niedziela, 17 kwietnia 2016

Zmienimy oblicze ziemi, tej ziemi

Ten dzień powinniśmy zapamiętać na zawsze. Po dziesiątej, wraz ze złożeniem przeze mnie podpisu na akcie notarialnym, zaczął się zupełnie nowy etap w naszym życiu. Staliśmy się wieśniakami, lub jak to się kiedyś ładnie nazywało – ziemianinami.

A ziemi tej jest ci dostatek i planujemy zmienić jej oblicze.

Po dopełnieniu wszelkich formalności u pani notariusz w Lidzbarku Warmińskim, zostaliśmy zaproszeni już do naszego domu na mały poczęstunek.

Siedlisko prezentowało się zupełnie inaczej niż jeszcze miesiąc temu gdy zobaczyliśmy je po raz pierwszy, czternastego marca. Wtedy było szarobure, bezlistne, zabłocone, zmoczone mgłą, wprost brzydkie. Teraz eksplodowało młodą zielenią, rozsłoneczniło się, rozćwierkało, rozklekotało bocianami. Chodziliśmy wkoło oszołomieni jego pięknem.

Gdy stanęliśmy na granicy działki, w najwyższym punkcie z którego widać całość, z domem i zabudowaniami pośrodku, szpalerem drzew, ogrodem, starym sadem i polem owsa, spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy głupkowato śmiać.

- Ja p*! - wymsknęło mi się, choć człowiek ze mnie kulturalny – ile tu ziemi do obrobienia!
- O matko i córko – zawtórowała Graszka – w życiu nie damy ramy tego zagospodarować.

A potem było śniadanie z pysznymi gołąbkami i kotletami mielonymi. Przełamaliśmy lody. Starsza pani się rozpogodziła. My nabraliśmy pewności, że okres przejściowy (do 2 lipca) minie nam bez większych tarć.

Będziemy więc tam jeździć, na razie w każdy weekend, choć to kawałek drogi – dwie godziny jazdy, 160 kilometrów. Dostaniemy do własnej dyspozycji jeden opróżniony pokój. Jak zacznie się budowa Graszka przeniesie się na stałe, a ja dołączę do niej gdy tylko uda mi się tam uruchomić polowe biuro.

Na razie trwa mobilizacja, logistyczne przygotowania do operacji migracji. Szykujemy listę co potrzebne, co kupić, co spakować, jak to przewieźć. Graszka po nocach ogląda ogrodowe filmy, wertuje Internet skrzętnie notując w notesiku co z czym, gdzie i że zielonym do góry.

Oj będzie się teraz działo, skończył się czas nerwowego wyczerpującego oczekiwania, zaczyna czas działania! Nie zmieniajcie kanału, pozostańcie na nasłuchu ;-)


















69 komentarzy:

  1. O rany, macie wlasne bociany!
    Gratuluje Wam serdecznie tego "ziemianstwa", cale szczescie, ze zdazyliscie na czas. Ani sie nie obejrzycie, jak ziemia zostanie zagospodarowana i zacznie Wam brakowac miejsca na nowe ogrodnicze wyzwania. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tak oto stałam się właścicielką nie trzech, a pięciu kotów. Jedna dziewczyna jest nawet troszkę podobna do Hany.
      Nie wiadomo jeszcze co z psem przywiązanym do budy. Szkoda mi go a z tego co zrozumiałam starsza pani nie chce go zabierać do miasta.

      Usuń
    2. To swinstwo! Przeciez zwierzaki sa z nia zwiazane, czuja i na pewno beda tesknic. Jak tak mozna? I nawet nie zapytala, czy chcesz i czy Cie stac na dodatkowe zwierzeta.

      Usuń
    3. siedzi to we mnie jak zadra.

      Usuń
    4. Zwierzaki są z nią związane, ale rzecz w tym, że ona z nimi nie. Jakoś mnie to nie dziwi. Jak tylko zobaczyłam dzisiejsze zdjęcia, spodziewałam się tego. Kury się zarżnie, bo można zjeść. A reszta? Darmozjady. Niech sobie radzą. Założę się, że koty i pies niekastrowane, więc możliwe, że za chwilę zostaniesz właścicielką np. 10 kotów. Klasyczny przykład wiejskiego stosunku do zwierząt. Krew mnie z punktu zalewa.

      Usuń
    5. koty nie kastrowane. Dlatego w nadchodzącym tygodniu jadę z Haną do weta.
      Nie naciskamy z Bogumiłem żeby zabrali psy, bo boimy się jakby to mogło się skończyć.

