piątek, 10 czerwca 2016

Uczę się żyć na wsi

W sobotę minie tydzień odkąd stałam się "wieśniaczką", w sobotę też przyjeżdża Bogumił z Kudełkiem. Jaki był ten tydzień? Upalny, pracowity i pełen nowych wrażeń. O ile w mieście człowiek jest nierozpoznawalny i żyje własnym życiem, tak na wsi wszyscy o tobie już wiedzą.


Nawet kurier nazwał mnie "nowa pani z miasta". Poznałam też dwóch sąsiadów. Wystarczyło zatrzymać się na drodze. Porozmawiać. Sympatyczny pan Andrzej na drugi dzień przyjechał ciągnikiem i skosił rumian z pola. Grzecznościowo zapytałam ile płacę a on z uśmiechem na twarzy odpowiedział, że wypije kiedyś flaszkę z Bogumiłem. Nie przyznałam się mu, że Bogumił jest z tych niepijących.

W czwartek byłam na lokalnym ryneczku po kwiaty bez których jest mi ciężko żyć. I tu z Bogumiłem mamy rozbieżne zdania. Dla Bogumiła mogą nie istnieć, a ja nie mogę się bez nich obejść.

Rozmawiam też często z Beatą z Pupek, to dzięki niej przestałam walczyć z chwastami. Tak, mój ogród nie jest wypielęgnowany jak z czasopism ogrodniczych. Mimo niedoskonałości jestem z niego dumna, a najważniejsze, że uwielbiam w nim przebywać.

Ozdabiam go rzeczami starymi, które znajduję w oborze albo stajni. Bogumił zbił skrzynie i postawił namiot, cała pozostała reszta została stworzona własnymi rękami, pozbawionymi już prawie paznokci :-) Nienawidzę rękawiczek, albo nie trafiłam jeszcze na odpowiednie

Zapraszam do mojego warzywniaka:


























Skoszone pole na które nie mam jeszcze pomysłu ale i czasu. W przyszłym tygodniu rozpoczynamy remont

Dla przypomnienia jak było


Muszę wam się do czegoś przyznać. Jestem fizycznie zmęczona do granic wytrzymałości, ale psychicznie jestem zrodzonym na nowo człowiekiem. Męczyło mnie to, ze nie pracuję, że ktoś mnie utrzymuje. Tutaj wiem, że wkładam własną pracę, a moja praca daje efekty.

53 komentarze:

  1. Ogrom pracy włożyłaś,wszystko pięknie rośnie. Fajne masz sprzęty,do obsadzania kwiatami. Mężczyźni nie przywiązują wagi do ozdóbek, a my kobiety to uwielbiamy:)
    Nie podchodzi tam żadna zwierzyna,żeby objadać?
    U nas wszystko musi być ogrodzone, każde nowe drzewko owocowe osłonięte siatką,ponieważ nie mamy ogrodzenia na całości terenu. No ale i tez nie prowadzę ogródka,bo jeżdżę sporadycznie,wiec tylko krzaczki .Mam nadzieje,że kiedyś to się zmieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sarny biegając po polu widziałam. Czy będą zaglądały do mnie tego nie wiem. Gospodarze mówią, że nie, sąsiedzi mówią, że tak :-) Podobno dlatego psy są na podwórku, żeby szczekając odstraszały.

      Usuń
  2. Widzę, że nawet sanki przyozdobiłaś letnimi kwiatami !!! Zresztą nie wyobrażam sobie życia bez kwiatów, podobnie jak TY... Bez kwiatów ogrody nie istnieją, nie ma życia bez kolorów, zapachów i kształtow tak doskonałych jakie przyroda potrafi wyczarować w postaci kwiatów... A tak poza tym... tyrasz Dziołszka jakbyś musiała całą tę ziemię "przerobić" w ciągu najbliższych dni !!! i wszystko tak pięknie rośnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet przywiozłam z Gdańska małego niebieskiego krasnala. Nie zdążył do sesji zdjęciowej bo zaczęło padać :-)
      Bogumił żartuje, że za rok zaproszę "Maję w ogrodzie".
      Cały tydzień pracowałam, dlatego jutro jedziemy z Bogumiłem na wycieczkę do Górowa :-)

