wtorek, 8 marca 2016

W Pupkach


Bogumił opowiadał mi o krainie, gdzie ludzie się uśmiechają, pomagają sobie nawzajem, a  pieniądze są rzeczą podrzędną. Słuchałam ale podchodziłam do tego bardzo sceptycznie. Czyżby mój idealny świat, bez bufonów, zgiełku, wyścigu szczurów, napinających się ludzi istniał? Nie wierzyłam.


Po oglądnięciu dwóch domów, pojechaliśmy dalej na Warmię, do Arka i Beaty, znajomych Bogumiła. Jedyną wiedzą na temat tamtych terenów, jaką zdołałam sobie przyswoić, pochodziła z książki Joanny Posoch pt. "Lawendowe Pole, czyli  jak opuścić miasto na dobre".
Książka mnie nie urzekła.

Z szeroko otwartymi oczyma, popijając zacną kawę z ekspresu, słuchałam historii naszych gospodarzy. To dwójka wykształconych, z ogromną wiedzą ludzi, którzy mieszkali w różnych miejscach w Polsce, aż w końcu znaleźli swoje miejsce na ziemi. Trafili na Warmię, zamieszkali niedaleko wsi Pupki. Oto ich dom w którym zamieszkają w maju


Przed domem wały permakulturowe Beaty: 


Takich ludzi, wykształconych a zarazem mądrych, z duszą artystyczną jest tam więcej. Tworzą różne rzeczy, malują, prowadzą teatr Węgajny. Jest też tam pracownia ceramiczna i koronek, ośrodek Rozwoju Osobistego i duchowego.

Naszym rozmowom nie byłoby końca, czas niestety płynął nieubłaganie, trzeba było ruszać szukać miejsca na nasz dom. Niestety tym razem się nie udało, ale los wynagrodził nas ludźmi których poznałam.

Kiedy zmęczeni i zziębnięci otrzymaliśmy zaproszenie na rosół, bardzo się ucieszyliśmy.
Usiadłam w kuchni, przy piecu z zielonych kafli.

W realnym życiu rzadko kiedy opowiadam o sobie, spisywanie własnych doznań na blogu wystarcza mi w zupełności. Tym razem zapytana, opowiedziałam prawie całą historię swojego życia. Ta realna szczerość bardzo mnie zaskoczyła, bo przeważnie to ja słucham.

Ja opowiadałam, a gospodyni kręciła się po kuchni.

Ze starego pięknego  kredensu wyciągnęła talerze i nie była to porcelana z Rozenthala. Każdy z talerzy przecierała lnianą ścierką i stawiała na owalny stół. Na środku stołu położyła okrągłą drewnianą deskę. Postawiła na nim ogromny gar z gorącym rosołem. Mimo, iż ja nie przepadam za rosołem, tym razem skusiłam się. Był wyjątkowy.

Przez chwilę pomyślałam o moich obiadach dla gości, gdzie musi być kilka potraw z kilkoma przystawkami, z nieustającym stresem czy aby wystarczy.

Ja dłużej nie chcę tak żyć! Chcę otaczać się ludźmi takim jak oni, empatycznymi, bezinteresownymi.  Ludźmi którzy dbają nie tylko o siebie, ale również o zwierzęta i ziemię!

Jedna z opowieści Beaty zapadła mi w pamięć. Ich znajomy, mieszkaniec innej wioski, miał za dużo warzyw. Wystawił je przed swój dom wraz z puszką. Ten kto przechodził mógł zabrać ze sobą parę pomidorów i wrzucić do puszki tyle ile uważał. Tam tacy ludzie mieszkają.

Ja wiem, że z tymi ludźmi jest mi po drodze, tak samo jak z Agatą którą poznaliśmy w zeszłym roku na Podlasiu. Tak a propos, to w marcu spotykamy się z nią na święta. W tej samej agroturystyce. usiądziemy wszyscy przy  drewnianym stole w domu nad Narwią.

