czwartek, 7 lipca 2016

Musimy przez to przejść razem

Dnia pierwszego lipca roku pamiętnego syn zabrał starszą panią. Nie było pożegnania, nie było nawet przekazania kluczy. Od paru dni panowała lodowata atmosfera. A stało się to po wypowiedzianych przeze mnie słowach, że jeżeli zabierają  rzeczy to mają  pamiętać również o tym co zostało w stodole. Czy tego żałuję?


Nie żałuję. Szkoda mi jedynie moich emocji i łez.

To nie są ludzie refleksyjni, którzy pochylą się nad sytuacją. Zabrać należy tylko to co się przyda lub ewentualnie sprzeda na złom. Śmieci zostawić. Doskonale pamiętam tamtą sobotę, kiedy zabierano stare maszyny. Przyjechały dzieci i wnuki i tak szybko się zorganizowali, że w pół soboty było pozamiatane. Do dalszego posprzątania ze śmieci nie ma chętnych.

Szkoda mi jedynie starszej pani, bo to stara kobieta jest, która ponad wszystko kocha swoje dzieci. Całe życie ciężko pracowała na 36 hektarach. I myślę sobie, że gdyby nie jej dzieci, mogłabym się nawet z nią zaprzyjaźnić

Z tego całego bałaganu uratowałam koguta o imieniu Edward, trzy kury i kota. Skoro uratowałam to musiałam zadbać o ich dom. We wtorek od rana walczyłam z chlewem, w którym poprzedni właściciele zrobili kurnik. Spędziłam tam cały dzień, pomagał mi jeden z pracowników, którego udało mi się podkupić :-)

Proszę mi wierzyć, w moim życiu imałam się wielu różnych prac. To nie jest tak, że przyjechała pani z miasta i obornik napawa ją obrzydzeniem. W  tym pomieszczeniu było wszystko, włącznie ze zdechłymi kurami. Od lat nikt tam nie sprzątał, na podłodze zalegała 20 cm warstwa guana.
Z tego co znalazłam zbudowaliśmy nową grzędę. Ze starych mebli powstały gniazda. Bogumił się  śmieje, że teraz Edwardowi brakuje jedynie plazmy na ścianie.

Kot składa się z kości pokrytych skórą. Dobre jedzenie spowodowało, że przestał się bać Kudła i dzisiaj sam przyszedł do naszego obozu na górce. U weta, którego dzisiaj udało mi się poznać, zakupiliśmy tabletki na odrobaczenie. Jeżeli po tych zabiegach Kot nie przytyje, wet przyjedzie do nas go zobaczyć.

Dochodzę do wniosku, że moja wcześniejsza weterynarz miała rację mówiąc, że to pokolenie musi wymrzeć, może wtedy coś się zmieni na wsi. Nie da się zmienić polskiej wiejskiej mentalności.

Pies przy budzie na krótkim łańcuchu, jedzenie dostaje w starym garnku, głownie zlewki. I o ile mogę zrozumieć, że pies ma pilnować obejścia, to na litość Boską należy mu zapewnić jako takie warunki. Zbudować porządną ocieplaną budę, dobrze żywić, sprzątać jego obejście. Skoro jest pracownikiem, trzeba o niego zadbać.

Kura jest od znoszenia jajek, czasem do zjedzenia, a to, że tonie we własnych odchodach po brzuch  to już nikogo nie obchodzi.

Nie szanuje się tu zwierząt, które tak naprawdę dają ludziom na wsi utrzymanie. Kot jest do łapania myszy, najwyżej wleje mu się krowiego mleka z rozciapaną czerstwą bułką i to ma mu wystarczyć.

Mimo rzekomej biedy chętnych do pracy nie ma. Po co pracować skoro 500+ załatwia wszystko.   Podkreślę jeszcze raz, moja refleksja nie jest o wszystkich ludziach mieszkających na wsi, piszę wyłącznie o tym co mnie otacza.

A najsmutniejsze jest to, że nie wynika to z biedy, a z mentalności. Cieszę się ogromnie, że zostaliśmy tu sami i ten etap życia mamy już za sobą.

