sobota, 18 czerwca 2016

Wiatr we włosach

Dzisiaj mija mój drugi tydzień życia na wsi, Bogumiła pierwszy. Nawet nie wiem kiedy ten czas upłynął. Od wczoraj koczujemy w pokoju na materacach, które Bogumił przywiózł ze starego domu. Ponieważ to dopiero początki traktujemy to jak wspomnienie z młodości . Kiedy stanie się to uciążliwe? Nie wiem. Bardziej martwię się brakiem łazienki i pralki. Demolka domu podobno ma trwać trzy miesiące, no chyba, że szybciej skończą się pieniądze.


Dopiero po zabraniu mebli z dwóch pokoi i kuchni zobaczyliśmy co tak naprawdę kupiliśmy. Widok nie jest ciekawy. Nawet przez chwilę zastanawiałam się czy nie łatwiej jest kupić ziemię i budować samemu od podstaw. Łatwiej ale czy taniej?

Arek jest tutaj takim dobrym duszkiem, który wewnętrznie mnie uspakaja. Ich dom był w o wiele gorszym stanie a zrobił z niego cacuszko. Remont starszej pani w toku, okna i drzwi w końcu przyszły. Jej ekipa remontowa podobno ma skończyć  do 20 czerwca.

Patrząc w okno, na mój ulubiony widok, zastanawiam się czy wieś mnie zaskoczyła, czy jest to ta sama wieś, którą pamiętam z wakacji u babci. Wtedy byłam beztroskim dzieckiem. Teraz kiedy jestem dojrzałam kobietą jest inaczej.

Tak, wiele rzeczy na wsi bardzo mi przeszkadza. Pierwszą rzeczą jest podejście do zwierząt. W czwartki w mieście jest ryneczek gdzie można kupić drób. W drucianej niewielkiej klatce wsadzonych jest tyle kur, że wchodzą sobie na głowę, wydziobują sobie pióra. Przeszkadzają mi zwierzęta na łańcuchu, palenie w piecu czym popadnie, mimo, że śmieci są zabieranie raz w miesiącu.

Przeszkadza mi brak szacunku dla ludzkiej pracy.

Wczoraj syn starszej pani zabierał pojemnik, który stał w sadzie. Bogumił mnie uprzedzał, żebym wyszła, ale ja jego przestrogi zbagatelizowałam. Dopiero później zobaczyłam co zrobili. Zawartość pojemnika - plastikowe doniczki i śmieci wyrzucili blisko mojej rabaty, którą dopiero tworzę.  Pojemnik owszem zabrali, ale śmieci zostawili na środku.

Zastanawiam się teraz czy dobrze napisałam, bo to przecież nie wieś a ludzie tworzą sytuację. Czym jestem starsza tym bardziej dochodzę do wniosku, że staje się odludkiem. Nie chcę ludzi wkoło, wystarczą mi pola, łąki, wiatr we włosach i to wszystko mam tutaj.



31 komentarzy:

