wtorek, 5 kwietnia 2016

Gramotne o poranku

Drugi dzień Świąt godzina 5.30. Bogumił poszedł zrobić kawę, a ja na piżamę ubrałam kurtkę  i złapałam aparat. Między innymi za to kocham wieś. Można wyjść w piżamie i nie ma w tym żadnej sensacji :-)

















26 komentarzy:

  1. Trzecie zdjecie szczegolnie mnie oczarowalo, choc wszystkie sa niezwykle klimatyczne.
    Gdybym ja tak wyleciala w pizamce z domu, pewnie szybko zamkneliby mnie do czubkow. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że tu gdzie obecnie mieszkam, tez by patrzyli dziwnie :-)

      Usuń
    2. Graszko, piękny wschód! Już niedługo będziesz miała swój. Tam do woli możesz latać w piżamie!

      Usuń
    3. myślałam, że napiszesz mi na golasa :-)
      Hana czym bliżej, tym my bardziej przebieramy nogami. Dzwoniłam wczoraj do córki właścicielki. Pan bocian z panią bocianową przyleciały do gniazda. Cieszyłam się jak gwizdek :-)

      Usuń
    4. Na golasa też, przynajmniej u mnie. Choćby chcieli, niczego nie zobaczą!

      Usuń
  2. Cudowne!!! Przeleciałam wszystkie kilka razy... Chyba przedostatnie mnie najbardziej urzekło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie potrafię nigdy zdecydować się na jedno zdjęcie :-) ale chyba tak ma większość która robi zdjęcia

      Usuń
  3. mnie na wsi tez nie zamkną. kalosze i szlafrok.raz poszłam nad jezioro w pizamie. piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obiecałam sobie, że kiedy tylko przeprowadzę się na wieś przestaję chodzić do fryzjera. Teraz nigdy nie mogłam przejść tego etapu z krótkich na długie. Na wsi ubiore hustke na głowę i przeżyję :-)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Graszko, cudowne zdjęcia... tak jak wszystkie które zrobiłaś do tej pory!!! ale 5.30 ??? Kochana, ja do 2-giej nie śpię, a miałbym wstać o tej porze!!! Masakra;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mamy odwrócone czasy. Ja szybko idę spać, wcześniej wstaje :-)

      Usuń
    2. Kochana... też był szybko poszła spać i co z tego, kiedy 3 godziny leżenia i wiercenia się w łożu wcale mnie nie usypia;-((( Kiedyś padałam na poduszkę jak ścięta i już chrapałam a teraz... no cóż... dziesiątki łykanych leków robią swoje! Pozdrawiam ogrodowo, hiacyntowo i tulipankowo;-)))

      Usuń
  6. Tu gdzie ja mieszkam nikogo nie dziwi wyjscie w pizamie, nawet w miescie. Jakby na golasa to pewnie by sie kto zainteresowal. Ja nie raz dzieci do szkoly zawozilam w pizamie, do momentu az zobaczylam taka sama mamuske stojaca w pizamie na poboczu autostrady bo jej sie samochod zepsul :-)
    Sliczne te zdjecia o poranku. Jak na razie to mnie nikt by nie wyciagnal o tej porze, ale moze kiedys...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja przyjaciółka Honia, która mieszka w Londynie opowiadała mi, że tam gdzie mieszka, też nic nikogo nie dziwi :-)

      Usuń
    2. No bo my mieszkamy w tym samym kraju :-)

      Usuń
  7. Piekne, magiczne zdjęcia, prawdziwa kraina szczęśliwości!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Graszko jeszcze nie wysłałam, mam straszny młyn, ale pamiętam i wyślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na moje szczęście takie "młyny" mam już za sobą :-)

      Usuń