niedziela, 26 czerwca 2016

To będzie nasza niedziela

Zapadła cisza. W sadzie, w cieniu starych śliw, dwie niewielkie maszyny odpoczywają czekając na swojego właściciela, pana Jurka. Z maszynami czekamy do poniedziałku i my.


Próbowałam Bogumiła namówić, żeby popełnił jakiś wpis na temat wykonywanych prac, ale on zamknął się w sobie :-). Ja natomiast, ponieważ zupełnie się na tym nie znam, nie będę się wypowiadać. Po prostu dzieje się i dziać będzie coraz więcej.

Czasami zaglądnę do Adama i Jurka, czasami poobserwuję z okna. Pracują od rana do późnego popołudnia, w lejącym się z nieba żarze, z krótką przerwą na kawę i obiad. Bogumił nie musi nad nimi stać, pracują w myśl dobrej zasady "jeden zadowolony klient, przyciągnie następnych". Tak, z czystym sumieniem mogę  polecić pana Jurka, który obsługuję koparkę.

Pan Jurek to bardzo ciekawa postać, o pięknej barwie głosu i przeuroczym śmiechu, przypominającym troszkę amerykańskiego Świętego Mikołaja.

Człowiek wykształcony, z Warszawy, właściciel niewielkiej firmy, która tworzyła między innymi stołki do fortepianów, radykalnie zmienia swoje życie. Z człowieka za biurka zamienia się w robotnika. Kupuje koparkę, idzie na kurs, i wyprowadza na Warmię, do zagłębia w którym mieszkają ludzie pozytywnie zakręceni.

Od jakiegoś czasu obserwuję tych ludzi. Niejedni stracili lub zrezygnowali z ogromnych majątków, tak dużych, że nie mieści mi się to w głowie. Zostali mocno poturbowani przez życie, a mimo to płynie z nich taki niesamowity wewnętrzny spokój, harmonia. Nie ma w nich zawiści, zazdrości. I jest taka ogromna chęć dzielenia się. Żałuję, że nie udało nam się kupić domu w rejonie Pupek.

Tak, cieszę się ogromnie, że brygada polecona przez Arka i Beatę trafiła do nas. Bardzo cenię sobie ludzi którzy ciężko pracują.

Od poniedziałku  startuje następny etap. Jak określił to Adam, zacznie się demolka wewnątrz.  My w przyszłym tygodniu rozbijamy namiot, tym samym zasmakujemy życia, jakie prowadzą uchodźcy. Starsza pani opuści siedlisko 1 lipca, na dzień przed wyznaczonym u notariusza terminem. Cygan zostanie zabrany przez syna.

Coraz częściej chodzę z Kudłem na spacery piaszczystą drogą w stronę wsi. To pomaga mi się wyciszyć. Parę dni temu pozwoliłam sobie na spokojną rozmowę z córką starszej pani. Co prawda zrobiło mi się lżej, ale druga strona poczuła się urażona. Czy było warto?

Nie chce już o tym myśleć bo  przyjeżdża syn. Pierwszy raz. Nie widziałam go trzy tygodnie.
- Tęsknię za Tobą - powiedziałam mu w piątkowe popołudnie podczas rozmowy telefonicznej.
- To co, mam przyjechać? - zapytał.
To będzie nasza niedziela :-)




27 komentarzy:

  1. Niech będzie piękna, dobra Wasza niedziela!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie wyjechał.
      Basiu obym nie rozryczała ze wzruszenia :-)

      Usuń
    2. oj, czasami można sobie popłakać!

