sobota, 11 czerwca 2016

Kiedyś będzie tu pięknie, ja to wiem

Tyle się dzieje, że trudno zdecydować się nad czym pochylić głowę. Dlatego dzisiaj będzie o wszystkim po trosze.

Rano dotarł do domu pod bocianem Bogumił z Kudełkiem, zapakowanym po brzegi autem. Popołudniu zaczęliśmy powoli udomawiać pokój. Przyjechała moja kołderka, stoliczek i od razu zrobiło się przytulniej.


Starą szafkę zaadoptowaliśmy na mini kuchnię. Pomieszkamy w tym pokoju do momentu demontażu stropów. Jak już nie da się mieszkać, przeprowadzimy się do namiotu, który niedawno przywiózł kurier.

Wiemy już, że 17 czerwca meble starszej pani zostaną przekazane do Ośrodka Pomocy. Zaproponowano nam odsprzedaż kuchenki gazowej za 500 złotych ale odmówiliśmy. Przez czas remontu będziemy używali własną kuchenkę dwupalnikową i jakoś będziemy musieli sobie poradzić.

Sprawy remontowe oraz finansowe są na głowie Bogumiła. Ja czasami mam jakiś pomysł, który próbuję przeforsować. Jak do tej pory udało się zaplanować garderobę w miejscu starej kuchni, zaś samą kuchnię przenieść do pokoju aktualnie zajmowanego (jeszcze) przez starszą panią.

Powstanie więc duża jadalnia połączona z kuchnią. Inny pomysł to połączenie nowej jadalni z salonem szerokim przejściem w miejsce starych drzwi. Jeśli pieniędzy wystarczy to salon zostanie połączony z sienią szerokimi przeszklonymi drzwiami.

Wszystko zaplanowane, czekamy na opinię fachowców, a mnie przyszedł do głowy kolejny pomysł. Szykowałam się do tej rozmowy cały ranek.
- Chodź coś ci pokażę - ciągnę Bogumiła do sadu, który powoli staram się oczyścić.
Podchodzimy do ściany frontowej domu.
- Wiem co chcesz - domyśla się Bogumił - chcesz mieć tu drzwi balkonowe.
- Uff - pomyślałam z radością w duchu.
- Dobrze, jeśli z czegoś zrezygnujemy, możesz mieć tu wyjście na taras.

Zostało ustalone, rezygnujemy z pewnych prac, które możemy sami wykonać, przesuwając środki na nowe wyjście. Wiecie jak to jest: chciałoby się całą wieś, ale pieniądze gdzieś :-)

Radość moja jest przeogromna. Z kubkiem porannej kawy, prosto z kuchni, będę mogła wyjść do sadu i patrzeć na bezkresne pole z którym jeszcze nie wiem co zrobię...

Kiedyś będzie tu pięknie, ja to wiem.

Z tej radości poszłam na pole, zrobiłam bukiet z polnych kwiatów i postawiłam na parapecie okna. Moja mama gdyby żyła obchodziłaby dzisiaj 73 urodziny.








36 komentarzy:

  1. Graszko, właśnie wróciłam z ogrodu, cała zziajana, a tu u Ciebie post jak z "Nocy i dni".
    Poetycko i pięknie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze tak sobie myślę :)) Bogumił i Graszka, prawie jak Barbara ;)

      Graszko, będzie pięknie, bo pasji ci u Ciebie ogrom!

      Usuń
    2. Iza - ogród dzisiaj odpuściłam, bo jakieś choróbsko się do mnie chce przykleić. Szczerze, to leżę już pod kołdrą i grzeję pęcherz :-)

      Sonic - już chyba nawet kiedyś pisałam, że po oglądnięciu filmu Noce i Dnie zaczęłam się zastanawiać, za co Bogumił kochał swoją Barbarę :-) - i tak powstał mój Bogumił :-)