Życie w namiocie nie jest wcale takie złe, choć pewnie długo tak nie pociągniemy. Doskwiera nam powoli brak łazienki i pralki. Jednak najbardziej przeciwna jest nam pogoda. Od poniedziałku wieje halny, atakuje nas co chwila biały szkwał. Nasz nowy chiński baldachim tego nie wytrzymuje. Bogumił stara się go reanimować. Pobiły się talerze. Nie ma nawet gdzie się schować. Wiatr i deszcz jest fajny ale wtedy kiedy siedzi się w domu i patrzy na niego siedząc w wygodnym fotelu.

Bogumił zaproponował, że może powinnam pojechać do syna,
- Nie - opowiedziałam - musimy przejść przez to razem.
Żeby nasz brygada pracowała dłużej gotuję im obiady, nie są to żadne wyszukane potrawy, przeważnie to zupa w wielkim garze. Takie posiłki regeneracyjne powodują, że chłopaki pracują dłużej .

No dobra, teraz coś pozytywnego. Ekipę budowlana  mamy bardzo dobrą. To ludzie pracujący od rana do wieczora ale przede wszystkim myślący.

Strych został uprzątnięty, nie ma już wędzarni ani kominów. W środku trwa demolka. Nowa kanalizacja została podłączona. Ekipa pracuje ciężko, a Bogumił mówi, że staje się powoli bankrutem. Nasze wcześniejsze wyliczenia finansowe były pobożnymi życzeniami. Czekamy teraz na zmianę pogody, żeby móc zacząć robić dach. Jutro Jurek, właściciel koparki kończy u nas prace ziemne.

- Czy tobie się gdzieś śpieszy ? - zapytał ostatnio Jurek. - To Adam powinien się śpieszyć, żeby oddać budynek na czas.
Tak, nigdzie mi się nie śpieszy. Może jedynie do wanny z dużą ilością piany.

Na koniec parę zdjęć robionych telefonem przez Bogumiła, bo ja nie mam siły na wyciąganie aparatu.

















30 komentarzy:

  1. Grażynko... nawet żyrandol na ostatnim zdjęciu jest taki sam, jaki my zastaliśmy w naszej chacie !!!
    Ale wierz mi, stan Waszego domu jest dużo lepszy niż był u nas... na stropie była trzcina z gliną, która sypała się nam na głowę, a ściany bez tynku są "w jednym kawałku" (nasze były łatane co metr, tu jakieś zamurowane okienko, a tam zaślepione drzwi, nikomu już niepotrzebne)... To co piszesz o mentalności ludzi na wsi...no cóż,mam to na codzień i już po kilku latach nawet się z nimi nie spieram,bo to bez sensu;-((( Czasem aż mi się słabo robi, kiedy słucham opowieści tych ludzi... Aaaa... kiedy patrzę na Ciebie sprzątającą ten chlewik, to myślę sobie, że w takich pomieszczeniach mam teraz garderobę z sypialnią, bo pomieszczenia gospodarcze były w jednej części z domem mieszkalnym... Wspomnienia same cisną się do głowy, ale strych macie z dużym potencjałem, no i wspaniałymi planami... Ciekawa jestem Waszych upraw, bo dzisiaj zebraliśmy pierwsze cukinie i patisony rosnące na kompostowniku, groszek cukrowy już się mrozi i powoli zapełnia się regał z nalewkami !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gabrysiu, ogródek zarósł :-) Z tego co widzę to udały mi się dynie i może pomidory. Pojawiły się jakieś cukinie :-), zjedliśmy już kalafiora, był dziwnie nieforemny ale dobry. Może jutro porobię parę zdjęć. Posłucham Gorzkiej Jagody, może to ułatwi moją pracę w przyszłym roku. O przetworach nawet nie myślę, bo nawet nie mam gdzie tego zrobić :-)

    A dom? Adam nasz budowlaniec w skali jeden do 10 dał mu szóstkę więc nie ma jakiejś katastrofy