      Usuń
  2. Grażynko, niech to będzie cudowny czas :))

    Kibicuję, wspieram i dobre myśli przesyłam :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochany chlopak z Twojego syna, wystarczylo slowo o tesknocie i juz jest przy mamie!
    Moze pomyslcie, ze w tym namiocie bedziecie bawic sie w harcerzy, jak za dawnych lat, po co zaraz myslec o uchodzcach, z ktorych wiekszosc mieszka w tych namiotach na wlasne zyczenie, a nie dlatego, ze przed czyms uciekaja. Akurat nie ci przestepcy z polnocnej Afryki.
    Zbudujcie sobie male palenisko przed namiotem i wieczorami pieczcie kielbaski przy ogniu, czysty romantyzm, ktory pozniej bedziecie wspominac z lezka w oku, lezac na wygodnym lozku w swiezo odremontowanej sypialni, w ktorej juz nie bedziecie mogli spac pod gwiazdami. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, bardzo dobry.
      Tyle miałam obaw, a on doskonale sobie radzi.

      A co do uchodzących to nie wrzucałabym wszystkich do jednego wora. Ludzie są wszędzie tacy sami dobrzy i źli :-)

      Usuń
  4. Panterko, ależ Cię poniosło:)))))

    Graszko,dobrze się dzieje,masz wspaniałych ludzi wokół.
    Udanej niedzieli,ciekawa jestem jak Synowi się spodoba w Waszym nowym miejscu do życia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, że mu się nie spodoba. To młody człowiek najchętniej zamieszkałby w Sopocie na deptaku. Podoba mi się jego podejście do mojej wyprowadzki "jeśli chcesz, jeśli będziesz szczęśliwa, to Twoja decyzja"

      Usuń
    2. Dora, ja myślę, że Ania zapomniała jeszcze dodać, że Graszkowscy mogą też bawić się w podchody i zdobywanie różnych sprawności ;)

      Graszko, ja dzisiaj tez usłyszałam tak piękne słowa od mojego syna, że aż mi łezki poleciały:)
      Fajnie mieć synka :) Córki też fajnie mieć ;)

      Usuń
    3. Sonic, a grałaś kiedyś w Państwa i Miasta?

      Usuń
    4. Jasne:) I Wyścig Pokoju kapslami i w grzyba

      Usuń
    5. nie było internetu i człowiek się nie nudził :-)

      Usuń
  5. - Tęsknię za Tobą - powiedziałam mu w piątkowe popołudnie podczas rozmowy telefonicznej.
    - To co, mam przyjechać?


    No siedzę i płaczę jak dziecko ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaja, ja czasami też mam łzy na końcu nosa :-)

      Usuń
  6. Fajnie mieć fajne dzieci, bardzo fajnie!
    Co tu się dziwić, że młody woli miasto i ruch? Młodzi tak mają, dojrzeć trzeba do takich decyzji, on jeszcze szuka, normalna sprawa.
    W namiocie można jeszcze robić sobie zielone noce, gdyby demolki było Wam mało:)
    Zdjęcia robisz?
    Jak radzą sobie kociska?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i kocówę można se zrobić ;P

      Usuń
    2. Fajnie mieć dzieci, oj fajnie. A jeszcze tak niedawno zastanawiałam się jak on sobie poradzi. Dzisiaj się okazuje, że nawet gofry potrafi zrobić :-)

      Zdjęć nie robiłam, ale mam zamiar zacząć. Na Warmii upały, które ja źle znoszę. Leżałam plackiem.

      Usuń
    3. Hana, pytałaś o kociska. Zostały z Karolem, na czas remontu. Z Franciszką rozmawiam przez telefon tz. ja mówię, ona słucha. Bardzo przeżywa że mnie nie ma. Kiler, jak to Kiler, na wszystko ma wywalone. Hana czyli Ruru rozrabia- Bogumił bardziej za nią tęskni niż ona za nami :-)

      Usuń
    4. Franciszka zaczęła wreszcie jeść po telefonach?

      Usuń
    5. zaczęła jeść i faktycznie słucha jak do niej mówię

      Jak tylko będzie jako tako ogarnięte, Frania przyjeżdża jako pierwsza :-)

      Usuń
    6. O jeżu, biedna Franulka:(

      Usuń
  7. Karol jest fajny ! Kudełek ucieszy się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ukrywam, jestem z niego dumna :-)

      Usuń