środa, 1 czerwca 2016

Gdzie niebo styka się z ziemią

Moje życie w mieście powoli dobiega końca. Przedwczoraj wyciągnęłam ze schowka pierwszy karton. Posegregowałam ubrania na te które na razie nie będą mi potrzebne i na niezbędne. Spakowałam z biurka mój niewielki warsztacik. Wczoraj włożyłam do pudła książki.


Mój niebieski pokój, moja oaza, którą tak niedawno stworzyłam, powoli zapełnia się kartonami. Nie nacieszyłam się nią za długo, wszak remont mieszkania w wynajętym domu pod niebieskim aniołem zakończył się w grudniu zeszłego roku.

Sześć miesięcy spędzonych tutaj przy boku Bogumiła kosztowało mnie wiele emocji, niekoniecznie pozytywnych. Po trzydziestu latach zawodowej pracy, stałam się panią domu. Dla osoby, która całe życie pracowała, nie jest to łatwe.

Przechodziłam różne stany, od euforii po łzy. Podjąć decyzję, że zostaję w domu jest łatwo, gorzej żyć z tego konsekwencjami. Długo przeszkadzało mi to, że jestem na czyimś utrzymaniu. Bogumił godziny poświęcił na tłumaczenie mi. Czasami wydaje mi się, że jego cierpliwość jest niewyczerpalna.

Z biegiem dni takich stanów było coraz mniej, a ja coraz bardziej rozkoszowałam się wolnością od pracy zawodowej. Tak, byłam tu szczęśliwa.

Kiedy razem zamieszkaliśmy zaczęliśmy snuć  plany, że może za pięć lat uda nam się wyprowadzić na wymarzoną wieś. Los się do nas uśmiechnął i stało się inaczej. W najbliższy weekend wyprowadzam się, Bogumił dołączy do mnie niebawem.

Czy za czymś będę tęskniła? Tak, za Małgosią i Sebastianem, którzy są współwłaścicielami domu. Obcując z nimi przez ten krótki czas wróciła mi wiara w dobroć i bezinteresowność sąsiedzką. Spotykaliśmy się na przysłowiowej kawie, pożyczaliśmy produkty, których zabrakło w naszych lodówkach. Kiedy Sebastian upiekł chleb, częstował nas zostawiając na półpiętrze, lub zachodząc na chwilkę. Lubię ich, to ciepli i wyrozumiali ludzie.

Od soboty zaczynam inne życie. Życie o którym marzyłam od dawna. Nie spodziewam się sielanki. Wiem, że sobie poradzę, o ile tylko uda mi się wytłumaczyć samej sobie, że nie mogę pracować od 5 rano do 20. Przepracowanie bardzo negatywnie na mnie działa.

Bogumił twierdzi, że tam na wsi jestem spokojniejsza, że więcej się uśmiecham. Do tej pory nie miałam tam dostępu do internetu, nie widziałam tego zła które nas otacza, nie czytałam komentarzy, które mnie konkretnie nie dotyczyły, ale był przykre w lekturze.

Na wsi ciężko pracowałam, ale też cieszyłam się jak dziecko kiedy ujrzałam nieśmiało kiełkujące pierwsze rośliny które sama posadziłam. Teraz już wiem, ze tworząc warzywniak popełniłam dużo błędów, które w przyszłym roku naprawię.

Jest środa, rozglądam się po pokoju. Moje życie zapakowane w parę czerwonych i szarych kartonów. W piątkowe popołudnie spakujemy cały mój dobytek do wysłużonej żabki, a w sobotni poranek pomknę do miejsca gdzie niebo styka się z ziemią. Tam czuję się jakbym stale była na wakacjach, tam nic mnie nie uwiera. Tam, nie mam czasu na śledzenie politycznych rozgrywek, na znajomości, które nic w moje życie nie wnoszą.








35 komentarzy:

  1. Oj Graszko, jakiś taki dziwny rodzaj nostalgii mnie ogarnął...sama nie wiem dlaczego?! Przeżywam chyba wszystko razem z tobą :):)

    Nie zapomnij pożegnać się z morzem :)...a na nowej drodze życzę Ci, z całego serca, dużo zdrowia, szczęścia, spokoju i siły, aaa.. no i oczywiście kasiorki - ta zawsze się przyda:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ps. Boszsz, jak tam pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, wszystko się przyda :-)
      Nad morze pojadę jutro, będzie brakować mi jego szumu. Na moje szczęście w okolicy mam niesamowitą ilość stawów - zawsze to jakaś namiastka wody.

