wtorek, 17 maja 2016

Widok za oknem


Mama, kiedy już poruszała się na wózku inwalidzkim, często wspominała czasy kiedy była młoda i pełna sił. Na każdy urlop jeździła do Borkowa z trójką dzieciaków, nocnym zatłoczonym  pociągiem.
- Targałam z twoim dziadkiem chojaki z lasu, oj kiedyś to ja byłam silna - powtarzała.


Dopiero teraz, parę lat później, rozumiem o czym mówiła. Ja też kiedyś byłam silna i sama  przestawiałam meble w pokoju.

Kiedy wyruszamy do siedliska, w głowie mam tak dużo planów, tyle chęci i energii do pracy.
I tak było w miniony piątek.

Warmia przywitała nas chłodnym wiatrem i deszczem. Popatrzyłam na nasz ogród i oniemiałam. Perz na perzu, perzem poganiał. Zdenerwowałam się, że tyle pracy włożyłam a on dalej wychodzi.

Padał deszcz, było zimno, a ja sadziłam 20 krzaków pomidorów i tyle samo papryk, którą lubi Bogumił. Praca zmęczyła mnie do tego stopnia, że dopadło mnie zwątpienie. Czy warto? Czy nie lepiej iść do Lidla czy Biedronki i kupić ?

Wróciłam do domu. Wzięłam prysznic i obolała położyłam się pod ciepłym śpiworem pełna wątpliwości czy dobrze zrobiliśmy. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

Sobota 4.20 rano

Siadam na łóżku i patrzę w okno.

Po chwili wstawiam czajnik, który zabraliśmy ze starego domu. Zapach kawy rozchodzi się po pokoju. Bogumił jeszcze drzemie. Patrzę ponownie w okno i przypomina mi się moja mama i jej wspomnienia. Nie chciałabym powielać jej ciężkiego, pracowitego życia.

Widok za oknem na górki i pagórki powoli powoduje, że się wyciszam. To mój ulubiony widok. Wiem, że właśnie na parapecie tego okna, kiedyś po remoncie, postawię zdjęcie moich rodziców.

Ubieram się i wychodzę na podwórko. Patrzę na ogród. Może źle do tego podchodzę ? Może zamiast walczyć, powinnam polubić chwasty ? Może za dużo od siebie wymagam, stawiam sobie zadania, które są katorżnicze i nie do wykonania?

Zabieram się za tworzenie okręgu. Metalowe wiadro wypełnia się po brzegi perzem. Okrąg dzielę na sześć części. Wysiewam warzywa. Wczesną marchew, szpinak, sałatę, troszkę ogórków, koper. Przykrywam wszystko agrowłókniną. Wstaję z kolan. Mimo, że deszcz zaczyna padać przechadzam się po ogrodzie. W skrzyni zaczynają wschodzić ogórki. W innej części powoli kiełkuje aksamitka i rzodkiewka.

Widok kiełkujących roślin, które sama posadziłam jest moim prezentem i odpowiedzią na wczorajsze wątpliwości.

Starszą panią zabiera córka do miasta. W domu pozostajemy po pierwszy raz sami. Bez skrępowania przyglądam się pomieszczeniom. Oczekując na pierwszych gości - Beatę i Arka z Pupek oraz Pawła, który być może będzie w naszym domu kładł instalację elektryczną, zaczynamy z Bogumiłem snuć plany.
- Zobaczysz, kiedyś będzie tu pięknie - mówi Bogumił, a ja mu wierzę.

Goście docierają do nas bardzo zmęczeni. Od 18-tu miesięcy budują swoje nowe życie i są w trakcie przeprowadzki. Na plastikowych talerzach, na stole bez obrusu, zjadamy skromny obiad wymieniając się doświadczeniami. To był fajny czas, bo to fajni ludzie.