      Usuń
  3. Rumianek gdy znajdziesz dziko rosnący, wrzuć do słoika/butelki zalej oliwą, postaw na słońcu a po tygodniu schowaj w ciemne miejsce, świetny kosmetyk ale nie tylko o rumianku: https://sites.google.com/site/zdrowiewnaturze/ziololecznictwo/ziola/ziola---r/rumianek-pospolity
    tak można dziurawiec, szałwię czy inne dobrości świata. :)
    Dlaczego na słońcu w butelce czy słoiku? Bo rozgrzany kwiat oddaje do oliwy olejki eteryczne i wtedy oliwa jest lecznicza. Człowiek na wsi uspokaja się. Pięknie wyglądają kwiaty, nie kupuj aksamitek słowo to znaczy smutek, ból nieszczęście w bardzo znanym filmie usłyszana wiedza. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. to był rumian nie rumianek.
    Aksamitki chronią rośliny, dlatego znalazły się w warzywniaku :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. O rany, robi sie (SIE - he he!) coraz przytulniej. Masz racje, bez kwiatkow to nie to samo. Pewnie z czasem upichcisz sobie taki wiejski domowy ogrodek z typowymi kwiatkami. Taki miala moja ciotka na wsi, panowal w nim pozorny balagan, ale kiedy wszystko kwitlo, bylo cudnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taki typowo wiejski gdzie kwiaty rosną z warzywami - do tego będę dążyła :-)

      Usuń
  6. Graszko, przepięknie już tam u Ciebie:) Ogrom pracy włożyłaś! Stare sprzęty uwielbiam, a wagę w nocy przyjadę i ukradnę ;)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dom nie jest we wsi, a na koloni więc może nie ukradną :-)

      Usuń
    2. oni może nie, ale ja tak ;)

      Usuń
  7. Pięknie wyglądaja te starocia przyozdobione kwiatami.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję. Skupy złomu to moje ulubione miejsca do buszowania

      Usuń
  8. Ależ masz skarby. Wanny, gary żeliwne, kanki. Pięknie Ci wszystko rośnie i kwitnie. Widać ogrom pracy włożony w ogród. Plon Wam trud wynagrodzi. Ja mam sianokosy. Jeszcze chwila i pod dachem pachnace siano. Przyszłam napic się wody i zajrzałam, a tu post nowy. Pozdrowienia od wiejskiej baby bez paznokci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rogata, żałuję, że nie mam kosy, może bym się nauczyła kosić, bo trawa u mnie po kolan. Dla tego samego zapachu warto :-)

      Usuń
    2. A ja mam kosę, a nawet trzy!
      Polecam Wam ręczne koszenie, zwłaszcza w trudnym terenie.
      Piszę o tym tu: http://iza-w-kidowie.blogspot.com/2012/08/kosi-kosi-sie-i-to-jak.html
      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. dokładnie taka o jakiej piszesz.

      Będę zaglądała do Ciebie :-)

      Usuń
    4. Zapraszam Graszko:)
      A z tym koszeniem kosą ręczną to jest jeszcze taka zaleta, że w przeciwieństwie do spalinowej podkaszarki nie rozpyla nasion traw i chwastów.
      Poza tym jest przyjemnie słuchać dźwięku koszenia, działa kojąco...:)
      Koszę codziennie, po kawałeczku:)

      Usuń
  9. Wytrzymasz, najtrudniej jest zimą a do zimy daleko.
    U nas trzeba mieć odwagę, by nie kosić co tydzień trawnika, nie mieć posesji obsadzonej szczelnie tujami i nie tępić mleczy. Ja mam to gdzieś, mam łąkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tej zimy zapowiada się heblowanie i postarzanie desek. Ta druga może być gorsza.
      Kosiarki nie posiadam :-), trawa po kolana, zaoszczędzę kasy

      Usuń
    2. coś kliknęłam i nie dokończyłam zdania. Trawa jest tak piękna, że nie muszę kupować na trawki.pl :-)

      Usuń
  10. Powtórzę za Owcą, skarby niesamowite wyciągnęłaś wanny, garnki żeliwne, donice i jest nawet waga szalkowa, a ogród, w tak krótkim czasie stworzyłaś piękny. Mnie Elka przesłała świetne rękawice, na górze siateczka, dołem cienki, gumowany materiał. Nawet WU mi je podkrada. A Wu już się przekonał, że kwiaty dodają uroku, tworzą nastrój i można je obserwować, jak rosną, kwitną , zamierają- to świetny materiał do zdjęć i rysowania. Nie stawia weto, tylko twierdzi, że puszczę nas z torbami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja słyszę od Bogumiła - najpierw remont, dlatego na ryneczek wybrałam się pod jego nieobecność. A na poważnie chciałabym stworzyć takie miejsce gdzie kwiaty rosną razem z warzywami :-)

      Usuń
    2. Graszka w przyszłym roku będziesz miała własne kwiatki, bezkosztowo. Zebrać nasiona, wiosną zasiać, a potem pikować. Trzymać masz gdzie, koleżanki wspomogą też nasionkami. Oglądaj okoliczne drogi, dróżki, rowy tam rośnie mnóstwo fajnych kwiatkow. Ja przwlokłam smolinowsy, łubiny, cebulicę, na żywopłot liguster. Z kwiatkóww mam orliki, zbiorę dla Ciebie nasionka chcesz? Mam białe, różowe i niebieskie, to bylina. Jak raz zakwitnie to masz już nasiona swoje.