      Usuń
  3. Graszko, poczucie bycia na wakacjach mam do dzisiaj! To nie jest nieprzyjemne! Jest trochę niebezpieczne, bo tak mi tutaj dobrze, że nie chce mi się nigdzie ruszać. Jakieś wakacyjne wyjazdy? Po co? Łatwo zardzewieć, no ale czasem się przymuszam:)
    Nie haruj jak wół roboczy, tylko jak pół wołu - to wystarczy aż nadto. Smakuj lato i urodę tego miejsca i poleż pod gruszą na dowolnie wybranym boku. Robota i tak zaczeka. Nikt Cię nie goni:)
    Powodzenia i radości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogumił już mnie się pytał, czy kiedyś pojedziemy na urlop. A po co, wszystko co nam potrzebne mamy tam- odpowiedziałam :-)


      Zapowiada nam się trudne lato. Ekipa remontowa wkracza po 12 czerwca. Podobno będą u nas 3 miesiące, no chyba, że pieniądze skończą się szybciej :-)

      Hana zaczynam wszystko od nowa, od nowej pralki, lodówki, mebli. Przypomnimy sobie z Bogumiłem jak to było 30 lat temu, kiedy to człowiek zaoszczędził i kupił sobie nowe talerze. Cieszę się na te niedogodności i te małe radości

      Usuń
    2. I o to chodzi! O tę świeżą radość z każdego gówinka!
      Dlaczego 3 miesiące? Sam dach tyle czasu? Czy jednak grubszy remont?

      Usuń
    3. grubszy remont. Jeszcze nie wiem dokładnie jaki. Jest określona kwota pieniędzy- na ile wystarczy taki będzie remont :-)

      Później będziemy zastanawiać się nad spłatą.

      Usuń
  4. I ja mam poczucie bycia na wakacjach, ale jednak chętnie opuszczam dom, gdy tylko mogę, a nawet zamieniłabym wszystko na inne miejsce, gdzie też bym sie czuła jak na wakacjach, bo tak mam. Nie pracuj ponad siły, zdążysz ze wszystkim. Ciesz się i badź tam szczęśliwa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja długo się klimatyzuję.

      Jeśli chętnie opuszczasz dom to zapraszam do siebie w przyszłym roku :-)

      Usuń
  5. Twój przypadek potwierdza, że marzenia się spełniają:) Potwierdzam, to, co dziewczzyny mówią, nie tyraj, spokojnie, teraz masz dużo czasu, nic Cię nie goni. W pośpiechu robi się dużo błędów, które potem kosztują dużo pracy, poprawki są gorsze niż budowanie od nowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że teraz już będzie inaczej. Założyłam sobie 6 do 8 godzin pracy. Muszę mieć czas na odpoczynek, to nie te lata, że mogłam pracować od rana do wieczora