Niedziela godz 10

Postanawiamy odpocząć. Po śniadaniu wracamy do starego życia. Po drodze mijamy stadninę koni, pasące się owce i bociany. Gdańsk wita nas szarością i deszczem.
Włączam komputer. Przeglądam umieszczane niusy na FB. Jedni oskarżają drugich, ubliżając sobie okrutnie. Nie, to nie jest mój świat. Mój świat został tam, pomiędzy górkami i pagórkami




48 komentarzy:

  1. Witam serdecznie... Widzę, że warzywnik nabiera kształtu a rośliny już się zadomowiły !!! Mam pytanie, jaki duży jest ten tunel foliowy? Zamierzamy zaopatrzyć się w szklarnię, niestety nie będzie taka duża, bo i miejsca mamy mniej. Narazie pomidorki i inne ogorki sadzę wprost do gruntu i jakoś dają radę;-))) Niestety nie tak dobrze, jak te pod osłonami. Oj, naharowałaś się znowu, Grażynko. Podziwiam***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogumił tunel kupił na allegro, była jakaś promocja. Wymiary 3 na 6 razem 18 m2. Zastanawiamy sie nad drugim, takim eksperymentalnym. Karczochy, arbuzy i takie tam inne wynalazki.

      Czytam teraz książkę "Permakultura" Seppa Holzera szukając natchnienia na taki ogród, żeby się nie napracować a cieszyć z warzyw

      Już dobrze Gabrysiu, to ta pogoda, ten deszcz

      Usuń
  2. Zmienila sie okolica Waszego siedliska, wypiekniala, zazielenila sie soczyscie. Jaka ogromna roznica w porownaniu do pierwszych zdjec. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tygodnia na tydzień widać niesamowitą różnicę

      Usuń
  3. coraz piekniej...a jak bedzie słońce i pogoda...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak,brakuje mi słońca. Kiedy świeci na wszystko patrzy sie inaczej

      Usuń
  4. Graszko, nie spiesz się tak. Jeszcze nawet tam nie mieszkacie na dobre. Zmęczenie nie jest dobrym doradcą, łatwo się zniechęcić, 10 pomidorków też by pewnie starczyło:)
    A perz, cóż mam Ci rzec? Z czasem będzie go coraz mniej.

    OdpowiedzUsuń
  5. najczęściej zmęczenie powoduje, że łzy mam na końcu nosa. Strasznie siebie za to nie lubię :-(

    Dzisiaj męczą mnie od rana.

    10 krzaków też by starczyło, ale jakoś tak pojechałam po całości :-) Powiem szczerze, sadzenie w tunelu jest łatwe i proste ale tylko na youtube :-)

    Teraz to taki dziwny czas dla nas. Tu nic mi się nie chce robić. Rano wyciągnęłam karton w celu pakowania i tak leży od rana pusty. Tam roboty huk a może nawet da huki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Graszko, sama widzisz, że taki wysiłek nie ma sensu i niczemu nie służy. Jeśli ze zmęczenia masz łzy na końcu nosa, to coś jest nie tak. Twoje wymarzone miejsce na ziemi ma być Twoim azylem, szczęściem, oazą, a nie umęczeniem i harówką. Nie będzie spełnieniem, jeśli płaczesz ze zmęczenia. Odpuść. Pierdzielić perz i pomidory. Po co Ci aż tyle? Nie zjecie, w życiu! Za dużo dla siebie, za mało na sprzedaż. Tam jest tak pięknie, a założę się, że nie byliście na porządnym spacerze po okolicy, bo "szkoda czasu".

      Usuń
    2. Nie byliśmy. Obiecuję sobie za każdym razem, a później już mi się nie chce. Drogę do siedliska znam z auta i ile razy ją widzę tyle razy się zachwycam. Tam jest pięknie i wiem, że to jest właśnie to miejsce

