środa, 20 lipca 2016

Męczy mnie ta kura :-(

Dziś zmarła jedna z trzech kur. Wiem, że śmierć jest wpisana w życie, ale jakoś smutno jest mi z tego powodu. Nie potrafiłam jej pochować, Bogumił się tym zajął.



- Przegrana bitwa nie oznacza przegranej wojny - powiedziałam do Bogumiła w piątkowe przedpołudnie. Przez cały tydzień tak mocno lało i wiało, że przez chwilę zastanawialiśmy się nad wynajęciem pokoju w agroturystyce. Bogumił policzył, że wydalibyśmy 1800 zł. Szybko przeliczyłam ile moglibyśmy za tą kwotę zrobić w domu, albo ile mogłabym kupić drzew. O nie! - pomyślałam i rzuciłam się do demontowania naszego obozowisko na górce.

Wymęczony sztormem namiot rozbiliśmy w stodole. Jest tam zacisznie i w miarę chłodno, aczkolwiek śmierdzi zbutwiałą słomą. Kiedy w piątkowe popołudnie nasza ekipa budowlana pojechała do domu, Bogumił w jednej z szop zbudował mi letnią kuchnię.

Jest lepiej, powiem nawet - znacznie lepiej. W sobotę, kiedy wzięłam na podwórku kąpiel i wymyłam włosy było wprost fantastycznie.

A jak jest w ogóle? Ano różnie.

Jest ogromna radość, kiedy patrzę na drzwi, które sama opaliłam z farby, oszczędzając tym samym około 600 złotych na zakupie nowych. Jest uśmiech, kiedy zrywam pomidory i kapustę pekińską. Są łzy zmęczenia, kiedy po całym dniu roboczym wszystko mnie boli. Może to starość, a może po prostu odzwyczaiłam się od ciężkiej pracy fizycznej ?

Bogumił twierdzi, że biję się z koniem. Możliwe. Ja jednak chcę z nim powalczyć, chcę po latach patrzyć na to miejsce z satysfakcją, że udało nam się stworzyć miejsce, w którym dobrze się czujemy. A to wymaga pracy lub pieniędzy. Ja pieniędzy nie mam, więc została mi tylko ciężka praca.

W domu prace się posuwają. Adam robi wieniec spinający dom wkoło. Wczoraj odwiedził nas Paweł znający się na kabelkologii. Mimo własnej nieskończonej budowy, i zupełnie innych planów, przyjechał też Arek z Pupek. W dwójkę położyli nową instalację elektryczną. Nie wiem jak odwdzięczyć się Beacie i Arkowi  za tak niesamowitą bezinteresowność i okazaną pomoc.

Ogród zarósł nie tylko warzywami. Przeczytałam wypowiedź Gorzkiej Jagody i częściowo wyłożyliśmy go kostkami siana.

Więcej pozytywów nie potrafię z siebie wykrzesać, męczy mnie ta kura :-(

Na koniec parę Bogumiłowych zdjęć.















22 komentarze:

  1. Codziennie wypatruję Graszko wieści od Was, myślałam o Was w te ulewy i wichury, jak wytrzymujecie w namiocie na górce. Pomysł z namiotem w stodole jest super, bo na pewno bezpieczniej jak pod chmurką.Pierwsze zdjęcie jest przecudne - Ty spracowana do bólu a mimo to, przytulasz Kudełka a on tak bardzo tuli się do Ciebie :)
    Trzymaj się dzielna kobietko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak jak Kaja...codziennie wypatruję...i bardzo się martwiłam, jak radzicie sobie w tę niesprzyjającą pogodę! Cóż Graszko, codziennie stajemy przed jakimiś wyborami... raz jest to zakup jakiejś rośliny, innym razem kąpiel w gorącej wannie z bąbelkami... a że jesteśmy w tej samej sytuacji pozostaje nam praca, skoro kasiorki nie posiadamy;-((( Ogród rozrósł Wam się niemiłosiernie!!! Jakie warzywa!!! Jaka kalarepa !!! Noooo Kochana... ziemię musicie mieć jakąś wypasioną, bo u nas za bardzo rosnąć nie chce. Może za kilka lat, kiedy poprawimy strukturę gleby (kompost + obornik) będę się mogła pochwalić swoimi zbiorami. Dom dostał nową elektryke,drzwi przygotowałaś do zamontowania...widać postępy i Wasze zaangażowanie w remont!!! Pozdrawiam lipcowo, i nareszcie słonecznie!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze miec przyjaciol, ktorzy chetnie pomagaja, to wielki skarb.
    Jajecznica z jaj od wlasnych kur, podana na swiezym powietrzu... mmmm... az slinka leci...
    A te bele slomy to w jakim celu porozkladaliscie w ogrodzie?

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny ogród, jaki bujny i urodzajny. Nie ma co się dziwić, że trochę chwasta też urosło, chociaż miejsca tam dla niego mało. Powodzenia we wszystkim!