      Usuń
    3. wszystko chcę. Taki mam plan, takie założenie, żeby od przyszłego roku samej wysiewać, pikować i rozsadzać :-)
      Uwielbiam łubin, i wcale bym się nie pogniewała gdybym miała pole łubinowo makowe pole. Właśnie, może z tego połowy pola do zagospodarowania zrobić łąkę kwiecistą?

      Usuń
    4. Przyślę Ci topinambur, mam mnóstwo, jesli chcesz.

      Usuń
    5. Super, Bogumił go uwielbia :-) poszukam Twojego @ i napiszę ( w wolnej chwili )
      Dzięki Rogata

      Usuń
  11. Nie, no normalnie ogród botaniczny, a nie żaden warzywniak.

    OdpowiedzUsuń
  12. Graszkowsko, paduam i leżę bez życia. Nie mogę uwierzyć w to, co zrobiłaś (-liście) w tak krótkim czasie. Niewiarygodne i szokujące. Ale przyhamuj, jeśli padniesz z przepracowania, cała Twoja harówka obróci się w perzynę, wystarczy kilka dni.
    Jeżu, nie mogę się pozbierać, jak bum cyk.
    Nasion będę miała pełno. W przyszłym roku nie będziesz miała gdzie siać. Zasypiemy Cię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana, teraz już zwolnię. Pielenie i doglądanie to czysta przyjemność, dla mnie najgorsze było zwiezienie taczką dachówek i ziemi :-)
      Tak ustaliliśmy z Bogumiłem on remontuje dom, ja zajmuje się ogrodem. Troszkę się denerwuję bo znowu wizje mamy czasem inne :-) Na początku tygodnia zjeżdża się ekipa remontowa. Spanie w namiocie, brak łazienki, pralki :-) oj będzie się działo

      Usuń
    2. Trudno, musi się dziać, za to potem! Pamiętaj o dokumentacji zdjęciowej "przed" i "po". Wizje miewa się czasem rozbieżne, normalna sprawa, ale od czego kompromis?
      Rozważ dla fachowców toy-toya. To nie jest takie drogie i przywiozą Ci na miejsce i zainstalują. Na szczęście jest lato i ablucji można dokonywać pod chmurką. Wystawcie jakiś baniak na słońce, będzie ciepła woda. Albo choćby wannę.

      Usuń
    3. Też wychodzę z takiego założenia, najpierw musi być brzydko, najpierw musi się dziać, żeby potem było ładnie. Bogumił jako bardzo ułożony człowiek bardziej cierpi z tego powodu :-)

      O zdjęciach będę pamiętała a wszystkie pomysły i uwagi brane są pod uwagę :-)

      Usuń
  13. Wiele warzyw lubi sąsiedztwo kwiatów (nie pamiętam kto i kogo,bo mam ściągę ).
    A sarenki bardzo lubią buraki i marchew ;D i obstawiam ,że będą przychodzić nad ranem ;).
    A chwasty... ? te zawsze będą !

    Pozdrowienia od wiejskiej baby co mimo wszystko ma jakieś paznokcie ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak Ty to robisz, że je masz?
      Wczoraj jak pojechałam do sklepu, było mi wstyd za swoje dłonie :-)

      Czytałam o sąsiedztwie roślin dlatego posadziłam nasturcję, aksamitki i nagietki

      Usuń
    2. Muszę dbać z racji pracy w zakładzie spożywczym . ale prawda jest taka , że co się da robię w rękawicach . Szkoda , że nie da się dodawać w komentach zdjęć , bo bym swoje zielska pokazała ;D

      Usuń
    3. Nie widziałaś moich paznokci! Przestałam się tym przejmować. Kiedy mus, odmoczę, pomaluję i już.