      Usuń
  6. Graszko, ciesz się, że macie ten dom i trochę ziemi, że będzie piekny ogród warzywny. Bo bedzie, nawet z perzem i lebiodą. Ja tu u nas od 16. lat wyrywam perz, a jego wcale nie jest mniej, i lebiody i dzikiego prosa nawet jakby więcej. Ale ani mi to nie przeszkadza, ani mnie nie wkurza. Tak tu jest, nie tylko u mnie. Po prostu perz i podagrycznik będa ze mną do końca. Nie pracuj ponad siły, zmęczenie nie pozwala się cieszyć. Ja tez z tych, co zamiast dziesięciu krzaków, sadza 100. Tak mam, ale nauczyłam się też odpuszczać, nie wszystko moge i nie wszystko mi się udaje. I tak mtez jest dobrze. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rogata, kiedy już po ok 2 godzinach dojeżdżamy do celu i widzę za pagórków ten nasz dom- moje największe marzenie, które niedawno wydawało się nierealne, dusza moja się raduje. Wtedy wpadam na podwórko jak ten dzik szalony.
      Jednak sama zauważam, że to zły kierunek. Muszę nauczać się "odpuszczać"

      Usuń
    2. Graszko , ciesz sie tym co zrobiliscie dotad . A zmiany sa ogromne . Pamietaj jednak , ze jesli rozchorujesz sie ze zmeczenia to wszystko pojdzie na marne ...Wyluzujcie troche , troszeczke .Pojdzcie na spacer z psami , posiedzcie na powietrzu . Jesli moge Ci doradzic jeszcze to wykoscie wokol trawnika trawe na metr lub dwa .Nie bedzie wlazic na teren warzywnika i nie bedzie sie rozsiewac .Tez przechodzilam podobne losy jak Twoje i wiem jak to smakuje ...wiem co to perz i podagrycznik , ktory do dzisiaj siedzi w moim ogrodzie .No i niech siedzi . Masz cale zycie przed soba . Zrob plan , napisz co jest dla Ciebie priorytetem i poooooooowoli realizuj . Jesli bedziesz ciagle zmeczona a przed Toba nadal bedzie ogrom pracy to nie bedziesz szczesliwa i zadowolona .Bedziesz sfrustrowana , zla , rozgoryczona i pelna rozterek .Zrob kacik do posiedzenia na powietrzu i korzystajcie z niego np . co 2 godziny . Nie zameczaj sie !
      Nastepna wiosna przed Toba .Powodzenia !

      Usuń
    3. dzisiaj jadąc na zakupy myślałam o tym. Stale popełniam te same błędy. Jak pracowałam zawodowo to też od rana do wieczora. Czas na emeryturę - czas zwolnić

      Kupiłam dzisiaj czerwone wino, mam zamiar wypić je w siedlisku.

      Usuń
  7. I tak zrobiliście huk roboty. Jeśli te warzywa tylko dla Was to starczy już tego, co posadziliście.Perz to perz, pielisz, a z kawalątka, który zostanie rodzi się kolejny. A może go wykorzystaj, ma sporo właściwości : http://www.naturaity.pl/artykul/535,lecznicze-klacza-i-korzenie.html#ad-image-1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Mnemo, nie wiedziałam, że ma takie szerokie zastosowanie. Przyda się na moje nadciśnienie :-)

      Usuń
  8. Uważam, że nie powinniście w Siedlisku tylko pracować i pracować. Chociaż 3 godziny dziennie dajcie sobie na odpoczynek. Tam jest tak pięknie i powietrze cudowne. Ciekawe jaki obraz namalujesz pierwszy w Siedlisku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozmawiałam już z Arkiem na temat przygotowania płótna. Chciałabym spróbować malować na płótnie.

      Usuń
    2. No to super. Poprawi Ci się samopoczucie, jeśli będziesz miała odskocznię od ciągłej harówki.

      Usuń
  9. Ja mając 42 lata nauczyłam się "dozować" sobie pracę w ogrodzie . Jeśli nie wyrabiam to trudno -warzywa mają spółkę z chwastami . Po prostu szybko zrozumiałam , że muszę rozkładać siły na cały dzień , tydzień , miesiąc... Chociaż bywa z tym różnie w sezonie letnim , ale zawsze mam na uwadze ,że "odłóż na jutro to czego nie musisz robić dzisiaj ".
    Ja ponadto pracuję zawodowo i na to też potrzebuję sił i fizycznych i psychicznych .
    Pozdrawiam Was.
    Wasz wierny kibic ;)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podziwiam, że potrafisz to pogodzić
      O pracy zawodowej zapomniałam zupełnie i teraz kiedy nawet przejeżdzam koło swoje starej pracy, serce mnie nie boli, nawet przestałam wspominać tamten czas :-)


      ps. Szukamy kogoś kto stawia piece kaflowe kuchenne, znasz kogoś kogo mogłabyś polecić?

