sobota, 4 czerwca 2016

Ludzie i ludziska

Pierwszy tekst pisany w domu pod bocianem miał być zupełnie o czymś innym. Stało się inaczej. Sądziłam, że już nic nie potrafi mnie zaskoczyć  w zachowaniu ludzi, a jednak pomyliłam się.


Bardzo miło  zaskoczyła mnie Małgosia z Sebastianem, współwłaściciele domu w którym wynajmowaliśmy mieszkanie.   Ucieszyłam  się ogromnie kiedy Małgosia z nieśmiałością zapytała czy nie zechciałabym parę drobiazgów do kuchni, tak na początek. Obdarowali nas talerzami, szklankami i miseczkami.

Kiedy  wyprowadzałam się ze swojego mieszkania, wszystkie "skorupy" zostawiłam byłemu mężowi. Przez dwa lata samodzielnego mieszkania z synem niewielu rzeczy się dorobiłam. Na porcelanę nigdy nie wystarczyło. Kupiłam wtedy komplet talerzy w Ikei. I teraz zastanawiałam się jak ten komplet podzielić, co zabrać z sobą, a co zostawić synowi. Małgosia ze swoją  propozycją spadła mi z nieba.

Ot taki sąsiedzki miły gest.

Skoro świt wyruszyłam w podróż. Dla mnie to było ogromne przeżycie, a to z uwagi na fakt, że zupełnie tracę orientację w terenie. Bogumił, jak przystało na aniołów, asekurował mnie jadąc za mną. Na początku patrzyłam w lusterko. Bogumił daje kierunek skrętu, to i ja daję kierunek. Kiedy już przedostałam się na trasę warszawską poszło jak po sznurku, a może maśle.

Pełna dumy z siebie wysiadłam z auta. Bogumiła poszedł do łazienki.  Wraca i mówi.
- Proszę Ciebie, jak pójdziesz tylko nie komentuj.

Kiedy zdecydowaliśmy się kupić  siedlisko, zasiedliśmy  do stołu z właścicielką omówić szczegóły. Z wielką nieśmiałością zapytałam czy mogą pozostać trzy rzeczy:
- zardzewiała maszyna, która stoi przy stajni
- drewniany wóz, który stoi na podwórku
- stary dół od kredensu, który stał w łazience
Przy tej rozmowie była starsza pani i jej córka. Wszyscy wyrazili na to zgodę.
Ginące kwiaty jakoś starałam sobie wytłumaczyć, ale ginącego kredensu nie potrafiłam. Poszłam do ogrodu, wypieliłam kawał grządki, nie pomogło, poszłam na spacer po obejściu, nie pomogło.

- Jaki duży się nasz pokój zrobił po zabraniu meblościanki- zagaduję do starszej pani.
- Duży- uśmiechnęła się.
- Szkoda tylko, że nie ma mojego kredensu, tego z łazienki.
- No tak Waldek kazał panią bardzo przeprosić, teraz jest moda na stare rzeczy a on robi sobie taki pokój, dokupił już stół i krzesła. A z moim remontem też się troszkę zmieniło, bo jednak  kuchnię będziemy robić na zamówienie i to troszkę potrwa no może do 15 czerwca

Nie wiem kto to jest Waldek i już nie chcę wiedzieć.  Czy warto kłócić  się o stary kredens? Nie warto. A jednak coś w mym sercu zadrgało, coś co powoduję, że nie chce mi się już słuchać opowieści starszej pani.

Ps W ostatniej chwili Bogumił załatwił internet :-)








31 komentarzy:

  1. Yupi, ze macie internet:)
    Rece opadaja, chociaz po pierwszych sygnalach juz sie czegos takiego obawialam :(. O rany, czy to znaczy, ze "babcie" bedziecie jeszcze mieli prawie 2 tygodnie? Tego juz bym nie przelknela... (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leciwa, nie tylko ręce opadają, cycki też :-)

      Usuń
  2. Graszko,to było do przewidzenia.Teraz siedź na miejscu i goń różnych Waldków.Pewnie sąsiedzi odwiedzają starszą panią i wyciągają od niej co się da.Panu Waldkowi kazałabym oddać kredens bo za niego też zapłaciłaś!Ciekawam czy te starocie,które stały na wypuście muru stodoły/odważniki/dalej stoją.Jeszcze trochę a stodołę zaczną rozbierać bo komuś się przyda stara cegła.Paskudni są tacy ludzie i bardzo Ci współczuję jeszcze dwóch tygodni bycia pod jednym dachem z taką osobą.
    No ale po wyprowadzce owej pani to już będziesz całkiem na swoim a to jest najważniejsze.
    Podziwiam Wasz zapał i to coście tam zrobili do tej pory.Jesteście ZUCHY!!!:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie wracam z ogrodu. Zielone pomidorki się do mnie uśmiechają, nieśmiało rośnie kukurydza. Pięknie wzeszły ogórki. Tak, z tego się cieszę. To taki nasz pierwszy raz, na taką większą skale.

