poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Ten dom to nie sen

Miniony tydzień upłynął nam w takim dziwnym stanie, trudnym do określenia. Nie pogniewaliśmy sie na siebie, ale każde z nas siedziało raczej u siebie pogrążone w rozmyślaniach. Byliśmy pełni niepokoju czy zdążymy przed tą całą durną ustawą, którą zgotował nam PiS.


Snuliśmy się po mieszkaniu bez celu i zapału. Nie planowaliśmy. Ten stan bardzo nas wymęczył. Noc z czwartku na piątek miałam nieprzespaną. Piłam mleko, jadłam owoce, a sen nie przychodził.  Kiedy po wszystkim, w pięknym słońcu , wracaliśmy warmiński drogami, Bogumił spytał czy wierzę w to co się stało.

- A wszystko to dzięki ***** ( tu padła nazwa mojego ostatniego pracodawcy )
O tak, pomyślałam, gdybym dalej tam pracowała, nie zamieszkalibyśmy razem. Bogumił nie kupiłby siedliska.

Powoli kończymy etap życia nazywany przez nas "od piątku do piątku".
Może to odliczanie  potrwa  do lipca, wtedy zabiorę fotografię rodziców i postawie na innym parapecie.

Dzisiaj rano złapałam za kredki. Nieudolnie narysowałam plan działki. Zapewne prościej i piękniej byłoby zatrudnić projektanta ogrodu, ale najnormalniej w świecie nas na to nie stać. Priorytetem jest remont dachu.





Działka ma kształt prostokąta
- kolor pomarańczowy - dom, z głównej drogi wjeżdża się w drogę obsadzoną już sporymi choinkami (na planie ciemno zielone kółka)
- jasno zielone kropeczki -  sad, który w dużym stopniu już istnieje. Za sadem w przyszłości powstaną grządki permakulturowe w kształcie Mandali (w legendzie  określone jako Ogród Mandala)
- zielona krateczka - tam powstanie przydomowy warzywnik, w tym sezonie postanowiłam tu posadzić troszkę ziemniaków (jeśli zdążę)
- za warzywniakiem będzie posadzony las. Bogumił zamówił ponad 500 sadzonek. Głownie brzozy,świerki  olchy, parę czerwono listnych dębów. To kropla w morzu, ale możemy liczyć tylko na siebie jeśli chodzi i sadzenie lasu i mamy na to ten weekend.
- czerwony prostokąt - to była stajnia z czerwonej cegły. Oprócz pnączy chciałam tam posadzić kalinę
- brązowy prostokąt to stodoła - plany były różne. Marzyła mi się w niej letnia kuchnia, ogromny stół do biesiadowania. Decyzja jednak zapadła, że  musimy ją rozebrać. Ja bardzo bym chciała jeszcze w tym roku, Bogumił, przekonuje mnie, że nie mamy na to pieniędzy.
- popielaty prostokąt - obora. Nie mamy pomysłu na zagospodarowanie tego pomieszczenia.

Nie wiem jeszcze gdzie posadzę na jesień parę winorośli. Skąd na nie pomysł? Ot takie marzenie, mieć własne owoce, na które kiedyś nie było mnie stać, bo były zawsze za drogie :-)

Nasze założenie jest proste. Ratować ziemie, sadzić drzewa, mieć własne warzywa, wolne od chemii. Plan na ten weekend - posadzić ponad 500 drzew. Jeszcze nie zdecydowałam, ale kusi mnie nie wracanie z Bogumiłem w niedzielę do domu. Może zostanę tam na tydzień. Popracuję, umęczę się do niemiłosiernego bólu mięśni, ubrudzę ziemią. Poczuję że ta ziemia ten dom to nie sen.


44 komentarze:

  1. Poczujesz tez zapach tej ziemi. Może przeniknie Cię aż do łez bo poczujesz tę silną więź i radosć, że jesteś częścią tego, co prawdziwe, co dobre. Ja tak własnie miałam...
    Grazynko, wiele wzruszenia Cię czeka i pracy. Ale to wszystko takie piekne, takie przneikające jak pierwsza miłosć!***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pięknie to napisałaś.
      Psychicznie zmęczyła mnie pogoń w mieście za niby lepszym "jutrem"
      Jeszcze muszę przeżyć rozstanie z synem i będzie dobrze

      Usuń
  2. Super plan ! Będzie cudnie w Waszym Siedlisku. Ciekawa jestem Twoich wrażeń po tygodniowym pobycie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja posadziłabym też przy domu lipę. Wspaniale człowiek się czuje siedząc pod lipą.