      Hana ja wiem, że teraz co napiszę może wydawać się dziwne. Starsza pani niby miła, a ja po tym wszystkim nie potrafię się do niej przekonać

      Usuń
    6. Wcale Ci się nie dziwię Graszko, że straciłaś serce do starszej pani, ja też bym straciła. Podpisuję się pod każdym zdaniem Hany, kury zarżną a psy zostaną z Wami :(.
      Na zdjęciach z pierwszego Waszego tam pobytu, widać było tylko jednego psa a teraz są już dwa. Biedne psiaki i nie daj bóg, żeby to był pies i suczka bo macie kolejny przychówek gwarantowany. Ja ze swej strony mogę Ci zagwarantować wspomaganie skarpety, albo zakup karmy która pojedzie prosto do Was. Tak bardzo żal mi i psów i kotów aż serce mi pęka ... :(

      Usuń
    7. Oesssu, Graszko, Hana to jedno, ale tamte koty? Też trzeba je wykastrować. Niech to. Wiadomo co zrobią, jeśli będą zmuszeni zabrać psy.
      Wcale nie jest dziwne, że starsza pani nie budzi w Tobie entuzjazmu. Ja chyba nie dałabym rady się opanować. Wiek nie ma nic do rzeczy w kwestii człowieczeństwa.

      Usuń
    8. z tego co się dowiedziałam to kocur i kotka. Psy nie wiem, z tego wszystkiego nie zapytałam i nie sprawdziłam. Ten większy spragniony głaskania. Skakał z radości jak podeszłam go pogłaskać. Kastracja kotów jest konieczna. Nie wiem może zrobię jakąś aukcję, bo tego nie mogę tak zostawić.

      Usuń
    9. Jeśli to kocur i kotka, będę zdziwiona, jeśli za chwilę nie będzie kociaków. Rób akcję, aukcję, co tylko chcesz, pomogę Ci.

      Usuń
  2. Cieszę się, ze wiosna zagościła na Waszych wościach i w sercach:)
    Oczywiście przez pierwsze kilka lat będzie roboty, co nie miara, ale to później zamieni się w piękne efekty i będzie sporo czasu na cieszenie oczu:)
    Lepszego dobrego znaki, jak swoje bociany trudno szukać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. plany są szerokie. Na początku pracy będzie huk, ale po latach kiedy już się zrobi t grządki permakulturowę, pracy będzie coraz mniej :-)

      Usuń
  3. Gratuluję serdecznie! Ogrom wyzwań przed wami, ale i radości moc. Jak to dobrze, że zdążyliście z tym zakupem ziemi... Dom z bocianami to prawdziwy dom:) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Mika. Kiedy była Bogumiłówka czekałam od piątku do piątku. A w weekend szalałam w ogrodzie od rana do wieczora. Jak już starsza pani się wyprowadzi będę musiała przestawić swoje myślenie "jak nie dzisiaj to jutro zrobię", bo jeżeli nie to się zapracuję na śmierć :-)

      Usuń
  4. Bogumile, a czy te biedne psiaki na łańcuchu zostaną z Wami w spadku, czy właściciele zabierają ? I kotek jest cudny i kurki piękne :)

    Gratuluję, bo miejsce jest przepiękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koty zostają, jeden pies na łańcuchu, chce nam być wciśnięty.Kurki pani zabiera. To mi w tym wszystkim zgrzyta. Pies jak pilnował obejścia to był potrzebny, teraz już nie. :-(
      No i te łańcuchy.

      Usuń
    2. Na kurki miejsce będzie, a na pieska nie? Smutne:(

      Usuń
    3. Alu bardzo smutne, to mnie uwiera i to bardzo mocno

      Usuń
  5. Fajnie jest spełniać marzenia!
    Na pewno zmienicie ten kawałek ziemi w perełkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z czasem. Teraz się uczę i uczę i jeszcze raz uczę :-)

      Usuń
  6. No nareszcie. Czekam i czekam na każdą wieść od Was. Serdecznie gratuluję i życzę powodzenia na nowej drodze życia. Niech Wam się szczęści! Piesa tylko uwolnijcie z łańcucha, proooszęęę. Pozdrawiam. Margolcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Margolcia.
      Ja nie wiem czy mnie stać na tyle zwierząt :-( . Nie wiem jak zareaguje Kudeł

      Usuń
    2. Graszko, w miarę zasobów będziemy pomagać ze Skarpety.

