sobota, 9 kwietnia 2016

Dobre słowo

Jakiś czas temu przeczytałam w sieci opowieść o ojcu i synu.
Pewnego razu ojciec dał swojemu dziecku gwoździe, i poprosił go o wbicie w deskę. Syn to uczynił. Na drugi dzień poprosił syna o ich wyciągnięcie. Syn się mocno zdziwił, ale to zrobił.
- A teraz zlikwiduj te dziury - powiedział ojciec do syna.
- To jest nie możliwe - odparł syn.
- Widzisz synu, to są niewłaściwe słowa. Przepraszamy za nie, lub prosimy o wybaczenie, ale mimo starań, dziura zawsze pozostaje.


W realnym życiu uchodzę za osobę, która dzieli włos na czworo, która dużo analizuje, a przede wszystkim zwraca uwagę na formę wypowiedzianych słów. Jeśli ktoś mnie ładnie poprosi to jestem gotowa wskoczyć nawet w ogień, ale gdy wyda rozkaz, zaprę się jak muł.

Los się do mnie uśmiechnął, bo w końcu po wielu latach spotkałam człowieka, który przykłada ogromną wagę do formy. W końcu dotarło do mnie, że to co przez całe życie było mi wytykane, nie jest wcale moją wadą, że są też ludzie, którzy zwracają uwagę jak się od nich mówi.

- Czy mogłabyś zrobić mi śniadanie, poproszę
lub
- Zrób mi śniadanie!

Niby dwie takie same prośby, a jednak jak bardzo się od siebie różnią.

Takich przykładów można mnożyć i dotyczą różnych konfliktowych sytuacji.
Oczywiście, że takich ludzi jak Bogumił jest więcej. Przykładem może być również Agata, która jest trenerem i prowadzi fundację "Da radę".

Najbardziej ciesze się jednak z faktu, że spotykam właśnie takich ludzi, którzy swoim dialogiem utwierdzają mnie w tym, że podstawą dobrych stosunków jest właściwe używanie słów. Że to co zostało mi przez wiele lat zarzucane nie ma pokrycia. Bo moi kochani, słowo wypowiedziane  może zranić równie jak rana od karabinu maszynowego.

Jestem ciekawa waszego zdania na ten temat.

18 komentarzy:

  1. Wiele par podczas tokowania umie prosic, przepraszac i dziekowac, jednak z czasem uzywaja tych trzech magicznych slow coraz rzadziej, do calkowitego ich wyeliminowania. Nie musza sie starac, bo maja partnera na wlasnosc - mysla, a pozniej dziwia sie, ze partner znika z kims, kto do niego ladnie mowi. Trzeba przez cale zycie dokladac staran i miec dobre slowo nie tylko dla obcych i tych, na ktorych nam bardzo zalezy, ale i dla tych, ktorzy sa z nami na codzien.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Dlatego bardzo często używam zwrotów prawie już zapomnianych, takich jak: proszę, dziękuję, przepraszam.

      Usuń
  2. To ma olbrzymie znaczenie. O ile wielu dorosłych rozumie, że tak powinno zwracać się do szefa, partnera czy innej dorosłej osoby, to już ze zwracaniem się z szacunkiem do dzieci ma duży problem. To mnie zawsze razi najmocniej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gosiu, bo dzieci dorosłym bardzo często przeszkadzają w życiu. Widziałam to dokładnie na wyjeździe. Dwa młode małżeństwa z dziećmi, byli tak bardzo sobą zajęci, ze nie mieli czasu. Kiedy dzieciom znudziła się zabawa tabletem i telefonem, zaczęły przeszkadzać dorosłym, stał się problem. Warczenie jedno na drugie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy jak słowa mogą ranić. Wię mówią dużo, często i dobitnie, myśląc przy tym,że są zabawni, że zabłysną, zdobędą szacunek i posłuhch a potem doznają szoku,bo zostają zupełnie sami. A wystarczy pomyśleć zanim coś się powie, bo potem może być za późno, pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za literówki ale mój telefon ostatnio szaleje.