    OdpowiedzUsuń
  3. Wasze prace, remont, jak widzę zakrojony na szeroką skalę. Na szczęście to początek lata i pogoda zaraz się ma poprawić. To wszystko minie. Jesteście już sami i nie będziesz się już denerwować.Życzę Wam powodzenia i przyjemności w zmienianiu swojego miejsca na ziemi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tą skalę Bogumił będzie spłacał przez pięć lat :-) Tak zdecydowaliśmy, budowlańcy grubszą robotę szybko, my będziemy dopieszczać powoli

      Usuń
  4. Dużo emocji - ale pewnie musiałaś to z siebie wylać - dla zdrowotności! Większość ludzi z miasta osiadających na wsi może żyć jedynie na kolonii, bo we wsi mieszkają inaczej myślący lub traktujący inaczej świat żywych. I Wy tak wybraliście, tylko przez tę przeciągającą się wyprowadzkę Pani Starszej zaznałaś wiejskiej mentalności. I ciesz się, bo tak wiesz na własnej skórze,to co ja znam z opowiadań... A poza tym widać zmiany: praca wre! A Ty nie daj się jej pożreć; masz tam jeszcze dłużej pomieszkać i pożyć, więc bierz siły na zamiary... Do zobaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest mi znacznie lżej :-) wystarczyło wyrzucić z siebie i zatrzasnąć za tym drzwi :-)
      Do końca tygodnia odpoczywam, nabieram siły na kolejne wyzwania :-)
      Do jutra

      Usuń
  5. Myślę, że najgorsze już za Wami. Udało się Edwardowi i kocurkowi, że z Wami zostali. Imponujący ten remont domu. Naprawdę robi wielkie wrażenie. Bardzo jestem ciekawa końcowego efektu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz to już z górki :-) mówię to sobie każdego dnia

      Usuń
  6. Twoja wcześniejsza weterynarz ma rację !!!!Znam to z autopsji , bo sama po kryjomu "dokarmiam " zwierzaki .Ile piorunujących spojrzeń i ile gderania było , gdy kotki wiozłam do sterylizacji ...Kupując kości i karmę psom jestem #@$%$#@-nie pamiętam tego słowa , bo to w tutejszym dialekcie ,ale chodzi o przepuszczanie pieniędzy ...
    Ehhhh...Na ile lubię wieś , na tyle takie podejście mnie w****** (tak,tak! tu powinno być przekleństwo ...)

    Trzymcie się !
    ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz dopiero dotarło do mnie dlaczego Bogumił upierał się tak, żeby dom kupić na kolonii. Co oczy nie widzą sercu nie żal.

      Usuń
  7. Jaką fajnę macie cegłę na ścianach! My nie mieliśmy tyle szczęścia.
    Przerobiłam to wszystko o czym mówisz - i grabież, i śmieci, i próbę zostawienia 3 psów. Co do mentalności - ma się dobrze, niezależnie od regionu. Wszędzie taka sama tępota. Przywykniesz i wypuścisz drugim uchem ichnie mądrości.
    No i wyglądasz godnie - jak to na gumnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cegła na ścianie nie jest fajna, ona tylko tak fajnie wygląda na zdjęciach :-(

      Wykorzystałam jej troszkę układając mini ścieżkę pomiędzy bzem. Wyszło tak troszkę po Oruńsku, ale co tam. Zagospodarowuję przestrzeń :-)

      ps. obiecałam sobie zapuścić włosy, jeszcze trochę i będę plotła warkocze :-)

      Usuń
  8. Graszka, nie ma sie co ludzic, ze kiedy to pokolenie wymrze, cos sie na wsi polepszy. Nie polepszy sie, dopoki ostatnie slowo bedzie mial do powiedzenia pleban, a ze szkol nie zniknie indoktrynacja smolensko-religijna. A na to sie chyba nie zanosi. Na zmiane mentalnosci nie wystarczy jedno pokolenie. Sama widzisz, ze taka mentalnosc jest jeszcze wspierana piecsetka na popitke, nie dla dzieci, a tym bardziej nie dla zwierzat domowych.
    A Wy jestescie silni, pelni zapalu, kochacie sie, wiec pokonacie wszystkie przeciwnosci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę sobie, że jeśli nasze kochane państwo jest takie troskliwe, lepiej by zrobiło robiąc darmowe podręczniki do szkoły dla rodzin wielodzietnych.