      Już tu zostanę, a jeszcze namówię ekipę remontową, która ma zacząć 12, żeby zaczęli od komina i wielkie rozpierduchy, może to pomoże :-)

      Usuń
  3. żeby tylko tej babci w gratisie Wam nie zostawili...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie strasz :-) bo strzelę sobie w łeb

      Usuń
    2. :)))
      sorry, Graszko, za ten śmiech, ale to wygląda wrednie, co za ludziska
      każ oddać kredens i tyle
      i nie spuszczaj baby z oczu
      oraz powiedz jej , niech ją weźmie do siebie ten od kredensu
      lub wystaw walizki za płot

      Usuń
    3. Sonic czasami chciałabym tak potrafić "walnąć w stół"

      Usuń
  4. Uwazam Graszko , ze musisz , niestety ale musisz powiedziec starszej Pani , ze musi sie wyprowadzic tak jak ustaliliscie .Nie za bardzo wierze , ze termin 15 czerwca bedzie ostateczny ... To jest juz Twoj dom i masz prawo wymagac przestrzegania zobowiazan . Starsza Pani tego nie robi ...ja jestem bardzo spokojnym czlowiekiem ale az mnie podnosi jak czytam o psie , kredensie , remoncie ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też jestem spokojna :-) ale kredens wyprowadził mnie z równowagi.I nie chodzi o jego wartość, bo za jakieś 300zł kupiłabym podobny
      Nie lubię obiecanek cacanek.

      Usuń
  5. Ja tez uwazam ze pani powinna wyprowadzic sie w ustalonym terminie. Jak na razie to tylko Wy dotrzymujecie slowa. Druga strona wyraznie naduzywa Waszej zyczliwosci. Trudne ale czasem trzeba byc konsekwentnym. A tak na marginesie czasem okazana dobroc jest traktowana przez ludzi jako glupota. A na to na pewno nie zaslugujecie. Przesylam pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cycki mi opadły !!! Kurw...de, co za ludzie... Tak właściwie, to rzadko przeklinam, ale tu by się trzeba dosadnie wyrazić... Szkoda, że tak daleko ta Wasza wioska, bo można by ruszyć z odsieczą... A Wy spokojnie oświadczylibyście "byłej właścicielce", że przyjechała przyjacielska brygada remontowa, którą musisz zakwaterować i potrzebujesz wszystkie pomieszczenia, więc jej wyprowadzka jest konieczna zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami!!! Nooooo... puściłam wodze fantazji, ale pomysł jest... a Wy będziecie mieli przeciw sobie wszystkich tubylców, jeżeli się zjeżycie;-))) Wymyśl coś Graszko, bo mnie tu krew nagła zalewa... Buziaki***

    OdpowiedzUsuń
  7. Graszkagraszkowska@gmail.com, wiem , że to trudne, ale trzeba starszej niesłownej pani powiedzieć, by się wyprowadziła. Inaczej czuję coraz większe problemy.
    I podziwiam nieustannie jak dużo zrobiliście

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chyba, że w umowie starsza pani ma zagwarantowany dłuższy czas. Wcześniej pisałaś coś o 2 lipcu...

      Usuń
  8. Ale super, że relacja z pierwszego dnia już jest.
    Też bym się wkurzyła na Twoim miejscu. Przecież na pewno opłatę za kredens sobie policzyli. Obawiam się, że nie będzie lekko, dopóki starsza pani nie wyprowadzi się.

    OdpowiedzUsuń
  9. Starsza pani powinna dotrzymać umówionego terminu opuszczenia domu, chyba, że dogadacie się inaczej, natomiast kredens....no cóż, miała prawo się rozmyślić. Ona go nie sprzedała, a tylko obiecała zostawić. Co prawda, gdy się obiecuje, słowa powinno się dotrzymywać, ale to już inna bajka...Samo życie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. To nie macie umowy na piśmie,spisanej u notariusza - co komu? za ile? i do kiedy?
    Kobita sterowana przez rożnych Waldków,może jeszcze niejeden numer wam wyciąć:)Ależ ludzie są pazerni...
    Mimo wszystko,powodzenia,dobrej pogody,udanych zmagań z remontem !
    Nieustannie Wam kibicuję i podziwiam
    pozdrawiam,
    Ula

    OdpowiedzUsuń
  11. Co Ci szkodzi pocwiczyc wreszcie asertywnosc, na drapieznej zlodziejce? Niejedno wyzwanie przed Toba stoi, chocby ulozenie sobie kontaktow z nowymi sasiadami... Ja bym cwiczyla, zamiast zamiatac pod dywan...

    A co do zlodziejki: moim zdaniem sprzedala zarowno kwiaty z ogrodu jaki i ten kredens. I teraz urzadza za te pieniadze "kuchnie na zamowienie", zamierzajac sobie jeszcze troche pomieszkac "na swoim" - czyli u Was. Jak dobrze pojdzie - zostanie na cale lato... Ogrodek jest (nawet uporzadkowany), dom jest (za chwile remontowany), a Wy jestescie zadziwiajaco uprzejmi. Zyc nie umierac!

    Nie pisze tego zlosliwie, ale dla podsumowania, ze nie reagujac dajesz jej pelne przyzwolenie na bezczelne zachowanie.

