poniedziałek, 20 czerwca 2016

Czas wyciszenia

Do pianina zasiadła filigranowa, długowłosa kobieta. Była skupiona, parokrotnie poprawiała krzesło. W salonie zapadła cisza. Patrzyłam na jej lekko pochylone plecy. Przy tym wielkim pianinie wyglądała jak mała dziewczyna, a nie dorosła kobieta. Zagrała nam trzy utwory z muzyki klasycznej.


- Denerwuję się kiedy gram publicznie - powiedziała cicho. Zaskoczyła mnie. Nie wiem dlaczego sądziłam, że tylko ja denerwuję się przed publicznością.

Popijając słodkie wino domowej roboty, rozmawialiśmy o muzyce. Nikt nie uczył jej grać na pianinie, gra ze słuchu.

Wracając z Pupek zastanawiałam się jak niesamowitą jest kobietą. Takich ludzi określam "człowiek orkiestra" . Zna się na wahaczach auta, ziołach, tworzy ogród permakulturowy, włada pięcioma językami, i do tego wszystkiego jest niesamowicie skromną osobą.

Ten sobotni wyjazd do Pupek był balsamem na moje skołatane serce. Piękny dom, który Arek zbudował własnymi rękoma, przyrządzony przez niego pyszny obiad, i muzyka którą uwielbiam. Nic więcej nie potrzebowałam do szczęścia.

W niedzielę Bogumił skosił i uporządkował część starego sadu. Usiadłam pod moim ulubionym drzewem i zatopiłam się we własnych myślach, o których nie chcę tutaj pisać.

To był dobry czas na wyciszenie się, zrobienie resetu który potrzebny jest każdemu

Zapomniałam napisać, że moje szkatułki, które robiłam ostatnio na starym mieszkaniu, będą wystawione w galerii w Kawkowie. To też zasługa Beaty i Arka. Moja niska samoocena chyba nigdy nie pozwoliłaby na taki krok. Trzymajcie kciuki, żeby się spodobały. Muszę jedynie skoczyć po nie do Gdańska i dostarczyć do Kawkowa.







24 komentarze:

  1. Asia z Przychodni20 czerwca 2016 20:35

    Kiedy ten wyskok do Gdańska? Mam nadzieję, że uda nam się spotkać :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu zapewne uda nam się spotkać, w końcu będę miała okazję zobaczyć Twoje mieszkanie.
      Jeszcze nie znam daty, plany stale się zmieniają. Podobno od dzisiaj zaczynamy remont.

      Usuń
  2. Będą się podobać zobaczysz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnemo, całkiem niedawno doświadczyłam tego miłego uczucia, że komuś spodobała moja praca. Pani zamówiła taką samą skrzyneczkę na klucze jaką zrobiłam dla Beaty.

      Usuń
  3. Fajny taki reset pod brzozą!!! U nas jak zwykle "pełna chata", o odpoczynku raczej nie pamiętałam;-))) Jeszcze chwilka i dojrzeją maliny, których na szczęście jest oooogromna ilość (to mi wynagrodzi brak truskawek, które kolejny rok kwitną, ale nie owocują;-(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie siedzenie pod brzozą i nicnierobienie pozwoliło mi się pozbierać do jednej kupy. Czasami tak mam, że zamykam się jak ślimak w swojej skorupie :-)

      Miałam to szczęście, że pyszne truskawki jadłam z krzaczka :-) Radość z takiego jedzenia spowodowała, że przetwory będę musiały poczekać do przyszłego roku. Były wyjątkowe słodkie. Maliny rosną przy domu, czy będą tego nie wie nikt.

      Usuń
  4. Dobrze, że się zresetowałaś. To potrafi naładować optymizmem.
    Szkatułki w galerii! Rewelacja! Może to podniesie Twoją samoocenę?
    Jakiś czas temu byłam na szkoleniu z autoprezentacji. Na wstępie każdy z nas musiał wyjść na środek i coś o sobie powiedzieć. Stres jak szlag! Prowadzący każdego się pytał "stresowałaś się?", niemal każdy odpowiadał "tak". Następnie pytał się grupy "czy widać było, że się stresowała?". W większości padała odpowiedź "nie". Na koniec szkolenia każdy z nas miał występ przed grupą i jednocześnie przed kamerą. Temat był albo dowolny, albo narzucony przez prowadzącego. Ja opowiadałam o pieczeniu chleba, o tym co jem, jak wygląda mój dzień. Byłam tak zdenerwowana, że chwilami nie mogłam złapać oddechu. A wiesz co usłyszałam od ludzi? Że niemal przenieśli się do mojego domu, niemal czuli zapach chleba, że mój głos był taki ciepły i spokojny! Także to tyle o występach publicznych! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu, mimo stresu bierzesz udział w pięknych rzeczach. Zawsze podziwiałam osoby, które coś robią dla siebie, które rozwijają się. Może dlatego bardzo cenię sobie znajomość z Agatą, która w Nysie prowadzi fundację "Da radę". Poznałam ją na Podlasiu :-)