      Usuń
    3. Dziewczyny, wyplujcie to skojarzenie!
      Barbara Niechcicowa to była baba do zabicia natychmiast, z premią za pośpiech! Jak można porównywać z nią Graszkę!!!
      (Barańska zagrała tę rolę tak przekonywająco, że nigdy nie byłem w stanie ponownie obejrzeć filmu)

      Usuń
    4. Masz racje Tetryku, poetycko i pieknie , to miala Barbara, bo Bogumil byl od zarabiania i roboty. Straszne basko bylo z tej Barbary.
      Natomiast Graszka i Bogumil, to zupelnie inna historia - szczescia, milosci i zrozumienia Wam zycze, bo cel i plan macie juz wytyczony.
      Pieknie juz jest! A za chwilke bedzie cudnie:)
      Graszko, a mama zerka na Ciebie i jest z Ciebie bardzo dumna.

      Serdecznosci przesylam:)

      Usuń
    5. Porównując do "Nocy i dni" miałam na myśli raczej klimat tworzenia wszystkiego od podstaw. Pracy i budowania, kształtowania rzeczywistości wedle własnych wyobrażeń.

      Wiadomo przecież, że Barbara była kapryśną francą, za to Bogumił - do rany przyłóż...
      Ale to w powieści Dąbrowskiej było...

      Usuń
    6. Iza, nikt Cie nie podejrzewa o zle zamysly. Przeciez kazdy z nas zyczy Graszce i Bogumilowi jak najlepiej.
      To jest ich zycie i historia. Milo, ze dziela sie z nami, i pokazuja nam kawalek swojego zycia.

      Usuń
    7. nie odbieram tego jako porównanie :-)

      Noce i Dni to piękny film z piękną muzyką. Barańska zagrała w nim wyśmienicie, jednak dopiero po przeczytaniu książki zrozumiałam, jak na samym początku była nieszczęśliwa. Młoda, piękna kobieta pragnąca miasta decyduje się na życie na wsi. To nie była jej bajka.

      Ja na swoją bajkę czekałam długo :-) moje czekanie się opłaciło.

      Usuń
    8. Tetryku, to najbardziej znany na świecie Bogumił, to Bogumił z "Nocy i dni" i stąd to skojarzenie:)
      Barbara była zołzą i nienawidziłam jej w tym filmie, a aktorka zbyt dobrze wczuła się w rolę, więc i jej już nie lubiłam ;)))
      A Graszka to Graszka, a nie Barbara :)

      Usuń
  2. Pięknie, pięknie, pięknie :))
    Trzymam kciuki za remont, za cały front robót. Niech wszystko idzie po Waszej myśli :)

    A od Ciebie Graszko, cały czas uczę się życiowej odwagi. Idzie mi jak po grudzie ale wierzę, że też się jej nauczę :))

    Buziaki ogromne i głaski za uszkiem dla Kudełka. Pilnujcie go, coby go już żaden pies nie haknął :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaju, ja wcale nie jestem odważna :-) Jestem pełna rozterek, wątpliwości z ogromie niską samooceną :-) To Bogumił wyciągnął do mnie pomocną dłoń, kiedy ja byłam "w czarnej dziurze :-)

      Kudełek poleguje ze mną w łóżku, cały szczęśliwy bo w końcu może odpocząć od kotów, które uwielbiają jego ogon

      Usuń
  3. Twoja Mama odeszla stanowczo za wczesnie, ledwie po 70-tce. To zaden wiek dzisiaj.
    Szkoda, ze nie bedzie mogla zobaczyc Twojego szczescia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, stanowczo za wcześnie. Gdyby nie podejście lekarzy, mogłaby jeszcze żyć :-)

      Usuń
  4. Trzymam kciuki za remont. Prawdę mówiąc mam ciarki na plecach, kiedy pomyślę o całej tej demolce. Ale za to potem! Też mam ciarki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana ciarki mnie nie opuszczają odkąd kupiliśmy siedlisko :-)

      Usuń
    2. Wez już odpuść, stało się, klamka zapadła i kobyłka u płota. Przekuj ciarki na radosny dreszcz!