    Mialam takie same przeboje w zyciu i musialam sie w koncu nauczyc przestac "byc mila". Ciezkie to bylo, bo walka z chamstwem to jedna z trudniejszych wg mnie rzeczy, jesli samemu nie jest sie kims podobnym. Ale mialam do wyboru: ja lub inni. Wybralam to, co dla mnie dobre i postawienie sie wszelkim ludziom podobnej masci. Do dzis nie jest mi latwo sie wsciekac, wyrazac oburzenie czy nazywac sprawy po imieniu, bo ludzka bezczelnosc zawsze mnie zaskakuje. Ale juz umiem, dalam sobie przyzwolenie i potraktowalam to jako cwiczenie.

    Podzialaj!

    OdpowiedzUsuń
  12. Hurtem, bo robota czeka :-)
    W umowie notarialnej mamy zapisane, że starsza pani wyprowadzi się do 2 lipca. Słownie ustaliliśmy, że postarają się jak najszybciej. Dlatego w tym temacie nic nie mogę zrobić.
    A kredens? Bogumił mnie przekonuje, że to są jej rzeczy a ona ma prawo zrobić z nimi co zechce. Ma rację, starsza pani ma prawo zmieniać zdanie.
    Po nieprzespanej nocy zastanawiałam się, czy poruszyć ten temat z córką starszej pani. Tylko czy mi są potrzebne takie emocje? Ja jej nie zmienię - tacy są ludzie.
    Rano przed wyjazdem Bogumiła poszliśmy na spacer. Chabry, łubiny, piaszczysta droga- takie widoki rekompensują mi wszystkie niedogodności :-) Tu jest pięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poruszyłabym temat - z uśmiechem, grzecznie i stanowczo,że miało być tak, a jest inaczej, i że prosisz, żeby się nie powtórzyło. Może kredensu Ci to nie zwróci - choć, kto wie - ale na przyszłość pomoże; w końcu to jeszcze może byc cały miesiąc z babcia pod dachem:)
      Trzymam kciuki!

      Usuń
  13. Grażynko... proponuję, żebyś z kolejnego spaceru przyniosła kosz kwiatów czarnego bzu... świetny materiał na syrop, lub nalewkę. a ten aromat!!! Mmmmmm... zawsze mnie odpręża i upaja !!! Właśnie wczoraj nastawiłam to cudo na syrop, dobra rzecz na jesienno-zimowe przeziębienia a naleweczka świetnie rozgrzewa;-))) Samo zdrowie !!! Miłego popołudnia życzy Gabrysia ***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Nalewka z kwiatów czarnego bzu - przepyszna.

      Usuń
    2. Gabi rośnie u nas na posesji :-)
      Zrobiłabym ale jeszcze nie czuję się u siebie, to mnie powstrzymuje
      Nalewkę? a dasz mi przepis.

      Usuń
    3. Oczywiście, że napiszę Ci przepis na nalewkę !!!
      A kwiaty nie muszą być z Waszego podwórka, pewnie rosną gdzieś przy drodze, z dala od ruchliwej drogi. Za to baldachy muszą być w pełni rozkwitłe, ale nie osypujące się i absolutnie nie płukać w wodzie, żeby jak najwięcej pyłku i aromatu zostało w kwiatach;-)))

      Usuń
  14. Chyba nic mnie już nie zdziwi w zachowaniu ludzi. Jak człowiek nie ma na papierze co i jak to nie idzie się dogadać. Ot nasza szara rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie chcę być zlym prorokiem, ale podejrzewam, że z wyprowadzką babci może być kłopot, a i po wyprowadzce może wrócić po coś, co "może się przydać Waldkowi". Na wszelki wypadek kazalabym jej podpisać oświadczenie, że opuszczając dom zabrała wszystkie swoje rzeczy i do niczego nie rości sobie praw.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Myślę, że szkoda Twoich nerwów. Niech babcia sobie bierze, co było kiedyś jej. Ale, żeby jej się nie za bardzo fajnie z Tobą pomieszkiwało, bo jeszcze gotowa na na lato zostać, to słuchaj muzyki poważnej,arie jakieś, albo jazzu. No i czym predzej remont rozpocznij... Swoją drogą ciekawe dlaczego któreś z dzieci nie weźmie mamy do czasu zakończenia remontu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnemo, szkoda moich emocji, to tylko stan przejściowy.
      Swoje emocje utopiłam dzisiaj w ogrodzie. Marchew, buraczki od Ciebie pięknie wzeszły :-) i ogórki też.

      Moja siostra zadeklarowała swój przyjazd na 15 sierpnia. Bogumił zamawia wielki namiot, żebyśmy mieli gdzie spać podczas remontu.
      I znowu mam 20 lat i tyle pięknych planów

      Usuń
  17. Chyba bym się wściekła przy tej kobicie...
    Internet - plus! Skorupy w darze - mega plus! I tego się trzymajmy :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu, dziękuję, ze to zauważyłaś. Małgosia i Sebastian są super. Zadeklarowali się, w razie potrzeby -pomóc mojemu synowi. A to dla mnie bardzo dużo :-)

      Usuń
    2. W takim razie to niesamowici ludzie :)

      Usuń