  1. Rozumiem Cię jak mało kto, niejednokrotnie pisałam i o zwierzętach na wsi, i o paleniu czym popadnie. Wydawało mi się, że to sprawa edukacji, ale gówno prawda. Nie chodzi o edukację, ale o mentalność ludzi w ogóle. Myślę, że to nie jest sprawa wsi, tutaj po prostu widać to jak na dłoni. Ten aspekt życia na wsi bardzo mnie uwiera, chociaż zdystansowałam się. Nie chce mi się ich pouczać, nauczać i uświadamiać, bo ludzie są niereformowalni. I tak psa z łańcucha nie spuszczą, i tak będą palić plastikiem, a z Ciebie będą się - w najlepszym razie - śmiać. Nie wszyscy oczywiście, generalizuję.
    Dałam sobie spokój, nie czuję się misjonarką. Mam to gdzieś. Postawa dość egoistyczna, ale jedyna możliwa - przynajmniej dla mnie. Nie potrafię się zdystansować od spraw dotyczących zwierzą tylko. Resztę mam w pompie. Z sąsiadami "żyję" poprawnie i chłodno. To jest mentalna przepaść i ja jej zasypywać nie mam ochoty.
    Akcja "śmieci" zupełnie mnie nie zdziwiła. Nic a nic.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, Hana czytałam i nawet prosiłam Bogumiłą, żeby sam przeczytał :-)
    Na początku sądziłam, że może to stare pokolenie. Jednak nie, dziadek tak żył to żyje tak i jego syn. Nie chcę nikogo edukować, muszę jedynie nauczyć się dystansu do tego. Spacer polną piaszczystą drogą mi pomaga :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jestem młodsza od Cb (chyba o 8 lat - jak się nie mylę) i mam niemalże identyczne przemyślenia jak Ty . Nie wiem jak to określić ...czy to taka mentalność , czy wygodnictwo , czy egoizm ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiecie co ja nie wiem skąd się w ludziach bierze takie dziadostwo i jego umiłowanie. Ja akurat wykonałam przeciwną woltę i przeprowadziłam się ze wsi do miasta, co prawda na obrzeża jego obrzeży ale jednak. I co? Moi sąsiedzi też palą zimą, czym popadnie i mają z 15 kotów, których nie sterylizują, bo to "wbrew naturze". Ale podobnie, jak Hana nie mam siły i ochoty ich nawracać i tylko zimą mam problem z wietrzeniem. Pozdrawiam Grażko. Margolcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Margolciu jak widać wszystko zależy od ludzi a nie od miejsca w którym mieszkają, no może z wyjątkiem psów na łańcuchu

      Usuń
  5. Przykro czytać o takich sytuacjach jak ta ze śmieciami. Ja nie zdzierżyłabym i zapytała synusia co ma zamiar zrobić z tą wysypaną kupą śmieci ?
    Ech, myślę że dopóki się wszyscy z posesji nie wyprowadzą, jeszcze nie raz będziesz świadkiem takiego zachowania :(

    Graszko, a co zrobili z psem z łańcucha ?

    No i jestem ciekawa, jak odnajduje się w nowej sytuacji Kudełek ? Nie ucieka z posesji ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kudełek ma się dobrze, uwielbia długie spacery piaszczystą drogą. Z posesji się nie oddala. Konfrontacji z Cyganem (psem z łańcucha) jeszcze nie było

      Usuń
  6. Ja mieszkam w mieście,tu też niektórzy palą byle czym,jeszcze w kwietniu tak smierdział dym,że nie można było usiąść w ogrodzie.Nikt też nie sprząta psich odchodów.
    Dystans jest kwestią czasu.
    Powodzenia we wszystkim
    Ula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam gdzie mieszkałam irytowało mnie, że na trasie do weta nie było żadnego kosza na ewentualną kupę. Wymaga się od właścicieli sprzątania po swoich pupilach, ale tylko wymaga

      Usuń
  7. Całe szczęście, że Twej rabaty nie zasypali. Warto go delikatnie spytać, co to właściwie miało być. Może się opamięta i śmieci usunie.
    Na zdjęciu wcale nie wygląda tak źle, tylko nie wiem z czego ta podłoga.
    Oj, może już niedługo i u mnie "będzie się działo". Oby jak najszybciej:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na podłodze są deski przykryte wykładziną kuchenną.

      Bałagan posprzątała starsza pani.