      Usuń
  5. Wszystko jak w bajce !!! Bogumił to prawdziwy czarodziej. Mam nadzieję, że starsza pani nie zamieszka z Wami w namiocie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam taką nadzieję. W okolicy mieszkają jej dwie córki i syn, więc gdyby chciała miałaby gdzie przeczekać do końca swojego remontu.
      Co do starszej pani to mam mieszane uczucia. Może zabrakło mi empatii, już sama nie wiem. Najprościej jest wydać negatywną opinię. Z jednej strony ogromnie chce mi pomóc, a z drugiej ta zachłanność i zmaina decyzji jest mocno irytująca.

      Usuń
  6. Kiedys? Tam JEST pieknie :). I juz tyle udalo sie Wam zrobic. Remont to upierd...a sprawa, ale da sie wytrzymac, jesli macie zaufanych ludzi, a i samemu mozna sporo zrobic. I tylko myslec o tym, jak bedzie pózniej :). (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myśl,że kiedyś się on skończy i będzie pięknie pomagała mi przetrwać dotychczasowe remonty :-)

      Usuń
  7. Graszko,jest pięknie a będzie z każdym dniem,tygodniem,miesiącem piękniej i piękniej!
    Niedawno pokazywałaś jak postawiliście namiot i robiliście grządki a już masz zielone pomidorki!Swoje własne,wyhodowane na własnej ziemi.Ja już"patrzę"z Tobą z tarasu na kwitnący sad i słucham porannego świergotu ptasząt:)
    Dbaj tylko o swoje zdrowie,cobyś go nie nadwyrężyła za mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomidorki niczym nie pryskane :-) Oj Orko ziemia, Beata z Pupek, w pewnym stopniu blog Gorzkiej Jagody uczy mnie cierpliwości. Ostatnio rozmawiałam z Beatą o chwastach. Mnie one przeszkadzały. Zostaw przekonywała Beata. Poszłam wczoraj na łączkę za sadem. Patrzę, a mszyca je zajada. Dobrze się stało, że ich nie usunęłam, bo takim to sposobem chronią moje roślinki. W przyrodzie wszystko jest potrzebne, chwast też

      Dobrze się stało, że Bogumił postanowił wcześniej zjechać, powstrzymuje mnie od pracy. Wczoraj i dzisiaj dzień na odpoczynek, na wycieczkę gdzieś przed siebie

      Usuń
  8. Graszko, w komentarzach pojawiła się starsza pani. Myślę,że brakiem empatii, to przede wszystkim wykazały się jej dzieci.Mówią, że bardzo starych drzew raczej się nie przesadza.Skoro dzieci mieszkają w okolicy, to pewnie znalazłby się sposób na zapewnienie starszej pani dożywocia w miejscu, w którym spędziła całe swoje życie, co nie znaczy,że byłoby to łatwe.Dzieci myślą o własnej wygodzie.I teraz, gdy starsza pani widzi,jak wiele można zrobić, to pewnie serce jej się kraje i raczej nie z własnej woli zmienia zdanie, a nawet jeżeli tak, to trzeba jej to wybaczyć bo doświadczenie przez które przechodzi jest dla niej bardzo bolesne.Pewnie targają nią myśli, dlaczego to ktoś obcy / nie jej córka lub chociaż synowa/chce ocalić to miejsce.Zapewne byłaby szczęśliwa, gdyby to one wykazały taką determinację, pracowitość, czy miały takie marzenie.Danka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, na wsi (i nie tylko) myśli się pragmatycznie.
      Pewnie starsza Pani ma zbyt małą emeryturę?

      Straszne czasy nastały.
      Brak więzi rodzinnych i potrzeby podtrzymania ciągłości tradycji :(

      Usuń
  9. Hej Graszko... albo ja jestem jakaś zamulona, albo czegoś nie doczytałam, ale... mieliście tylko naprawić dach, a tu zrywanie stropów, "wybijanie dziur" w zewnętrznych ścianach !!! No tak... mój Darek też nie bardzo lubi, kiedy mówię: "wiesz Kochanie, mam pomysła!"... No i rodzi się jakaś idea do zrealizowania;-))) Muszę Ci wysłac kilka fotek ze wczesnej fazy naszych zmagań z chałupą... Buźka ***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziołszka, Ciebie już połowy nie ma !!! Jesz coś chociaż czasem ? Żebyś całkiem nie osłabła przy też orce na ugorze !!!