      Usuń
    2. Ty swoje, a państwo swoje.

      Usuń
    3. Rydzyk bardziej potrzebuje, niech se szczeniaki skseruja podreczniki, jak nie maja za co kupic, bo tatus przechlal pincetplus.

      Usuń
  9. Napiszę tu jeszcze raz, dla utrwalenia. To, co pokazujesz na zdjęciach, jest naprawdę w dobrym stanie. Będziecie mieli piękny dom. A że nie za pięć minut... Cierpliwość jest cnotą. A cnoty trzeba wyrabiać i pielęgnować.:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecałam sobie pracować 6 godz dziennie. Nie trzymam się tego i sama sobie jestem winna. Rzucam się na pracę, a po dwóch dniach dochodzę do wniosku, że lata już nie te, że boli mnie każda kosteczka mojego ciała :-)

      Usuń
  10. oj Graszka na wsi tak jest, a młodsze pokolenie dorasta w takim otoczeniu i stosunku do zwierząt z dnia na dzień nie zmienią...jak my się na naszą wieś przyprowadziliśmy i budę ocieplaną dla psów budowaliśmy, to patrzyli na nas jak na kosmitów, pewnie do dzisiaj nie rozumieją dlaczego psy na łańcuchach nie uwiązane, tylko luzem biegają po całej działce.
    Pracy przed Wami dużo, trzymam kciuki, żebyście się nie poddali, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiec i na wsi można mieć budę dla psa i psa bez łańcucha. Wystarczy troszkę dobrej woli jak Twoja

      Usuń
  11. maskakropka28 lipca 2016 07:56

    Wychowałam się na wsi, gdzie pies miał pilnować obejścia,kot łowić myszy,a krowa dawać mleko i dlatego nikt zwierzakom nie robił krzywdy. No, może poza dziećmi, które zmuszały Psinka, żeby był Szarikiem. Wiem, że bywa tak, jak piszesz,ale takie traktowanie zwierząt zdarza się też w mieście. Nie wspomnę o tym, jak ludzie potrafią traktować starszych i dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację, źli ludzie trafiają się i w mieście i na wsi.
      W mieście też można spotkać właściciela który nie dba o swojego psa.

      Usuń
  12. Kurnik dla Edwarda i kurek śliczny, ale się dziwią co to się stało, że mają taki wypasiony apartament :)Trzymam kciuki za kocurka, niech jeszcze bardziej polubi Kudełka i jedzą razem z jednej miski :)

    Podoba mi się strych, ma potencjał i przypomina mi moje zabawy z dzieciństwa na takim właśnie strychu. Ogrom pracy przed Wami ale wiem, że będzie PIĘKNIE ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurnik jeszcze nie dokończony, muszę kupić wapno i go pomalować :-)

      Usuń
  13. Tak, dobrze, że ten czas za Wami!
    Życzę Wam dobrej pogody, spokoju i kasy :*
    Napracowałaś się w tym kurniku! Podziwiam Cię Graszko, bo ja mam problem z zapaszkami... nawet jak kuwetę sprzątam to nie oddycham...
    My już wróciliśmy z Mazur i Podlasia (było pięknie!) i na noclegu mazurskim były kury i kaczki. Jaki one miały wybieg! Wśród drzew i po zielonej, jak dywan, trawce. Byłam w szoku. Pozytywnym na szczęście. Jak się zbiorę to napiszę to i owo na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem bardzo ciekawa Twoich wrażeń i miejsc które zobaczyłaś

      Usuń
  14. Takie nastawienie ludzi do zwierząt nigdy się nie zmieni. Co z tego, że tamto pokolenie wyprzedzeniem skoro własnągłupotę przekazują dalej. Widze to we własnej mieści nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być wymrze a nie wyprzedzeniem.

      Usuń
    2. Miało być wymrze a nie wyprzedzeniem.

      Usuń
    3. tak robił jego dziad, potem ojciec a teraz tak będzie robił jego syn. To smutne

      Usuń