      Usuń
  8. Czyli wychodzi na moje. Wartościowe bierzemy, śmieci zostają. Ja z perspektywy nowego mieszkańca wsi zaobserwowałam co następuje. Palenie śmieciami w centralnym wynika z biedy i niewiedzy. Zdarzało mi się prać po raz drugi, bo wysuszone pranie nie nadawało się do ubrania. Wyrzucanie śmieci gdzie popadnie to zaszłość z minionej epoki. Zupełnie niedawno się się dowiedziałam, że jeszcze niedawno mieszkańcy wsi nie mogli nigdzie legalnie śmieci wyrzucić. Nie zmienia to faktu, że teraz już mogą w każdej ilości (w mojej wsi) to zrobić za około 19 zł miesięcznie i co? Wyrzucają niektórzy nadal "na dworskie", które w międzyczasie gmina sprzedała na działki budowlane. Niejeden właściciel się zdziwi "skarbami" jakie znajdzie. O psach na łańcuchach to już mi się nawet nie chce wspominać.
    Pozdrawiam serdecznie Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, nie wiem czy to z biedy. Patrzę na pobliskie domy, samochody na posesji dochodzę do wniosku, że rolnik nie jest biedny.

      Pojechaliśmy wczoraj do miasta na lody. Zatrzymaliśmy auto na parkingu, rozglądnęłam się i moje było najstarsze i najgorsze :-).

      Usuń
    2. Grażko, dom i auto widać z daleka.I nowy ciuch w niedzielę do kościoła. To są priorytety. Pracowałam z dziewczynami(ok. 50 lat) i wiesz jaki był ich największy problem w pewnym czasie? Że ich przymusowo podłączą do kanalizacji. Bardzo się zdziwiłam, bo pompowanie szamba jest bardzo drogie, więc gdzie problem? A no tu, że szambo "samo się opróżnia" i idzie rowem, ale to "czysta woda z trzeciego odstojnika". Jak czysta to można się przekonać jadąc w nocy przed deszczem po miejscowości bez kanalizacji. Wieś dla mnie to miejsce zamieszkania, ale sposób myślenia.Moi obecni sąsiedzi to potwierdzają (myślę o rdzennych mieszkańcach). Nie jest tak różowo, że wszyscy napływowi są super. Ludzie to tylko ludzie.

      Usuń
  9. wiecie co?! ja myślę, że oprócz Skandynawii wszędzie jest podobnie! Moja koleżanka wróciła ostatnio ze Stanów, była u znajomych, na wsi, ale i nie tylko - różne rzeczy w tym temacie widziała...a co dzieje się we Włoszech?! cały Neapol tonie w górach śmierdzących śmieci! Ludzie żyją tu i teraz, nastawieni na konsumpcję i na kasę, i takie problemy są im zupełnie obojętne - oczywiście są wyjątki, nie przeczę, ale globalnie rzecz biorąc...to jest właśnie dokładnie tak jak piszesz Graszko ?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dawno temu byłam na urlopie w Turcji. Hotel pierwsza klasa, wszędzie czysto i sterylnie, a za hotelem wielkie wysypisko śmieci :-)
      Tacy jesteśmy :-)

      Usuń
  10. Ps. fajny fotel, taki z lat 70- tych, można go fajnie odnowić i zrobić z niego cacuszko :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Graszka, za kilka dni bedziesz zdziwiona, jak w ogole moglas mieszkac dotad w miescie, ale zapewne prawdziwy chrzest bojowy przejdziesz zima, kiedy zasypie drogi dojazdowe i nie bedziesz sie mogla ze swojego krolestwa wydostac. ;) Chwilowo jednak jest tam jak w bajce. Z gory wspolczuje remontu, to okropny stres i balagan w zyciu, ale co robic, jak trza to trzeba. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wróciliśmy właśnie z Pupek od Beaty i Arka. Skoro oni przeżyli to i my przeżyjemy :-)

      Usuń
  12. Ja też mam podobne uczucia do Twoich gdy sąsiad palił śmieci na posesji poprosiłam go grzecznie że może śmieci to do kosza a gość mnie wyśmiał i powiedział ze jak mi dym przeszkadza i mi śmierdzi to mam sobie okna zamknąć ręce mi opadły. I też mam to wrażenie że im starsza jestem to odludkiem się staję . Pozdrawiam i życzę dużo sił do pracy i do ludzi . Kasia P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja najczęściej gryzę się w język. Emocje wyładowuję na blogu, a później przechodzi :-)