      Usuń
    2. i czereśnię :)
      Grażko, przeżywam to razem z Wami :)

      Usuń
    3. Lipa i czereśnia koniecznie
      Będzie jeszcze jarzębina i bez, moja mama bardzo je lubiła. To dla niej je posadzę

      Usuń
  3. Szkoda, ze jestem tak daleko, chetnie pomoglabym w sadzeniu lasu. Nigdy tego w zyciu nie robilam, a jest to rodzaj misji. Bede za to mocno trzymac kciuki, zeby sadzonki sie przyjely i zdrowo rosly.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze to określiłaś, to w pewnym rodzaju misja.
      Za kciuki bardzo dziękuję

      Usuń
  4. Plany juz sie urealniaja :). Tak, jak napisala Olenka, jak tylko poczujesz te ziemie pod palcami, staniesz sie jej czescia. Rozstanie z synem? To tylko jeden z etapów Jego dorastania i tez bardzo wazny moment w naszym zyciu, kiedy ten brak fizycznej bliskosci przeradza sie w wiez nawet mocniejsza. Czas, zeby mlody wyfruna z pod Twoich skrzydel... Zobaczysz, bedzie dobrze :). (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w końcu ja w jego wieku byłam już dawno mężatką :-)
      Myślę sobie, że sobie poradzi. To rozsądny chłopak.

      Usuń
  5. Z podziwem pozostaję na nasłuchu. Przed wami trudne, lecz piękne dni...

    OdpowiedzUsuń
  6. a ten las to z której strony świata będzie? pamiętaj, że zawsze najbardziej "duje" od zachodu i z tej strony należało by osłaniać całość....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście życzę powodzenia, i nieustająco trzymam kciuki :))

      Usuń
    2. południowy wschód. Zachód zostawimy sobie na jesień :-)

      Usuń
  7. Ach, jakie piękne plany. Życzę powodzenia i trzymam kciuki. Margolcia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Winorośl posadź od południa, albo południowego zachodu oczywiście. Po 2 latach będziesz miała owoce. Z 3 winorośli mamy ich tyle, że nie jesteśmy w stanie ich zjeść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak myślałam za sadem.
      Muszę jeszcze raz stanąć na ziemi i zobaczyć gdzie najmniej hula wiatr, bo podobno tego nie lubią

      Usuń
  9. Właśnie ukorzeniam sadzonki zimnoodpornych winorośli. zielone, bardzo słodkie i praktycznie bez pestek. Jak się uda, to zatrzymać jedną dla Was?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo ale to bardzo bym się cieszyła. Dziękuję. To bardzo miły gest z Twojej strony

      Usuń
  10. Aż mnie ciarki przeszły czytając ostatnie zdania. :))
    Konkrety już macie w głowie i w planach! Super. Trzymam mocno kciuki i wypatruję kolejnych relacji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzisiaj pierwsze zakupy, taczka, grabie i takie tam inne potrzebne rzeczy

      Usuń
  11. Nooo, Kochana !!! Jak zaczniemy się z Wami dzielić naszymi ogrodowymi nadwyżkami, to będziesz musiała zrobić dokładniejszy plan nasadzeń;-))) Na mnie możesz oczywiście liczyć, już zabroniłam Darkowi wyrywania czegokolwiek, co mogłoby zapoczątkować upiększanie Waszych włości !!! Co do czereśni.... musisz dokładnie nsprawdzić, na jakiej glebie lubi rosnąć, bo my już 3 razy sadziliśmy czereśnię z marnym skutkiem... nie chciały rosnąć, wręcz marniały ;-(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pojechałam po taczkę a wróciłam z taczka i kaliną.
      Bogumił zabronił mi robienia czegokolwiek przy domu, z uwagi na remont dachu :-)
      Tak się miotam teraz w tym domu, bo bym juz robiła :-)

      Usuń
  12. Nie zawsze się odzywam, ale z ciekawością śledzę....a ekscytacja mi się normalnie udziela :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak znajdę to Ci wyślę linka do posta, chyba Gorzkiej Jagody, jak trzeba sadzić drzewa, żeby osłaniały od wiatru.
    Bardzo Wam kibicuję i niech się wszystkie drzewka przyjmą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam, znalazłam: http://krycor.blogspot.com/2015/05/ekranowanie-czyli-tworzenie-mikroklimatu.html

      W sumie blog Gorzkiej trzeba przeczytać od A do Z, wszystko super przydatne.