      Usuń
    2. Znam i według mnie nie jest to zły fachowiec i ponadto buduje "na wyjazdach" .
      http://wkuchniwpiwnicywogrodzie.blogspot.com/2011/11/zachciao-sie-babie-pieca.html

      Jak masz chęć mogę udzielić info np na @ .
      Pozdrawiam z zimnego i mglistego Podlasia .

      Usuń
    3. nie mogę znaleźć Twojego maila
      Mój graszkagraszkowska@gmail.com

      Dziękuje

      Usuń
    4. Postaram się pamiętać i napisać do Cb w weekend .
      Zimne ale słoneczne pozdro z nad Moszczony (rzeka) :).

      Usuń
  10. Inklinacje do perfekcjonizmu i pracoholizmu widac Cie mecza;/ Moze poczytaj nt? W sensie auto-diagnozy? Zeby wiedziec skad sie bierze, o co chodzi i jak mozesz sobie z nimi poradzic?

    Juz wyciagasz dobre wnioski, mianowicie ze nie warto byc zmeczona az tak oraz robic za duzo naraz. Jak pisza Dziewczyny - rozloz sobie ta prace na lata, na sezony. Ustal sama ze soba co realnie mozesz i chcesz zrobic w tym roku, co w kolejnym itd. Raczej odejmujac niz dodajac sobie wysilku.

    Jestes swiezo po wyczerpaniu pracowym i zmianie zycia o 180 stopni. Daj sobie czas na przyswojenie tych zmian, na odpoczynek, bo wysiadzie Ci zdrowie. I co wtedy? Lezenie w lozku, w wymarzonym domu?:(

    Ale zdjecia milo poogladac:) Zrobilas juz mnostwo... Ciezko uwierzyc, ze niewiele ponad mc temu byly tam klepisko...

    W tym roku przed Wami jeszcze remont, przeprowadzka, przystosowanie sie do zycia na wsi, pierwsza jesienio-zima tam. Duzo wyzwan. Rozloz sobie sily.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rachunek sumienia- to dobry pomysł.

      Muszę o tym poczytać, to będzie moja poobiednie zadanie domowe.

      Tak jeszcze przed nami długa droga. Ekipa remontowa ma wpaść na początku czerwca. Remontem, rozwiązywaniem problemów finansowych zajmuje się Bogumił. I chwała mu za to.

      Usuń
  11. Pieknie tam u Was. Podziwiam ogromnie, ale i współczuję z powodu przepracowania. Tak, racje mają dziewczyny powyzej - trzeba sobie odpuścić. Przecież to nie zaden konkurs ani maraton. Zwolnij, Graszko dla swojego zdrowia fizycznego i psychicznego. Ja też już nie mam siły i coraz wiecej spraw odpuszczam. Nie cieszy mnie to, ale trudno - z wiekiem, z własną wydolnością nie ma co walczyć. A życiem sie trzeba cieszyć, tak po prostu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta własna wydolność mnie martwi. Niby nie jestem jeszcze stara, bo co to jest pięćdziesiąt lat, a jednak przy pracach ogrodniczych ma to znaczenie.

      Przesiąkłam opieką nad mamą i wbiłam sobie do głowy, że tak niewiele mam już czasu, że zachoruję tak jak ona. Potem patrzę na starszą panią (80) i myślę sobie, że wpadam w panikę. I miotam sie tak ze swoim myślami

      Usuń
  12. Piękny post, Graszko.
    Wątpliwości są oczywiste, ale ważne, że się nad nimi pochylasz i że do takich wniosków dochodzisz! To Wasze miejsce na ziemi :) piękne miejsce :)
    A chwasty? Hm, polubić? Da się? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie polubić, tym bardziej, że tak jak pisze Mnemo mogą mi pomóc.

