piątek, 17 czerwca 2016

Niesamowici Gabrysia i Darek

Pada i dobrze, że pada. Deszcz jest potrzebny ogrodowi i mi, bo kiedy pada jest czas na odpoczynek.

Podczas sobotniej wizyty Arka i Beaty z Pupek rozmawialiśmy o świecie blogowym, o tym jak bardzo może być niebezpiecznym, zwłaszcza kiedy pisze się o własnym życiu. Tak jest niebezpieczny ale też niesamowity.

Niesamowity, bo jak inaczej można określić zachowanie pewnych osób?


Gabrysi i Darka z opolskiej wsi nigdy nie widziałam na oczy, nigdy nawet nie rozmawialiśmy ze sobą telefonicznie. Gabrysia nie zawsze też zostawia komentarze. Kiedy piszę o rzeczach spornych, drażliwych milczy, kiedy piszę o moich poczynaniach ogrodniczych zostawia swój ślad na blogu.

Czasami wymienimy się mailami. Ot taka znajomość internetowa. O nich samych wiem tylko tyle, że porzucili miasto dla wsi. Remontują dom, a Gabrysia tworzy swój ogród. Napisałam tworzy, bo ze zdjęć wynika, że jest on jeszcze nie skończony. I właśnie Gabrysia, podzieliła się ze mną swoim roślinkami. Dla mnie to niesamowite, bo przecież rozsady mogła posadzić w innych miejscach swojego ogrodu.

Oboje z Darkiem zadali sobie ogrom trudu. Korzenie każdej z roślin były zabezpieczone przed wyschnięciem. To była zaprawdę powiadam wam ogromna paczka! Były w niej rośliny takie jak perukowiec, na który tak szybko nie będzie mnie stać.

Gabrysiu i Darku jesteście niesamowicie dobrymi ludźmi, bardzo dziękuję wam za ten przepiękny gest.

Kwiaty od Gabrysi zmobilizowały mnie do zabrania się za sad. Od poniedziałku, odkąd przybył listonosz z paczką, walczę. Pomiędzy Gabrysine kwiaty posadziłam paprocie i hosty. W stodole  znalazłam stare drzwi. Teraz zbieram kamienie, co by dokończyć ten skrawek ziemi, na który uwielbiam patrzeć z okna.

Remont zaczynamy podobno od poniedziałku. Nie ukrywam, że wraz z Bogumiłem siedzimy jak na szpilkach. Żeby jakoś uprzyjemnić sobie czas, i nie tylko pracować w ziemi jedziemy w sobotę z rewizytą do Arków. Już się cieszę na tą sobotę, bo to fajni ludzie są.








46 komentarzy:

  1. Hej Graszko... bo ja jestem taka sobie zwyczajna gospodyni domowa, nie znam się na polityce, ani wielkim świecie... ogrodniczka-amatorka, która porzuciła miasto z własnej, nieprzymuszonej woli i życie przestawiła o 360 stopni... dokładnie tak jak WY !!! widzę, że to moje zielsko nawet się nie zdążyło pognieść w czasie pocztowej wędrówki i bardzo dobrze, bo nie dość, że wszystkiego było po kilka zaledwie sadzonek, to jeszcze by nie daj Boże zwiędły w tym kartonie ;-))) Pozdraiwamy serdecznie i miłej wizyty w Pupkach życzymy !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też jestem taką zwyczajną gospodynią domową. Polityki nie lubię, meczy nie oglądam :-)
      Nie po kilka, bo paczka była ogromna, czosnki, trawki i bez który uwielbiała moja mama, i wiele innych których nie znam :-)

      Usuń
    2. Właśnie ten perukowiec (pozyskany z ogrodu mojej mamy;-))) i bezy-lilaki (pamiętałam o Pani Hani!!!) były najważniejsze w całym tym "zamieszaniu"... Kiedy miałam działkę rekreacyjną (966m.kw.) mój tato przyjeżdżał maluchem i całe tylne siedzenie miał zawsze zapakowane roślinnością ze swojego ogródka działkowego... Dzielił się wszystkim, czego miał w nadmiarze i... my teraz robimy to samo... dzielimy się z innymi;-))) tylko te odległości czasem stoją na przeszkodzie.