      Usuń
  7. Gratulacje! Niech Wam sie darzy!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ani myślę zmieniać kanał :). Będę teraz łowić każdy szelest. Ależ się będzie działo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj sporo.
      Zaczynamy od sadzenia brzóz. Będziemy tworzyć las, a później będzie remont

      Usuń
    2. Jeśli to możliwe, posadźcie też sosny, łatwo sie przyjmują, szybko rosną i tworzą mikroklimat. Można za grosz kupić sadzonki w nadleśnictwie. No i grzyby będą!

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Będę śledzić postępy z wypiekami na twarzy:)))
    Te bociany magii dodają. Kocham bociany.
    Kiedy podpisaliscie akt? Ja 13 kwietnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niedawno się dowiedziałam, że 13 to liczba zmian;)

      Usuń
    2. a ja zawsze sądziłam, że 13 przynosi pecha. Przez 40-ści lat mieszkałam pod 13 :-)

      Akt Bogumił podpisał w piątek o 10 rano :-)

      Usuń
  11. Od 9 lat jestem wieśniakiem. I nie zamieniłabym mojej wsi na żadne miasto. Gratuluję;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Mam nadzieję, że po 9 latach też nie zmienię swojego zdania. Ta cisza jest tam niesamowita

      Usuń
  12. Kurki zamienią się w rosołek, a z psa jaki pożytek?, niestety taka jest filozofia
    starszego (?) pokolenia na wsi.
    Pozdrawiam wierna czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Ciebie Wierna czytelniczko.
      To smutne, a jeszcze bardziej przykro, że nikt z nami nie rozmawiał, nie zapytał, bardziej stwierdził fakt, że pies zostaje przy budzie.

      Pierwszą rzeczą będzie uwolnienie go z tego łańcucha

      Usuń
    2. Im się chyba wydaje, że robią Wam przysługę. Dają Wam za darmo taniego stróża. Starczy mu trochę spleśniałego chleba przecież. Qrfa, nie mogę.

      Usuń
    3. Hana, kocham zwierzęta bezgranicznie. Ilekroć zobaczę jakieś "nieszczęście" na FB, serce moje płacze.
      Ale jest we mnie też pewien rozsądek. Trzeba to wykarmić, iść do lekarza. A tam myśla, że dam zwierzęciu ziemniaki z obiadu i będzie ok

      Usuń
  13. Zazdroszczę Wam bocianów i wieśniactwa :) i nie opuszczę żadnego odcinka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bociany są urocze i im zrobiłam pierwsze zdjęcie

      Usuń
  14. Pozostajemy na nasluchu z wypiekami na twarzy:) Teraz wszystko przed Wami, ale Graszko, pls, mierz sily na zamiary, bo z Twoja pasja latwo przesadzic. Dom pod bocianami na pewno odwdzieczy sie Wam za troske. Tylko tego psiska zal - straszny jest taki stosunek do zwierzat, a i klopot teraz niemaly. Mam nadzieje, ze uda sie Wam to jakos rozwiazac. Usciski. (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzisiaj o tych siłach rozmawialiśmy ze znajomymi, którzy wpadli na oblewanie. Muszę nauczyć się odkładania "na jutro", w końcu nikt mnie tam nie będzie gonił . Nie zrobię teraz to zrobię za tydzień :-)

      Psa mi też bardzo szkoda, mam jedynie nadzieję, że polubią się z Kudłem.

      Usuń
    2. To jest jeden pies, czy dwa ? Bo na fotkach widać 2 i to na łańcuchach :(

      Usuń
    3. psy sa dwa, córka właścicielki zastanawia się nad zabraniem jednego, tego mniejszego. Czy zabierze, nie wiem. Nie zostawia go w domu, kiedy jedzie do miasta, bo podobno mocno rozrabia.

      Usuń
    4. Rozrabia, bo się boi i nie wie, co jest grane. Cholerny, podły świat.

      Usuń
    5. ta rzeczywistość czasem potrafi powalić z nóg

      Usuń
  15. Drodzy ziemianie... serdecznie gratuluję realizacji kolejnych marzeń i zamierzeń !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabrysiu bardzo dziękuję.