      Usuń
  6. Graszka, będzie Ci ciężko, będzie Ci źle, po kilka razy na dobę dopadnie Cię zwątpienie, ale w ostatecznym rachunku wyjdzie, że warto było :)
    Z tego, co piszesz wynika, że Bogumił to mądry mężczyzna i dobry człowiek, z nim może się udać ta szalona eskapada mieszczucha na głęboką prowincję.
    Kocham Warmię, ale mnie jest łatwiej, bo tu się urodziłam, tu żyję od zawsze i tu mam większość najbliższej rodziny i przyjaciół. Wielkie miasto kojarzy mi się z wakacjami, a te z pięknym zapachem spalin samochodowych o świcie i ciepłymi bułeczkami na śniadanie. Dziś i tu ciepłe bułeczki o świcie, a nie w południe są normą, ale we mnie drzemią zakorzenione smaki i zapachy szczęśliwego dzieciństwa i przez ich pryzmat nadal patrzę sobie na świat przez różowe okulary:) - to nie tak, że moje życie jest usłane różami, czasami wręcz przeciwnie, ale ciągle we wszystkim dostrzegam dobre strony, a przynajmniej starem się je znaleźć, czego i Tobie życzę.
    Spotkamy się prawdopodobnie szybciej niż sądzimy, bo Warmia to duża wieś, a na wsi wszyscy się znają.
    Co do sąsiada zza miedzy masz dwa wyjścia - ukatrupić dziada lub go sprytnie obłaskawić ;)
    Gdy dzisiaj w biurze otworzyły się drzwi i ujrzałam interesanta,który wszystkim posyła życzenia 'do piachu', sam przy tym reprezentując swoim życiem i kulturą wielkie zero, pomyślałam, że chyba jego życzenia ziszczą się dziś od ręki. Zachowałam jednak spokój, pozwoliłam mu mówić, ale nie krzyczeć, wysunęłam grzecznie swoje argumenty (głosem słodkiej idiotki, którą nie jestem) facet zaczął słuchać - wyszedł przepraszając. Współpracownicy nasłuchujący w innych pokojach do końca dnia roboczego trwali w osłupieniu, nie wierząc, że mi się nie oberwało, choć w przypadku tego jegomościa to normalka.
    Poznasz bliżej realia życia na wsi i samego sąsiada, a wówczas znajdziesz właściwą drogę.
    Wszystko potrzebuje czasu, Ty, sąsiad, więc go sobie dajcie.
    Roślinki, choć wysiane z błędami świetnie sobie same poradzą - idź na spacer, zobacz jak natura hojnie zasiała, podlewa i owocuje.
    Ciesz się chwilą - dżem ma fajną piosenkę, którą Ci graszka dedykuję na nową drogę https://www.youtube.com/watch?v=pl-8SYo_WDs

    OdpowiedzUsuń
  7. ....chwila która trwa może być najlepszą z Twoich chwil...

    Dżem uwielbiam, był czas, że słuchałam ich stale. Nawet, mimo, że nie lubię tłumów byłam na ich koncercie. Trafiłaś w dziesiątkę. Bardzo Ci dziękuję, że o niej mi przypomniałaś :-)

    Ja zakochana od lat byłam w Podlasiu, Warmię pokazał mi Bogumił. To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Ale teraz kiedy widzę te górki i pagórki serce moje się raduje. Tak, to był dobry wybór.
    Zapewne bardzo będzie brakować mi syna. Wczoraj widząc kartony podsumował to jednym zdaniem "Jesteś jak babcia Hania, wiem, że będziesz dzwonić codziennie.

    Sarna już teraz cieszę się na nasze spotkanie

    OdpowiedzUsuń
  8. Geaszko! ty;;e emocji...że napiszę na priva...jak pozwolisz:))) uściski!

    OdpowiedzUsuń
  9. Graszko, bedzie Wam tam dobrze :). I chociaz nieraz napadna Cie watpliwosci, pamietaj, ze to zajecie na lata i szanuj rytmy natury, nie starajac sie zrobic wszystkiego na wczoraj.
    Pamietam, jak to bylo z moja Mama - po roku, prawie trzeba bylo ja zwiazac i zakneblowac, zeby ja zmusic do wyjazdu do Warszawy (nawet na mój przyjazd odmawiala "wizyty" w stolicy :D.) (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie dziwię się Mamie :-) miasto mnie przytłacza. Teraz kiedy mam jechać do Gdańska odkładam wizytę jak tylko sie da :-)

      Usuń
  10. Tam naprawdę niebo styka się z ziemią... Pięknie!
    Rozumiem Twoje emocje związane z obecnym domem. My ponad rok mieszkamy w obecnym mieszkaniu. Czasem się śmiejemy, że gdybyśmy poznali się wcześniej mielibyśmy mieszkanie w tym samym miejscu, ale na innym piętrze, większe. I to większe w końcu nas dopadnie, a mi tu tak dobrze, że na razie sobie tego nie wyobrażam!
    Rezygnacja z życia zawodowego musiała być trudna. I ciężko nagle nie mieć "swojej" kasy. Bogumił jest mądrym mężczyzną i chwała mu za cierpliwość. To skarb mieć cierpliwego mężczyznę u swego boku! Ja chyba jestem emocjonalnie podobna do Ciebie, a W. do Bogumiła. :) Mamy szczęście, oni też, bo mają nas.
    Graszko, spokojnej pracy Ci życzę na najbliższe długie dni w Twoim miejscu na ziemi. Pamiętaj, na odpoczynek też zasługujesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Alu, mieć takich partnerów to szczęście
      Ja zawsze patrzyłam sercem, Bogumił rozumem- uzupełniamy się nawzajem :-)

      Usuń
  11. Można napisać, że od soboty zaczniemy czytać następny tom pięknej, ciekawej i niezwykłej powieści.
    Życzę Wam wiele radości i spokoju.
    Zdjęcia przepiękne, artystyczne!