      Usuń
    3. oj właśnie te odległości. Ale pamiętasz w przyszłym roku przyjeżdżacie :-)

      Usuń
  2. Sam się przekonałem, że blogowa brać jest niesamowita. Wystarczyło tylko jedno pytanko i już morze odpowiedzi.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasami może być też bardzo przykre, ale tylko czasami

      Usuń
  3. Ale fajowy podarunek!
    Też nie raz się przekonałam, że internetowe znajomości/przyjaźnie bywają cenniejsze od tych w realu...
    Oby wszystkie sadzoneczki pięknie się przyjęły i cieszyły Wasze oczy i serca :)
    Niebieskie drzwi są urocze, macie już pomysł, jak je wykorzystać?
    Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chciałam żeby zostały w ogrodzie. Ogromna przestrzeń podzielona na pokoje. Hektar ziemni trudno ogarnąć :-) Bogumił naciska - najpierw dom.

      Usuń
    2. Pomysł fajny, ale czy zmienna aura ich nie uszkodzi? Tych drzwi.

      Usuń
    3. teraz troszkę mi ich szkoda, ale jak patrzę z oka na mój ulubiony punkt widokowy, lubię na nie patrzeć

      Usuń
  4. O rany, jakie piękne są te drzwi!!! Dobry znak, że je znalazłaś - to drzwi do raju!
    Graszko, jeśli masz stare dachówki, to robiąc rabatę wkop je po obrzeżach na sztorc równo z ziemią, żeby kosić można. Nie puszczą Ci zielska. U mnie ta metoda się sprawdza. Albo oddziel plastkową taśmą ogrodniczą. Jednak dachówki mają taką zaletę, że są naturalne, no i za darmo, jeśli wymieniacie dach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziemy kładli te same dachówki.
      Dużo ma na stodole, ale Bogumił zabronił mi się do nie zbliżać z młotkiem i przecinakiem :-) Pomysł z dachówkami super. Dzięki, nie pomyślałam. Lubię dachówkę, czerwoną cegłę.


      Mam jeszcze jedne drzwi, ale białe :-)

      Usuń
    2. Ja mam troje starych drzwi, czekają na swoją kolej. Ale niebieskich z takimi szybkami nie mam!
      Wracając do dachówek - one mogą być przecież uszkodzone. Takich na dachu nie położysz przecież. Mogą sobie zaokrągloną częścią wystawać z ziemi, ale wtedy koszenie jest upierdliwe. Ale chyba lepiej, jeśli ich nie widać.

      Usuń
    3. coś tam znajdę napewno. Kurczaki, teraz myślę, o kartonach. Tyle się napracowałam :-(

      Usuń
  5. Pod kamienie kładłam folię. Jakąkolwiek, ze starych worków może być. Niezbyt ekologicznie, no ale nikogo tym nie trujesz, a wywalic zawsze można. Inaczej zielsko poprzerasta kamienie i ani tego wyrwać, ani skosić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kładłam kartony, ale myślę sobie, że jak przemokną, to i tak będzie "dupa blada"

      Usuń
    2. Kartony pomogą na chwilę, a potem użyznio:)

      Usuń
    3. i znowu chwastów będę miała dostatek. Mus to naprawić

      Usuń
  6. Szkoda tych drzwi na podwórko-deszcz je szybko zniszczy. W miejsce szybki mozna wstawić lustro i powiesić np. w przedpokoju.Piękny kolor mają.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie właśnie te szybki są najładniejsze. :)

      Usuń
  7. Ja mam kilka starych okien wykorzystanych właśnie w ten sposób-wygląda to świetnie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie malowałam ich, farba się łuszczy, może dlatego tak bardzo mi się podobają :-)
      Szybki też bardzo mi się podobają :-)

      Usuń
    2. To mozna szybki zostawić, (bo pewnie to szkło fazowane?-piekne) a dokręcić wieszaczki i wieszak na ubrania wierzchnie gotowy;) Też lubię takie odrapane.To tylko mój pomysł, może na inne drzwi;)

      Usuń
    3. to też i moje klimaty :-)

      Usuń
  8. Cudne ma Pani oczy.M.

    OdpowiedzUsuń
  9. Rany Julek, jakie cudne drzwi!!! Szkoda ich na zewnątrz, powtórzę za Joanna Malinską. Ty, Graszko, w czepku jesteś urodzona bez dwóch zdań. Podarunek piękny. Niech sie wszystko przyjmie i rozrasta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak mi zakręciłyście w głowie, że teraz nie wiem. Może powinnam postawić je sobie w sypialni. Kiedyś oglądałam Maję w ogrodzie, i tam w ogrodzie pani miała powstawiane drzwi, jakby prowadzące do następnej części ogrodu.

      Usuń
    2. Siebie słuchaj Graszkowsko, bo tutaj co gość, to pomysł - ale my tak z życzliwości.

