, masz przepiękne mieszkanko w namiocie. No i sprzątanie Ci odpada! Przytulnie i nastrojowo, a do zimy jeszcze daleko. Ogrzewanie będzie, to już mieszkać można, a reszta "się" zrobi. Aż mnie skręciło z poczucia winy czy z czegoś, bo nie mam czasu na słoiki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana, Ty pracujesz zawodowo, to jest inna inszość.

      Kuchnię w domu będę miała podobną, czyli polową. Łazienka będzie zrobiona. Wyobraź sobie- duża wanna 180 z widokiem na stary sad. Dużo piany. Ja już prawię w niej leżę :-)

      Usuń
  10. Oesssu, poleżałabym z Tobą! Nie mam wanny, tylko prysznic:(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, jest to marnowanie wody, ale raz na jakiś czas nie potrafię sobie odmówić

      Usuń
  11. Ach, już tyle zrobiliście. Te małe, malutkie niewygody jakoś wytrzymasz. Jeszcze trochę cierpliwości i samozaparcia i będziecie w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też uważam, że to jest dużo. Wczoraj rano staliśmy w kuchni i trzeba było zaplanować gdzie zlewozmywak a gdzie lodówka. Byłam zaskoczona, że to już. Tak jak wiedziałam jak ma wyglądać łazienka, tak w kuchni stałam jak mała nieporadna dziewczynka

      Usuń
    2. To ważne - skup się nad tym - będziesz do końca życia żyła w tych pomieszczeniach i albo będą dla Ciebie wygodne albo będziesz żałować że można było tyle... Warto! Miałam szczęście że Arek prawie wszystko widział oczyma wyobraźni zanim ja zobaczyłam efekt; ale szczegóły kuchni i łazienki też dopracowywałam. Gdzie gniazdka a gdzie światło gdzie przyłącza wody i kanalizacji(też do zmywarki i pralki); nie zapomnijcie o wentylacji itp. Okropnie to istotne choć tego nie widać potem. :)

      Usuń
    3. jutro na nią popatrzę jeszcze raz.
      Nie mamy zmywarki, ale Adam pomyślał za nas, że kiedyś ona będzie będzie -)

      Usuń
    4. Beata ma rację! Przemyśl raz , i przemyśl potem jeszcze raz.

      Usuń
  12. Graszko, po 50 dniach to Arek ledwie z gruzu wyszedł i przygotowywał dom do remontu dachu! Cierpliwości! My zamieszkaliśmy po 2 latach, nie po pierwszym sezonie letnim :)
    Pogoda rzeczywiście nie rozpieszcza, ale kiedyś pod ten namiot trzeba było wreszcie się wybrać, nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma dnia, żebyśmy o tym z Bogumiłem nie wspominali :-)

      Inaczej jest jak się czyta o ludzkich zmaganiach, inaczej też ja zna się tych ludzi. Jak stoi się na ich podwórku i zna ich historię, dlatego jesteście dla mnie takim promyczkiem nadziei

      Usuń
  13. Wyczekuję codziennie wieści z "pola bitwy" i nieustająco podziwiam,podziwiam i podziwiam :)
    Graszko i Bogumile - jesteście wielcy !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak jest piękna pogoda to działam, bo szkoda pięknej pogody. Deszcz powoduje, że się chowam w namiocie jak w skorupce, wtedy jest czas na napisanie.

      Pogoda ostatnio nas nie rozpieszcza. Znowu leje jak z cebra. Bogumił w tych warunkach próbuje pracować zawodowo, a ja czekam na zmianę pogody

      Usuń
  14. Wspaniały masz salon w namiocie. To ten sam namiot,który pokazywałaś w drzwiach stodoły? Spiżarnia imponująco wypełniona. Robi wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale wspaniałe zapasy ! Leczo w słoikach to doskonały pomysł, zimą dodaję tylko podsmażoną kiełbaskę lub parówkę i pyszne danie gotowe w pięć minut. Wczoraj tutaj znalazłam też przepis na solone warzywa, zamierzam w tym roku wypróbować go http://jo-landia-mazurskakraina.blogspot.com/2016/08/warzywko-vegeta-solona-i-suszona.html
    A znasz przepis na rewelacyjne pomidory Kanionka ? http://www.kanionek.pl/forum/showthread.php?tid=41
    Z własnych doświadczeń budowlanych- jak już zaplanujesz wszystkie gniazdka elektryczne (szczególnie w kuchni), to potem pomnóż wszystko razy dwa (albo i trzy , przy blatach roboczych), żeby później nie wisiały przy każdym gniazdku choinki z rozgałęźników :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolande czytam :-)

      Pomidorów tak jeszcze nie robiłam. Dziękuję za przepis.
      Jutro zerknę jeszcze raz na kuchnię, tak na spokojnie.

      Usuń
  16. Wielkie zapasy zrobiłaś przez zimę się wszystko zje. No i szkoda nie zrobić wekow jak ogród obrodzil. U mnie też leje 4 dni juz. Taki urlop...łącze do lasu 3 razy dziennie i przynoszą grzyby a urodzin ogromny.Potem czyszczenie (dużo z robalami) suszenie trochę w marynaty. Zrobiłam dżem z jarzeniowe int i gruszek nalewkę z czeremchy i jarzebiny. Ani chwili nie posiedzę. Tylko ptaszki i mnemoludow nie da rady prze ten deszcz robić. ..

    OdpowiedzUsuń
  17. ten srajfon znowu powykrzywial słowa mam nadzieje ze się domyślisz co chciałam napisać. ..

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  19. Grazynko, oprócz gotowych sałatek, pomyśl o przetworach, które ja nazywam "półproduktami", czyli czysty przecier pomidorowy albo rozgotowana dynia. Można ich potem użyć na wiele sposobów, a robi się szybko i łatwo.

    OdpowiedzUsuń
  20. Za każdym razem, kiedy oglądam prognozę pogody widząc chmury i deszcze nad Warmią, myślę o Was i remoncie domu.
    Pozdrawiam.
    regian

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja nie ogarniam jak Ty to wszystko ogarniasz, haha ;))
    Jestem pełna podziwu :*

    OdpowiedzUsuń
  22. puk...puk... (bardzo nieśmiało)...taka długa cisza..
    czy wszystko u WAS dobrze na tym survivalu?
    pozdrowienia najserdeczniejsze, dużo siły oraz dobrej pogody jak najdłużej :)
    a na końcu satysfakcji i wielkiej radości z ukończonego dzieła :)

    OdpowiedzUsuń