      Dziękuję Alu, czasami biję się ze swoimi myślami jak ten koń Trojański i dopiero jak przeleję na papier jest mi znacznie lżej

      Usuń
  13. Piękne miejsce Graszko.
    Dobrze Cię rozumiem z frustracja wynikającą z ogromu pracy. Tez tak mam, a dochodzi jeszcze poczucie, że trwa juz 5 lat i końca nie widać za bardzo. Ale jest tez mój M, który widzie te druga stronę- on się cieszy że tyle zrobiliśmy że tak zmieniliśmy nasz otoczenie. Oba podejścia opisują jakoś nasza rzeczywistość, ale moje chyba odbiera chęci, jego za to napawa dumą. Uczę się powoli jego spojrzenia.
    Takiego patrzenia także Wam życzę.
    Pozdrawiam Was Marta/Magnolia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To u nas jest troszkę inaczej :-)
      Najpierw ja wylewam swoje bolączki- Bogumił przyjmuje je spokojem, tłumacząc mi ile osiągnęłam. Mi taka rozmowa bardzo pomaga. Rozchodzi się wszystko po kościach i dostaję skrzydeł.
      Wtedy, wątpliwości przechodzą na Bogumiła. Śmiejemy się później, że nasze frustracje pełzają po nas jak robaczki, z jednego na drugiego.

      Usuń
  14. Podpisuję się pod komentarzami dziewczyn- odpuść sobie! To ma być Twoja szczęśliwa przystań, a nie źródło frustracji i totalnego zmęczenia. Masz całe życie przed sobą, jeszcze się narobisz, a to co już jest wygląda imponująco .
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam taki zamiar :-) Rozmawialiśmy z Bogumiłem, część prac ogrodniczych przełożyliśmy na przyszły rok

      Usuń
  15. Graszko już jest pięknie a będzie piękniej. Naucz się cieszyć, pomału zwalczysz chwasty tam gdzie trzeba, a przecież łąka usiana mleczami jest piękna, skrzyp, pokrzywa choć uprzykrzają życie to są bardzo pożyteczne! Widoki zapierają dech w piersi! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu moja łączka usłana mleczami jest piękna, teraz żałuję, że nie zrobiłam jej zdjęcia.

      Usuń
  16. Przekopałam działkę pod warzywa, wytrząsałam widłami perz i inne chwasty, posiałam warzywa korzeniowe i ... walka z chwastami cały czas. W tym roku po operacji i kilku tygodniach w szpitalu wpadłam na pomysł, położyliśmy z mężem agrotkaninę i agrowłókninę pojechaliśmy na targ i kupiliśmy rozsady warzyw korzeniowych, marchewkę, pietruszkę seler bulwiasty, por i rosną sobie, nawet ziemniaki pod agrowłókniną wystartowały gwałtownie.
    Młody uczeń ogrodnika sąsiad, widząc jak mąż rozcina folię by wsadzić weń roślinkę, poinformował że on w pracy wypala dziury palnikiem. :) Wypalać nie będziemy, trochę to upierdliwe to rozcinanie, ale powoli nie śpiesząc się robimy. Czytałam że pod agrowłókniną chwasty znikają użyźniając ziemię a i dżdżownic dużo i ph gleby nie zmienia się.
    Ważne jest po prosu mieć swoje warzywa do zup bo zapach jest fantastyczny ale bez przesady nie będziemy sadzić setek marchewek czy pietruszek, co roku tylko mrożę natkę pietruszki i mam na całą zimę a marchewkę kupujemy u ekologicznego rolnika na zimę. Pomidory w szklarence (tunel się załamał po śniegiem musieliśmy kupić co innego) w tym tygodniu dopiero i gruntowe ogórki też pod agrowłókniną w tym tygodniu.
    Niech stanie się ciepło i słońce. Podziwiam Twój trud ale nie bądź siłaczką. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w ten weekend pokombinujemy coś z przykryciem części ziemi. Agrwłókninę mam.