      Usuń
    3. Ja tu, że szkoda na zewnątrz, a u mnie tyle juz antyków i innych mebli uległo dematerializacji pod gołym niebem, bo jalubie różne aranzacje zewnętrzne, ale nie lubię chować niczego. Nawet hamak wisiał trzy lata bez przerwy. Ładnie wygladał osnieżony, ale ducha własnie oddał.

      Usuń
  10. Bo Gabrysia to cudowna osoba! Ściskam i Gabrysię i Graszkę bo obie jesteście niesamowite, podziwiam Was i gorąco kibicuję <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Bo Gabrysia to cudowna osoba! Ściskam i Gabrysię i Graszkę bo obie jesteście niesamowite, podziwiam Was i gorąco kibicuję <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się z Tobą Aniu, Gabrysia to niesamowita osóbka, bardzo pozytywna, nie konfliktowa.

      Usuń
  12. Trafiłam do Was 11 czerwca. Sięgnęłam do archiwum bloga i przeczytałam wszystko " od deski do deski". Będę do Was zaglądać z przyjemnością i czasami coś skomentuję.
    Pozdrawiam serdecznie.
    regian

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w wolnej chwili zapraszam do przeczytania książki i starego bloga. Znajdują się w zakładce po prawej stronie :-)

      Na blogu "Orunia" opisałam kawał życia. Tamten czas wiele mnie nauczył :-) pokory, nie przykładania wagi do rzeczy materialnych, bo dzisiaj są a jutro ich może nie być :-)

      Usuń
    2. Książkę przeczytałam. A na blog "Orunia" nie mogę wejść, ponieważ mój pakiet antywirusowy blokuje dostęp do tej strony i wyświetla się komunikat: " Strona zawiera niebezpieczny kod".
      regian

      Usuń
  13. Ja wprawdzie ogrodka nie mam, ale tego dobra blogowego doswiadczam juz od dluzszego czasu. Wsparcie, otucha, pocieszanie, bycie razem ze mna w trudnych chwilach - to pomoc duchowa nie do opisania i przecenienia. I ten obraz od Hany, na ktorym jest namalowany portret Kiry... jak na zamowienie, w sam raz na wielka zalobe po niej. Czy tez leki od Justynki majace Kire uratowac, za ktore Justyna nie wziela ode mnie grosza... Moglabym wymieniac jeszcze dlugo, a nie znam osobiscie ani jednej osoby. To fenomen!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak Aniu, to fenomen świata blogowego. Taka bezinteresowność zawsze mnie rozwalała, ale tak pozytywnie.

      Usuń
  14. Widać taka karma :) Dajesz i otrzymujesz tak samo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-)
      Jeśli Ty tak mówisz, to tak musi być :-)

      Usuń
  15. na tych zdjęciach masz niesamowity wyraz twarzy- to chyba wiecej niż tylko zadowolenie...
    a na ostatnim coś z dziecka.
    Myślałam, że kotka małego tulisz, a to chyba otoczaki
    Trzymajcie się.
    Marta/Magnolia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magnolia, bo tak cieszyłam się z tych znalezionych kamieni na drodze. Poszłam z Kudłem na spacer, a tu taka niespodzianka- kamienie na drodze się do mnie uśmiechają

      A na trzecim zdjęciu Ruda- moja nowa koleżanka kura. Jak tylko usłyszy że jadę z taczką, przybiega. Nawet łopaty się nie boi. Czeka na smakołyki, które dla niej wykopuję.

      Wiesz,jestem zmęczona pracą fizyczną, ale tu czuję się jakbym była stale na wakacjach. Psychicznie odpoczywam, mimo wielu niespodzianek

      Usuń
  16. Grażynko,ale Ty się oszczędzaj,nie dźwigaj kamoli,na wózeczek jakis,na taczki,chociaz do wiaderek,ułatwiaj sobie prace i dbaj o zdrowie, na długie lata i jeszcze wiele pracy musi Ci wystarczyć!:)


    Prezent kwiatkowy wspaniały!

    OdpowiedzUsuń
  17. Bo dobrych ludzi nie brakuje :))) serce rośnie!

    OdpowiedzUsuń
  18. Graszko, widać, ze jest Ci tam dobrze... :)) a Pani Gabrysia to cudowna Osoba :)

    Ps. dobrym sposobem na oczyszczenie z zielska wybranego kawałka ziemi jest przykrycie go na jakis czas czarną folią - wszystko zginie, pozostanie gotowy do zagospodarowania "plac" :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Miło oglądać Cię zadowoloną i uśmiechniętą. Brawo dla Gabrysi.

    OdpowiedzUsuń