piątek, 1 kwietnia 2016

O człowieku szukającym swojej drogi

Zapadał  zmierzch kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy. Stał na podwórku, nieopodal drewnianego domu. Jak to czasami bywa, nie rzuciliśmy się sobie w ramiona na przywitanie. Grzecznościowe podanie dłoni i ciche bąknięcie imion pod nosem.


Jego dłoń była zimna, palce długie, skóra bardzo delikatna. Więc to jest ten człowiek o którym tyle słyszałam. Wysoki, bardzo szczupły, z kędzierzawą długą grzywką, którą igrał wiatr.
To nasze pierwsze spotkanie nie było w stylu - skoro jesteś partnerem przyjaciółki, jesteś również moim przyjacielem. Było poprawnie, wręcz sucho.

Na pierwszy poranny spacer też nie poszliśmy razem, pomyślałam wtedy, że może to i dobrze. Też potrzebuje czasu. Zaczęłam go obserwować, słuchać jego rozmów z Agatą i jej córką, podsłuchiwać o czym rozmawia z gospodarzami. W tej obserwacji szukałam odpowiedzi na nurtujące mnie  pytanie - co zobaczyła w nim Agata, wybierając go na towarzysza życia.

Kiedy podczas śniadania Agata zapytała gospodarzy o Szeptuchę, zaskoczona byłam jego zainteresowaniem. I chyba właśnie wtedy, w piątkowy słoneczny poranek, na ławeczce pod domem Szeptuchy, pękły we mnie wszystkie lody. Zaczęliśmy rozmawiać. Pozytywnie mnie zaskoczył informacją, że jest tu w sprawie siostry, a nie swojej. Stale słyszę, że trzeba myśleć o sobie, że ważne są nasze potrzeby, lecz nie do końca się z tym zgadzam.

Kim jest Arkadiusz?

Jedni powiedzieliby, że jest kelnerem, który próbuje swych sił w muzyce, ja napiszę, że jest artystą tworzącym własną muzykę. Wieczorem, kiedy siedzieliśmy przy kominku, poprosiłam go o puszczenie jakiegoś utworu jego autorstwa.

Bardzo bym chciała aby wydał własną płytę. I mimo, że ja takiej muzyki nie słucham, kupiłabym  płytę jako jedna z pierwszych. Dlaczego? Bo bardzo bym chciała, żeby mu się udało, bo na to sobie zasłużył swoim podejściem do ludzi. Dużą dawką empatii połączoną z inteligencją.

Trudno jest pisać tekst opisujący człowieka, nie zdradzając przy tym tego co mi powierzył podczas naszych wieczornych rozmów przy kominku. Jego droga była kręta, i od dzieciństwa nie należała do łatwych. Upadał, błądził ale przede wszystkim szukał własnej drogi.

W swoim życiu spotkałam wielu ludzi, poznawałam różne historie życia. Historia Arka jest tak wyjątkowa, że ze spokojnym sumieniem mogę stwierdzić, że dotąd nie poznałam kogoś tak ciekawego.

Kiedy Arek z Agatą mieszkali razem w Londynie, miał tam wydać swoją pierwszą płytę. Agata postanowiła wracać do Polski. Arek wrócił razem z nią. Nie nazwałabym tego poświęceniem, mimo, że z mojego wpisu mogłoby tak wynikać. Kiedy w Polsce Arek potknął się życiowo - to ona podała mu swoją dłoń.  Bardzo bym chciała aby im się udało.

Kiedy po Świętach zadzwoniłam do Agaty rozmawiałyśmy między innymi o Arku.
- To dobry człowiek - powiedziałam Agacie
- Wiem- odpowiedziała z przekonaniem w głosie.

Arku, dziękuję, że pozwoliłeś dać się poznać.






8 komentarzy:

  1. Ciekawa jestem jego muzyki, doceniam ludzi którzy rozwijają swoje pasje i dążą do spełnienia marzeń po mimo krętych dróg życia i wielu przeciwności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. muszę zapytać się Arka, czy można odszukać jego muzykę w sieci

      Usuń
  2. To miłe, że udało Wam się bliżej poznać :)
    Powodzenia dla Arka i Agaty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lubię ludzi, lubię z nimi rozmawiać, lubię się od nich uczyć

      Usuń
  3. Czlowiek nie zna dnia ani godziny, kiedy na swojej drodze spotka interesujacego CZLOWIEKA.

    OdpowiedzUsuń
  4. Arek wygląda na artystę. I siedzi na ciekawym meblu. Czytając Twój post myślałam, że jest starszy. Brawa dla fotografa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fotografem był Bogumił, a Arek jest przed 30-stką

      Usuń