      Dzisiaj już jestem spokojniejsza, napiszę jak wyglądało to z mojej strony

      Usuń
  16. Nie przegapię ani jednego odcinka! I bardzo Wam kibicuję. Te zwierzaki to chyba los wygrały na loterii, wiem, u Was z pewnością będą miały lepiej, a starsza pani...to taka mentalność...kurki by mogła zostawić, tak na dobry początek gospodarstwa. I faktycznie pięknie tam wczesną wiosną, a z dnia na dzień będzie piękniej.
    Graszko paczka zapakowana, ze mną tydzień już jeździ, teraz mam doping, mus wysyłać jutro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnemos taka mentalność.
      Kiedy byliśmy tam pierwszy raz ustalenia były inne: maszyny, słoma w stodole zostają. Ucieszyłam się jak głupia ze słomy. Wystarczyłoby dla nas i dla Arków z Pupek. Podkreślę, że pomysł na maszyny był przyjaciela Bogumiła. Po podpisaniu aktu okazuje się, że maszyny to oni chcą nam odsprzedać, a stodoła jest pusta. Nie lubie czegoś takiego. Maszyn nie odkupujemy, bo do niczego nie są mi one potrzebne, oprócz jednej. Dobrze się stało, że nie zdążyłam podzielić sie słomą z Arkami z Pupek.
      Kiedy sprzedawaliśmy Bogumiłówkę, Bogusi dokładnie sprecyzowałam, że meble takie jak kredens, łóżko, szafa, stół, krzesła, dywany lodówka zostają - zabieram swoje drobiazgi. To wydaje mi się uczciwe.

      Masz rację zwierzęta będą miały u nas lepiej, martwi mnie jedynie koszt weta.

      Za prezent z góry dziękuję

      Usuń
  17. W tej ziemi, w tym obejściu, w tym domu jest potencjał. I w Was jest. Gratuluję!
    I powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  18. No nareszcie Siedlisko jest Wasze. Serdecznie gratuluję.
    Współczuję zderzenia z inną mentalnością.
    Życzę, żeby "babcia" wyprowadziła się szybko, bo absolutnie nie wierzę, że ją polubicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. staram się ją polubić, Bogumił próbuje mnie do niej przekonać a ja nie potrafię.
      Staram się ale nie potrafię

      Usuń
    2. A po kiego grzyba Ci ją lubić? Mogłabym niezłe opowiadanie napisać o byłych właścicielach mojego siedliska. Dopóki kasa nie spłynęła na ich konto, o mało nas nie zamęczyli gościnnością, obiadami itp. A potem powykręcali nawet kontakty ze ścian, wszystko, co tylko dało się odkręcić, wyjąć, skrócić. Kotka z małymi zniknęła z dnia na dzień, nie zdążyłam nawet spytać co z nimi będzie. Do dziś o tym myślę.

      Usuń
    3. Hana, nie mogę się doczekać momentu, kiedy starsza pani kupi mieszkanie. Zabierze to co ma zabrać. Oby do lipca

      Usuń
  19. gratuluję!!!!! a co do stosunku na wsi do zwierzat, to mnie nic nie zdziwi, od sześciu lat mieszkamy na wsi, a podczas budowania budy dla moich piesków ludzie pukali się w głowę, bo jak to ocieplana buda dla psów???!!i to na wsi??? można podejrzeć : http://esophieszyje.blogspot.com/2013/01/buda-dla-psow.html
    pozdrawiam!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ależ ty masz piękne psy. Psy kocham całym sercem, koty też, ale do psa serce bije szybciej

      Usuń
  20. Te własne bociany - bajka;)
    Nie upierałabym się, że pies jest przywiązany do włascicielki, raczej do budy i gospodarstwa - dosłownie i w przenosni; czas pokaże.
    Kibicuję!
    :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Graszko, jest jeszcze taka możliwość, że kiedy już spuścisz psy z łańcucha i one dadzą się poznać, będzie można coś o ich charakterach powiedzieć, będziemy szukać im domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawdopodobnie przeprowadzę się na stałe w lipcu. W tą sobotę zabiorę dla nich troszkę jedzenia, bo w garnku miały tylko wodę.
      Czas pokarze.

      Usuń
  22. Będzie tam pięknie. Przekonaliśmy się oglądając metamorfozy Waszej Bogumiłówki. No i okolice też piękne.
    Czekam na kolejne odcinki :-)
    marucia

    OdpowiedzUsuń
  23. Cieszę się razem z Wami i życze Wam zdrowia, siły i niegasnacego entuzjazmu! Będzie dobrze - ogarniecie wszystko pomału. Ziemie, psy, koty i jeszcze starczy czasu na siedzenie na ławeczce i podziwianie w ciszy ...ciszy! Pozdrawiamy Was z Cezarym serdecznie!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ta cisza jest tam niesamowita :-)

      Usuń
  24. Gratuluję i nowości nasłuchuję, całym serduchem jestem z Wami i życzę aby teraz wszystko szło tylko z górki!!!

    OdpowiedzUsuń