      Największym moim stresem była moja wystawa. Byłam przygotowana, wiedziałam co chciałam powiedzieć a wyszło jak wyszło :-)

      Usuń
    2. Akurat to szkolenie miałam z pracy. Trochę mi pomogło w kolejnych występach, ale i tak to nie jest mój żywioł. A po każdym występie jestem wobec siebie za bardzo krytyczna. A to złe. Przecież fajnie, że w ogóle wyszliśmy, zrobiliśmy krok do przodu... Tak jak Ty zrobiłaś z wystawą :) zamiast się z tego cieszyć to doszukujemy się tego co poszło nie tak.

      Usuń
    3. dokładnie tak jak piszesz, zamiast się cieszyć, że powstała ja roztrząsam swoje niedoskonałości :-)

      Usuń
    4. Graszka Tobie się wydawało, że wyszło tak sobie...ale słuchający tego nie wiedzieli...uwierz mi, tak to jest.

      Usuń
    5. Mam dokładnie takie same szkolenia pracownicze i te same stresy jak Alutka.
      I po mnie też tego nikt nie widział, chociaż wewnętrznie drżałam. Tak było za pierwszym razem, potem było z górki. Byli jednak tacy twardziele, w moim odczuciu, ale jak wyszli na środek sali i przed kamerę, to nie mogli głosu wydobyć, chociaż na co dzień wiele razy wygłaszali publicznie w dość dużym gronie swoje opinie, a tu zonk! To też kwestia świadomości, że robimy coś na ocenę, że inni mają weryfikować to co i jak mówimy. W normalnych warunkach ludzie skupiają się głównie na treści, więc jeśli masz coś ciekawego do powiedzenia, to na tym skupiają odbiorcy uwagę.
      Trzymam kciuki za wystawę :)

      Usuń
  5. Arek chyba pomylił w komentarzu do poprzedniego postu Ciebie z Gabrysią.
    Ale zdolna ta dziewczyna co grała na pianinie. Ciekawe mieliście urozmaicenie wizyty u przyjaciół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomylił :-)
      Bardzo cenię sobie takie znajomości. W poprzednim poście Tetryk bardzo ładnie to ujął. Kilometry nie są ważne jeśli chce się spotkać, i pobyć ze sobą

      Usuń
    2. Musiałam wrócić do poprzedniego postu... no tak, Arek pomylił imiona, bo moich szkatułek jeszcze nikt nie widział;-))) Oprócz obdarowanych, oczywiście... Niestety wiosna i lato nie sprzyjają pracom decu i dlatego zostawiam sobie "wyklejanki" na okres jesienno-zimowy!!! Ciekawi mnie natomiast, jak tam prace remontowe? Zaczęło się !!!

      Usuń
  6. Spoko, pojda na pniu! Za ladne sa, zeby lezaly w domu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby Aniu, bo każda kasa na wagę złota

      Usuń
  7. zejdą jak świeże bułeczki:-)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Zatkało mnie... Zapewne przez tę skromność!...
    Za to Ty, tak bardzo nie wierzysz w siebie,robisz fajne rzeczy. Pokaż je i zobacz, że innym się podobają!
    Bogumile - popracuj nad samooceną Graszki, bo to mężczyzna może najwięcej w tym temacie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poprosiłam Bogumiła, żeby przeczytał komentarz. Teraz myśli :-)

      Adam był - zaczynamy w czwartek :-), teraz to już pójdzie z górki

      Usuń
  9. W 100% zgadzam się z Beatą, więcej wiary kochana!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Zawsze wzruszają mnie takie utalentowane i zarazem skromne osoby, gdy spotykam je na ścieżce życia...

    OdpowiedzUsuń