      Dziękuję Elka

      Usuń
  17. Kurde, Graszko pięknie tam masz! A chwastów na wsi raczej nie wypielisz ;))) to nie działeczka, dlatego rzeczywiście odpuść sobie, szkoda czasu i Twojego zdrowia :))

    Wspieram Cię duchowo :) I wiedz, ze zawsze z niecierpliwością czekam na nowy wpis :))

    Ps. a dlaczego ta Babcia "plącze" się jeszcze po domu?!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. starsza pani robi remont swojego nowego mieszkania. Bedzie trwał ok 3 tygodni. Potem wprowadzam się ja, a zaraz za mną ekipa budowlana :-)

      Usuń
  18. Graszko, tak pieknie tam u Was,ze az dech zapiera. Maja racje dziewczyny - ciesz sie z tego, co juz Ci sie udalo zrobic i pamietaj najwazniejsza zasade - nic na sile. A chwasty tez swój urok maja :). (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. część chwastów przykryłam i udaje że ich nie ma :-)

      Usuń
  19. Kochana pozmieniało się tam u Was, wypiękniało, ja wiem, że to zasługa Waszej ciężkiej pracy ale i serca które w nią i w to miejsce wkładacie!!! Pozdrawiam serdecznie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj nie chciała mi się wracać do starego domu, mimo, że tu mamy miłych sąsiadów Małgosię i Sebastiana

      Usuń
  20. graszka - nie lubię ich jako ludzi, ale fachowcy sa dobrzy; 11-130 Orneta ul. Piaskowa 55. KONTAKT. kom: 602 190 101 kom: 888 344 542 tel: 55 620 12 34. studiozdunskie@wp.pl. SZYBKIE MENU. Kominki kaflowe; Kominki rustykalne ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Sarna, Bogumił ich odszukał.
      Sarna czy Ty znasz całą Warmię i okolice :-)

      Zacytuję moją mamę "chciało by się całą wieś, tylko pieniądze gdzieś" . Powoli musimy podjąć decyzję jakie ogrzewanie, jaki komin i takie tam.

      Usuń
    2. prawie ;) - nie wiem za co, ale ludzie mnie lubią to i towarzystwa nie brakuje, a poza tym moja praca ma charakter interdyscyplinarny i wymusza szerokie kontakty z ludźmi i urzędami (jak będziesz miała z czymś problem to pisz o tym, postaram się być pomocna). Po odebraniu robót m.in. wystawiam wykonawcom referencje, tych zdunów znam osobiście, są dobrzy w swoim fachu, ojciec nauczył chłopaków roboty.
      macham

      Usuń
  21. Patrzę na to Wasze siedlisko i wszystko tak ładnie się zmienia. Ładny ogród, tunel tylko ten ogrom pracy... Trochę współczuję ogromu pracy, bo sama zobaczysz, że walka z chwastami , podlewaniem to naprawdę ciężka praca. Nawet jeżeli ktoś lubi pracę w ziemi, będziesz baaardzo zmęczona i co tu dużo mówić zarobiona, obolała. Wiem co mówię, bo całe swoje dzieciństwo i młodość spędziłam w tunelu albo w polu wyrywając chwasty. do dziś pamiętam ból pleców, spalone plecy i ramiona brrr Teraz sama mam trzy rządki truskawek,kilka krzaczków borówek, agrestu. Reszta to trawa. No i kwiaty na tarasie przy których się odprężam podlewając je i patrząc na nie. Na nic innego nie mam sił ani ochoty, tym bardziej, że pracuję zawodowo więc i czasu nie za wiele.
    Może jak przeżyjesz rok na wsi , zobaczysz ile czasu wszystko pochłania, sama stwierdzisz co ma sens powtarzać na drugi rok a z czego rezygnujesz. A tymczasem miłej pracy, nie poddawaj się. Pamiętaj, że wszystko robisz dla siebie. Nie będziesz miała sił czy ochoty to po prostu nie idź do ogrodu.
    marucia

    OdpowiedzUsuń