      Usuń
  14. Zanim spoczniesz, całe gospodarstwo będzie wielkim dziełem sztuki... :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Groszkowska - a tu Cię znalazłam ;)
    Pomidorki w tunelu przepiękne.
    Podoba mi się, znam taki stan rzeczy z autopsji.
    Świetnie.
    Pozdrawiam
    wieśniara z pięcioletnim stażem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolanda - o, podpatruję Twoje siedlisko i wzdycham do Twojej łazienki :-)

      Pięknie tam u Ciebie, takie moje klimaty :-)

      Usuń
  16. Widać,że kochasz to co robisz Graszko.W tak krótkim czasie zrobiłaś wiele, pokazałaś, że praca ubogaca.Czyżbyś była wzorem pracowitości?Powodzenia w realizacji dalszych zamierzeń.Danka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danusiu, ja nie wiem czy to pracowitość, Bogumił twierdzi, że to potrzeba zagospodarowania terenu :-) Moje pierwsze próby ogrodnicze odbyły się na 300m, teraz hektar ziemni z lekka mnie przytłoczył. Nie oponowałam kiedy Bogumił tak zdecydował. On chciał mieć przestrzeń, a ja dom na wsi :-)

      Usuń
  17. Grażko ciesz się, że Cię zaakceptowali. Ja z racji tego, że pracuję za granicą i rzadko jestem w naszym nowym domu dorobiłam się etykietki leniwej. Już dwie zupełnie obce osoby powiedziały mi, że mąż to taki pracowity (z oszczędności robi to co może bez pomocy fachowców), ciągle sam na podwórku, a ja to widać lubię sobie w domu POSIEDZIEĆ. Nie wyprowadzałam ich z błędu, bo i po co. Nie potrzebuję do szczęścia miliona znajomych, ale to że jestem wszystkim znana, obserwują mnie(trochę schizofreniczne) i oceniają jest dla mnie przerażające. Jesteśmy spokojnymi ludźmi, nie wadzimy nikomu, a jednak stanowimy lokalną atrakcję. Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, taka jest specyfika małych społeczności.
      Jak czegoś nie wiedzą, to se dopowiedzą!
      Znam z własnego podwórka...
      Nie ma co się przejmować, ino robić swoje.
      Gadać i tak będą :)))

      Usuń
    2. Ach ludzie, tak bardzo lubią oceniać. Czasami się zapominam i tez przypnę komuś łatkę, potem mi wstyd przed samą sobą.

      Nie wiem czy zaakceptowali. Na drodze wypytali a skąd , a co robiła w mieście, a czym mąż się zajmuje :-) . Przez moment poczułam się jak na przesłuchaniu :-)

      Usuń
    3. No to Graszko, miej się na baczności.
      Firanki może się nie ruszają ale chciwe oko patrzy:)
      To oczywiście żart, ale tak nie do końca...

      Usuń
  18. Ludzie, co tu na wsi o nas wygadują! Matkozcórko! Robimy za miejscowe dziwolągi oraz atrakcję. Wydawało mi się (o naiwności), że żyjemy sobie spokojnie nie wadząc nikomu, tymczasem zdarza się, że zaczepia mnie w pobliskim miasteczku (nawet nie we wsi, gdzie mieszkam) ktoś, kto nie może się powstrzymać i pyta np. czy może przyjachać i zoboczyć, bo podobnież mumy w dumu i na podworku cołkim inaczy... Mnie to bawi, ani mi w głowie przejmować się tym, co gadają! Grzecznie zbywam delikwenta i tyle. Gadać będą zawsze, tak było, jest i będzie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Niesamowity ten Twój warzywnik :). Ogrom pracy w to wlozony az dech zapiera. To, co zrobilas, to znacznie wiecej, niz "normalna" praca. Zajadajac sie wlasnymi plonami bedziecie szczesliwi - satysfakcja, zdrowie i oszczednosci w jednym :). (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Truskawki z własnego pola smakują wyjątkowo, takich nie kupi się w sklepie

      Usuń
  20. Pięknie czarujesz. Porownujac foty przed i po to jak ziemia i niebo.

    OdpowiedzUsuń
  21. To szczeście z takimi sąsiadami, ja niestety takowych nie mam, ale trudno nie wszystko mozna mieć. Ale ogród imponujący, u mnie raczej marny, czasu mi brak na niego , a i pierwszy rok permakultury nie za bardzo mi wyszedł, ale balie z roslinkami też mam. Prawda, Graszko jakie to wspaniałe życie na wsi?! I to że mozna wyjśc w piżamie jak napisałas do ogrodu i że nie jest sie anonimowym nikomu nie znanym człowiekiem, tak jak w mieście... ja juz tak miałam dosyć tej anonimowości, choć najpierw o niej marzyłam, a potem wyszła mi ona bokiem. Tak, Kochana cieszmy sie z naszych włości i z remontów też, przynajmniej mamy bogate i pełne wrażeń życie! Serdeczności posyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z sąsiadami jest różnie, jeden zniszczył moje nasadzenia (wierzbę), drugi przyjechał i pomógł skosić trawę.

      Może w przyszłym roku uda mi się zrobić dwa wały. Chciałabym ale nie wiem czy sił i czasu wystarczy.

      Tak życie na wsi jest nieporównywalne. To nie jest sielanka, ale psychicznie człowiek jest zdrowszy :-)

      Usuń