      Usuń
    2. wiele też osób nie dopuszcza do siebie myśli, ze ich słowa mogły zranić- bo najważniejszy jest on sam. Po każdej wymianie zdań, czy to będzie zwierzchnik czy też członek rodziny, analizuję ile było mojej słuszności a ile drugiej strony. Rzadko kiedy dopatruję się winy tylko jednej strony, ale to już temat na inny post

      Usuń
  5. Raniące słowa trudno wymazać i zapomnieć. Trzeba nauczyć się z nimi żyć, wymazać się nie dadzą, niestety, nigdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, a potem juz nigdy nie jest tak samo

      Usuń
  6. Oczywiście masz rację.
    Choć nie znam Bogumiła osobiście, jestem pewna,że przebywanie z takim jak on, kulturalnym i uczynnym człowiekiem, ułatwia grzeczne zachowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, że go tak postrzegasz - to dobry i mądry człowiek

      Usuń
  7. Bardzo mądra przypowieść, oraz bardzo prawdziwa.
    Masz rację, Graszkowsko, forma jest bardzo ważna. I , dorzucając się do Twoich uwag dodam, że nawet i intonacją ( wymawiając bardzo uprzejme słowa ) można człowiekowi dokopać.
    Czy nie zdarzyło się Wam doświadczyć sytuacji, gdy ktoś wygłasza do Was tekst poprawny w zakresie kultury osobistej, a w podtekście pogarda i lekceważenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogumił z takimi ludźmi o których piszesz doskonale sobie daję radę. Ja niestety nie.
      Wracając do Twojego pytania. Spotykałam. Mój zwierzchnik taki był, źle ten okres wspominam. Z perspektywy czasu, mimo, że rozstaliśmy się w niezgodzie, dobrze wspominam ostatnich moich pracodawców. Wysoka kultura osobista a przy tym spokój i opanowanie. Jeden z lekarzy, kiedy rozmawialiśmy zawsze pytał, czy może mi w czymś pomóc. To było bardzo miłe z jego strony.

      Ze złym słowem, wypowiedzianym wyższą intonacją zupełnie sobie nie radzę. Nie spływa to po mnie jak po kaczce.




































      Usuń
  8. Niedawno mama opowiadała mi o pewnej kobiecie i jej córce (córka jest dorosła), o tym jak się kłócą, jak się zwracają do siebie bez szacunku. I mama wtedy powiedziała, że gdybym ja się tak do niej odniosła to by się zapłakała. To chyba dowód na to, że szacunek w rozmowie wynosi się z domu.
    Ja w ogóle przywiązuję wagę do tego w jaki sposób zwracam się do innych. Nawet w formalnym mejlu nie napiszę "witam", tylko "dzień dobry". Jak ktoś używa poprawnej polszczyzny to jest to miód na moje serce :)
    Troszkę odbiegłam od tematu, ale jakoś to się wiąże ze sobą. :)
    Aha, bardzo nie lubię jak ktoś podnosi głos, nawet nie krzyczy, ale podnosi ton. Wręcz paraliżuje mnie to.
    A z Panem Wu to cały czas mówimy sobie te magiczne słowa, przy posiłkach smacznego i dziękuję. ;) Fajnie, że napisałaś ten post, bo wywołałaś we mnie obserwację naszych zachowań i uśmiecham się do nich :))

    Dobrze, że masz Bogumiła, a on Ciebie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami jak opowiadam Bogumiłowi pewne zdarzenie, pyta dlaczego nie odpowiedziałam. Paraliżuje mnie podniesiony głos. Tak, wystarczy na mnie nakrzyczeć, a ja chowam się jak ślimak.

      Pewne niezbyt przyjemne wydarzenia ostatnich dni, skłoniły mnie do napisania tego tekstu, jeśli wywołałam uśmiech, to ogromnie się cieszę

      Usuń
  9. Słowa, które ranią, bywają rozmyślnie używane jako broń. Zwłaszcza dzisiaj media są ich pełne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego nie oglądam telewizji, a kiedy czytam coś w Internecie - czasami włos mi się jeży na głowie

      Usuń
  10. Tu gdzie mieszkam uprzejmość jest wrodzona i nabyta z krwią i kością, na początku wydawało mi się przecukierkowane, aż do porzygu, no bo ile razy można mówić "przepraszam, och bardzo przepraszam, naprawdę najmocniej przepraszam, mam nadzieje że nie sprawiłem przykrości a jeśli to jeszcze raz przepraszam". Tak. Tak tu się mówi i to jest normalne.

    OdpowiedzUsuń