    OdpowiedzUsuń
  12. Grażko, będziesz więc mieszkać na styku nieba z ziemią, nogami na ziemi, głową w chmurach ;)
    Zasłużyłaś na spokój i go masz. I dbaj o siebie i o Bogumiła ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pięknie to określiłaś.
      Głowa w chmurach - mój idealny świat, zobaczymy czy istnieje

      Usuń
  13. Mam nadzieję, że masz już pomysł na dostęp do sieci spod bociana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogumił ostatnio pracuje od rana do wieczora i nie zdążył niczego załatwić :-)
      Na pewno coś będzie, bo on sam potrzebuje do pracy

      Usuń
  14. Najgorsze są ponure, listopadowe wieczory, ale... no tak, dobra książka, malowanie aniołów, spacery z Kudełkiem, decu... Dasz radę... chociaż to dopiero za pół roku, ale dla mnie najgorsze były właśnie jesienne miesiące tuż po przeprowadzce;-((( Okropnie tęskniłam do ludzi, "miejskiego" życia... Teraz (po trzech latach) męczą mnie wszelkie wyjazdy, drażni większa ilość osób w domu... Tak, tak... każdy inaczej przeżywa takie ekstremalne zawirowania życiowe !!! Niezmiennie trzymam kciuki za powodzenie Waszej przeprowadzki, pozdrawiam Gabrysia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja troszkę boję się zimy. Wyprawy na zakupy jak nas zasypie. Co prawda już teraz nauczyłam się robić większe zakupy - takie raz w tygodniu :-)

      Tam jest wszędzie pod "górkę" a ja autem nie potrafię pod górkę :-), boję się że auto mi się stoczy.

      Usuń
  15. Graszko, a zwierzyniec już teraz zabierasz ze sobą ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwierzyniec chwilowo zostaje w domu. Kudeł przyjedzie za tydzień, koty po skończonym remoncie

      Usuń
  16. W takim przepięknym miejscu na pewno będziecie szczęśliwi ! Macie swoje doświadczenia i jesteście mądrymi ludźmi, którzy z tych doświadczeń potrafią wyciągać wnioski i zmieniać się, żeby żyć lepiej i pełniej. Przeprowadzasz się w najlepszym z możliwych momencie, kiedy sama przyroda i okolica będzie Cię wprawiać w dobry humor , a słońce i ciepło zapewni odpowiednią dawkę endorfin- będą jak znalazł, kiedy przyjdą jesienne pluchy, a Ty już trochę okrzepniesz i umościsz się w nowej rzeczywistości. A wjeżdżać pod górkę z czasem na pewno się nauczysz :-)
    Z sąsiadem spróbowałabym po dobroci (może podrzucić im jakiś powitalny placek ?), jeśli nie wyjdzie, to pokłócić się zawsze zdążycie, ale wiesz pewnie doskonale, że lepiej nie zaczynać życia w nowym miejscu od tego . Może uda się ustalić, że swoje opryski będzie robił z mniejszym rozrzutem i kiedy wiatr nie wieje w Waszą stronę.
    Bardzo Wam kibicuję i trzymam kciuki za to, żeby udało Wam się stworzyć miejsce, w którym będziecie szczęśliwi i spełnieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie chcę zaczynać od kłótni, ani nie chcę robić sobie wrogów. Z bólem serca przeżyję wierzby które posadziliśmy.
      Jak już będę na miejscu będzie zupełnie inaczej, przyjdzie czas na rozmowy i sympatie sąsiedzkie

      Usuń
  17. Życzę Ci szczęścia na nowej drodze życia :-) Niech Wam tam zawsze słonko świeci! Powodzenia!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. ja też trzymam kciuki za Was.
    Będzie dobrze.
    Narazie wkręci Was remont, przecież wszystkiego naraz nie zrobicie,a dłubanie przy domu wciąga bardzo.
    A w sezonie ogród.
    Piękne zdjęcia.

    Marta/Magnolia

    OdpowiedzUsuń
  19. Wszystkiego dobrego w nowym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  20. Czekamy z niecierpliwością Graszko i Bogumile na wieści z Warmii :))

    OdpowiedzUsuń