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja suczka zjada często na dzień dwie kurze podudzia t.z. pałki. Z jednej strony cieszę się, że ma dobre jedzenie, ale z drugiej przeraża mnie fakt, że codziennie jest mordowanych miliony kurczaków. I po co? Dlaczego? Twoja kura była szczęściarą, że sama mogła umrzeć. Jesteś niesamowita. Naprawdę bardzo Cię podziwiam, że masz odwagę pisać o żalu z powodu kury. 99 % Twoich czytaczy, daje głowę, że nie zrozumie Twojego żalu. Ja świetnie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Imponujące! Wszystko! A warzywnik! Oesssu!
    Na pierwszym zdjęciu wyglądasz, jakbyś biła się z koniem:)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Boszsz, wiem, jak musisz być zmęczona ale szczęsliwa i spłakana w jednym momencie. Byle do meomentu wejścia w mury, żeby się na głwoę nie lało. Moja skrzynia z warzywami oszalała, gnaty bolo, a urlop się kończy. Nic nie odpoczęłam fizycznie, za to psychicznie...bajka, jakbym rok juz nie była w mieście. Chce na wieś. P.S. U mnie zadomowił się cieżarny padalec, a raczej pani padalcowa, no i jeż!! Zrobił sobie gniazdko pod deskami, Mopek go wytropił.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uff, w koncu nowe wiesci. Przynajmniej glowy wam nie urwie, ani nie zaleje :). Twój warzywnik chyba oszalal :). Jak to dobrze, ze macie takich przyjaciól :). Tylko pamietaj, ze Twoje zdrowie jest najwazniejsze! (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
  9. Masz piekny ogrod, jestes dzielna i wytrwała :) zobaczysz, za kilka lat z jaką nostalgia bedziesz porownywac te pierwsze zdjęcia z "placu boju" z końcowym efektem i jaką bedziesz czuć w sercu satysfakcję1 a jak to miejsce będziecie kochać... okupione ciężka praca i milością... :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tyle pozytywów -piękne drzwi, jajecznica-aż pachnie,ogród...no a Ty-dzielna niesłychanie:) jeszcze troche wytrzymasz=niech no tylko wyjdzie słońce!

    OdpowiedzUsuń
  11. dasz radę!!! ale na wypoczętą to kurcze nie wyglądasz....

    OdpowiedzUsuń
  12. Pogoda nie rozpieszcza, kurcze macie taki trochę obóz przetrwania z tym namiotem....
    Będzie co wspominać na stare lata :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Znam taką pracę i takie zmęczenie, przez które człowiek nie ma siły ruszyć ręką, więc wiem, jak się czujesz. Mam nadzieję, że uda się Wam zimę spędzić pod dachem. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  15. Graszko, jestem z Wami myślami :* ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Znam doskonale to wszystko co opisałaś, przeszłam przez to wszystko, i kazdy kto mierzy się ze starym domem musi to zaliczyć, nie ma lekko... trud, łzy, ciężka ponad siły harówa, zwątpienie... łzy szczęscia. Ale potem jest nagroda i radośc nieopisana, że dokonało się tego co niemożliwe i to włassnymi rekoma!!!
    Zaciśnij zęby i do przodu Graszko!! I będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  17. Co krok bliżej nieba! Wytrwałości! :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. 99,9 %. Masz dowód. Nikt nawet słowem nie wspomniał o kurze. A przecież dałaś taki tytuł postowi, więc była dla Ciebie ważna.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ależ piękne plony zbierasz , widać, że ogród odwdzięcza się za włożoną weń pracę. Rzeczywiście pogada trafiła się Wam nie najlepsza na lato spędzane pod namiotem, ale jeśli jesteście w stanie jeszcze trochę wytrzymać, to faktycznie tego 1800 zł żal, miejmy nadzieję, że aura się poprawi, a prace remontowe pójdą jak burza i wkrótce choć prowizorycznie da się zainstalować w domu. Dziewczyny słusznie mówią- ileż to będzie kiedyś wspomnień i śmiechów " a pamiętasz, jak całe lato koczowaliśmy w namiocie na budowie "? Ale trochę czasu na wypoczynek musisz znaleźć koniecznie ! Drzwi wyglądają świetnie , dobrze, że postanowiłaś je uratować.

    OdpowiedzUsuń
  20. Trudy są, ale trza wytrzymać!
    Będzie coraz lepiej :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja wiem, że jeszcze wichura.. armagedon, gołe ściany i wszędobylskie dziury.. ale ja już kochana widzę swoimi optymistycznymi oczyma jak Wasz dom będzie wyglądał finalnie. Będzie przepięknie. A jak już zrobicie ściany, i będziecie już w miarę ogarnięci, to przyjadę i Wam coś zmaluję. Trzymam kciuki za prace remontowe i zdrowie, bo przy takim nakładzie roboty przyda się na pewno!!

    OdpowiedzUsuń
  22. Gdyby takich jak Ty było więcej polskie gospodarstwa stricte wiejskie przeszłyby na inny poziom, gratuluje pracy i tyle zapału oraz wsparcia ze strony przyjaciół ;)

    OdpowiedzUsuń