      Usuń
  10. Piękne pola z chabrami i bukiet z łubinem.
    Za kilka miesięcy, rok czy kilka lat (u nas już pięć), nie uwierzysz ile jesteście w stanie zdziałać.
    To ja przesadzam wysiane malwy, mikołajki i robię flance dla Ciebie, w sierpniu chyba mogłabyś je wsadzić na miejsce docelowe, najwyżej wiosną przesadzisz w inne, jak zmieni się koncepcja. Chyba, że nie potrzebujesz, to daj znać. Nie wiem jakie kolory malw, bo to totalny gąszcz samosiejek.
    Miłego niedzielnego wieczoru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorry, ale bukiet z łubinem to akurat u konika polskiego, ale oba świetne.

      Usuń
  11. Danusiu - trudno jest to oceniać, moja mama też nie chciała nikomu robić kłopotu, musiała bardzo źle się czuć, żeby zdecydować się na pomieszkiwanie ze mną :-)

    Gabrysiu- mocno wciągnęłam brzuch :-), a remont, nie, nie jesteś zamulona, decyzje zmieniają się każdego dnia :-)

    Jolanda kwiatów przyjmuję każdą ilość, nie wiem jedynie jak mogłybyśmy się z organizować. Nie wiem jakie odległości nas dzielą :-)

    Malwy uwielbiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Graszko... ja też mam "wyjscie" do ogrodu... to znaczy zamiast starego okna w kuchni wstawiliśmy okno balkonowe i tym sposobem wychodzę sobie prosto na taras ( którego jeszcze nie ma, ale właśnie się tworzy i mam nadzieję, że do końca czerwca wyjdę rankiem z osławionym kubkiem kawy prosto w naturę)... obsadzę wielkie donice pnączmi i będzie "jak w raju" !!! hahaha... buźka poranna w słoneczny wtorek***

      Usuń
  12. Wsi spokojna, wsi wesoła chciało by się rzec.

    OdpowiedzUsuń
  13. Graszko, juz jest pięknie!
    Bardzo się cieszę, że odnalazłaś się w tym miejscu, ale to czuć po Twoich wpisach. Czuć, że żyjesz :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Obyś równie zachwycona była w listopadzie czy lutym. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak wyjscie z kuchni z kubkiem kawy w ręku do ogrodu to wspaniała rzecz, tez tak mam i nie wyobrazam sobie,żeby zamiast tych drzwi była ściana, choc wszyscy mówili po co ci tyle wyjśc, nie wystarcza jedno?! Nie, nie wystarcza, i jak dobrze że trwałam przy swoim!
    Będziesz tam miała Graszko pięknie, dobrze ze wierzysz, ja tez wierzyłam, dobre mysli posyłam!

    OdpowiedzUsuń
  16. taras- nadal go nie mamy i bardzo nam tego brakuje. czasem myślę, że gdyby już był, częściej byśmy siadali i korzystali z ogrodu inaczej niż tylko z łopata w ręku.
    Bardzo Wam kibicuję. I w domu i w ogrodzie.

    Pięknie wyglądasz, tak lekko, w cudownym otoczeniu

    Pozdrawiam Marta/Magnolia

    OdpowiedzUsuń
  17. dzisiaj już nie mam siły na post, nawet Kudeł padł na łóżku :-) Walczyliśmy z sadem i kwiatami które dostałam od Gabrysi. Bogumił łapie się za głowę od ogrodowych pomysłów. Wanna w sadzie, stare drzwi i takie tam różne rzeczy wymyślam :-) Wymyślam, bo do realizacji jeszcze daleko.

    OdpowiedzUsuń