      Usuń
    2. nie czytałam od A do Z ale, bardzo często zaglądam

      Usuń
  14. o tak winorośl fajna sprawa i maliny, agrest , porzeczki hmmm wstajesz sobie rano, wychodzisz do ogrodu po świeże owoce, siadasz z miską na tarasie i patrzysz w dal :-) tak sobie Ciebie widzę za kilka lat no i jeszcze ciepły placek z kruszonką i owocami pycha!
    marucia

    OdpowiedzUsuń
  15. Zajrzałam do Ciebie po dość długim czasie, a tu takie zmiany! Przyznam, że i podziwiam Was i dziwię się decyzji o kupnie siedliska. Nie doczytałam, ale pewnie zamierzacie tam zamieszkać. Wierzę, że uda się Wam pięknie zagospodarować to miejsce, ale ja nigdy bym takiej decyzji nie podjęła.Przeraża mnie perspektywa mieszkania na wsi. Szczególnie w drugiej połowie życia.Dużo szczęścia Wam życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. życie mnie nauczyło, że nie można przyzwyczajać się do rzeczy materialnych. Jeśli sie nie uda, po latach sprzedamy siedlisko i kupimy mieszkanie na wsi :-)

      Czym jestem starsza tym bardziej przeraża mnie zycie w mieście

      Usuń
    2. A mnie, po doświadczeniu mieszkania na wsi, przeraża odległość od najbliższego dentysty, droga n-tej kolejności odśnieżania i jesienny widok za oknem. O życiu w wiejskiej społeczności nie piszę, bo to temat na inne opowiadanie. Powodzenia:)

      Usuń
  16. samochód spakowany, 550 drzew przygotowanych do posadzenia. Zaczyna się nowy etap.

    OdpowiedzUsuń
  17. I własnie ta druga połowa życia... to przecież nie jego koniec, ale wspaniały początek!
    Ja też zaczynałam wszystko od nowa w drugiej połowie życia. I wszystko się udało. I dzis chodze, pobrzekując kluczem po swoich włościach, a gdy wsadzam ręce do ziemi, wszystkie smutki odchodzą. Choć bywa też ciężko, a nawet bardzo, z tym, że ja sama obrabiam swój ugór, więc trudno się dziwić. We dwójkę może to być naprawdę wspaniałe życie w drugiej jego części. A zakwasy wychodzą na zdrowie, przynajmniej mnie, bo odkąd tu mieszkam nie wiem co to znaczy być chorym. A więc jednak fizyczna praca, to eliksir zdrowia, a im trudniej tym lepiej dla nas. Serdeczności posyłam.

    OdpowiedzUsuń
  18. No, jak tam? Żywi jesteście po akcji sadzenia lasu? To słodkie zmęczenie, przekonacie się za kilka - kilkanaście lat. Także życie realne nie jest słodkie - podejrzewam konflikty ze staruszką trzymającą się swoich śmieci. Zrozumiałe. ale to Ty, Grażko, jesteś teraz Królową. Pamiętaj, ziemia jest do kochania i podziwiania, nie do zaharowywania się na śmierć!

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem równie ciekawa tego nowego lasu... chociaż sytuacja może być mało komfortowa skoro "babcia" jeszcze trzyma rękę na pulsie... hahaha... Graszko, mam nadzieję, że ta kobieta się szybko stamtąd zawinie, bo jeszcze będziesz musiała jej kury i koguta karmić, a jajka będzie sama zjadać!!! Buziaki niecierpliwe***

    OdpowiedzUsuń
  20. Wróciliśmy wczoraj po 15. Pierwsze moje kroki to wanna z dużą ilości piany a potem własne łóżko.

    Refleksji jest sporo, ale rzeczywistość przytłoczyła. Pralka odeszła za tęczowy most. Pranie w wannie :-) ogarnięcie domu. Może wieczorem uda się mi coś napisać.

    OdpowiedzUsuń