      Usuń
  13. Niestety, postępowanie ludzi często zaskakuje. Szczególnie takie osoby jak Ty i ja, t.z. urodzone joginki, widzą wyraźniej jak wiele jest zła i głupoty na tym świecie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie potrzeba wyjechać na wieś żeby takich rzeczy doświadczyć. U nas to samo. Śmieci porozwalane po całym osiedlu, psy srutkają gdzie popadnie a właściciele ślepi, resztki jedzenia zamiast w pojemniku trafiają na trawniki przed blokiem.

    OdpowiedzUsuń
  15. W ostatnich latach wiele juz czytalam o tym polskim "sporcie narodowm" palenia smieciami i nadal mnie to wprawia w oslupienie, bo na wsi, gdzie zamieszkala moja Mama, jakos tego nie bylo. A w "mojej" krainie, gdzie czesto bieda az piszczy, nikomu by to do glowy nie przyszlo. Z drugiej strony, po ulicach trzeba slalom miedzy psimi kupami uprawiac, a stosunek do zwierzat to tez raczej koszmar. Dwa lata temu weszla w zycie ustawa o ochronie zwierzat, ale jak dotad sprawy karne mozna na palcach reki zliczyc. Najczesciej, zanim sprawa trafi do sadu, to juz sie zdarzyla przedawnic :(.
    Patrzac na Twoje zdjecie na materacu od razu przypominaja mi sie stare dobre czasy, jak sie "dorabialam" :). Niezaprzeczalnie ma to swój urok, a i upadek z lózka przynajmniej niegrozny :P. Zycze duzo cierpliwosci i pogody ducha na nadchodzace czasy. Usciski, Leciwa.

    OdpowiedzUsuń
  16. Żeby nie było, że tylko o ogródku... Mieszkamy tu dopiero 3,5 roku, ale już się "nawąchaliśmy" różnych aromatów palonych śmieci;-((( Nawet rodzinnie nie da się przemówić ludziom do rozsądku... no bo: "co Ci przeszkadza, że palę sobie na swoim polu jakieś folie z nawozów, czy cóś ???" A że wiatr wieje od południa i akurat prostu na mój dom i podwórko, a że ich własne dzieci i wnuki oddychają tym smolistym powietrzem... no przecież to nikomu nie przeszkadza... ale potem zadają sobie pytanie: "Czamu tyn synek tak łokropnie kuco (tzn. strasznie kaszle) ???"... I tak palnąć tego dziadka i babcię przez zakuty łeb !!! No a już mistrzostwo świata, to psie kupy w topniejącym śniegu... obrzydliwość;-((( Kochani, pozdrawiam wszystkich niedzielnie, Gabrysia***

    OdpowiedzUsuń
  17. Myślę, że palenie śmieci ma jeden powód - pieniądze. Za wywóz śmieci trzeba zapłacić, więc ludzie śmieci palą albo wywożą do lasu. Wiedzą, że źle robią, ale oszczędność kilku lub kilkudziesięciu złotych przeważa.

    Kiedyś zapytałam gospodarza, dlaczego źle traktuje swojego psa, czyli trzyma go na uwięzi. I usłyszałam, że pies ma: budę, długi łańcuch i pełną michę, więc nie jest mu źle. Ten pies, to nie zabawka.On pracuje. Jest istotą użytkową tak jak krowa czy świnia.
    Inny punkt widzenia?

    OdpowiedzUsuń
  18. Średnio jesteśmy raczej wrednym gatunkiem... Dlatego cenię sobie kontakty z ludźmi myślącymi i czującymi, choćby na drugim końcu Polski albo i pod Chicago :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. pierdu pierdu Gabrysiu galeria sztuki w Kawkowie czeka na Twoje wspaniałe puzderka

    OdpowiedzUsuń