Jeszcze nie wiem gdzie jest mój dom, ale wiem, że  na pewno będzie tam ogromny stół przy którym będą zasiadali wszyscy chętni odwiedzenia nas. Będziemy jedli rosół, a warzywa będą z naszego ogrodu. Nie będzie tam luksusu, ale czas na rozmowy z lampką swojskiego wina.

Czego nauczyła mnie ta podróż? Większość ludzi na małych wioskach dotację na dziecko w wysokości 500 złotych traktuje jak sposób na życie. Będą rodziły kolejne i znowu kolejne dzieci. I druga rzecz - nie wszystko można kupić za pieniądze. Są jeszcze ludzie wyznający inne wartości.

Artykuł na temat tamtego terenu: /www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,80530,12345733,Pupki__Godki__Nowe_Kawkowo__Tu_mozna_zostac_wiesniakiem.html


 Arek i ja

Beata i Uve

21 komentarzy:

  1. Ślicznie opisana Wasza wyprawa. Nawet dobrze, że jeszcze dom nie odnaleziony, bo znowu czekają Was emocje, a nas ciekawe sprawozdanie z następnej podróży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. emocji jest dość sporo, głównie rozczarowana jestem biurami nieruchomości. Obiecują, że oddzwonią i tego nie czynią.
      Z tych wszystkich siedlisk z mapy, spodobały mi się dwa. W czwartek wybieramy się do jednego z nich. To budynek po dawnej szkole.

      Usuń
  2. Ja zakochałam sie w tej krainie, tak banalnie- po serialu Siedlisko...takie własnie mazurskie domy...fajni ludzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wielki urok mają też Mazury Garbate - okolice Suwałk. Niepowtarzalne dwa mosty w Stańczykach. Jechałam tylko po to żeby stanąć na nich :-)

      Usuń
    2. Nigdy tam nie byłam, coraz częściejmyślę,że już nie zdążę być wzędzie, gdzie bym chciała...takie klimaty odnalazłam w sudetach, fajni ludzie zasiedlili opuszczone, kupowane za grosze chaty...cudnie jest ...i teatr..

      Usuń
    3. teraz ja mogę napisać, że nigdy w Sudetach nie byłam :-) i chyba już nie zdążę

      Bogumił ostatnio stwierdził, że troszkę się spóźniliśmy - teraz "opuszczone" kosztuje fortunę :-)

      Usuń
  3. Warmia i Mazury to jednak dwie różne krainy :) Akcja "Siedliska" dzieje się w okolicach Ełku (Mazury), a Pupki są koło Olsztyna (Warmia) - około 200 km na wschód stamtąd do Ełku :)
    Pozdrawiam i życzę znalezienia wymarzonego domu - nieważne czy na Warmii, czy na Mazurach, byle był ten na zawsze :) Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akcja serialu toczyła się w miejscowości Siedliska koło Ełku. Tym serialem jestem zauroczona. Chciałam tam nawet jechać, odszukać ten dom. Jednak doszłam do wniosku, że ludzie tam mieszkający mają już chyba troszkę dosyć takich miłośników i chcą pożyć w spokoju :-)

      Jest kilka miejsc w których mogłabym zamieszkać. Podlasie, Warmia, Mazury. Doszliśmy jednak do wniosku, że nie możemy aż tak daleko.

      Usuń
  4. Jeśli Twój dom, czego Ci życzę, będzie na Mazurach to ja się wproszę:) Na taki rosół oczywiście. Najlepszy jest z lubczykiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mazury od Warmii to rzut beretem. Już teraz zapraszam :-)

      Usuń
  5. Coś czuję, że twoje marzenie jest blisko... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. też mi się tak wydaję. Teraz to wcześniejsze oczekiwanie wydaje mi się przeżytą małą chwilką.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tym 500 to bym się nie zgodziła no chyba, że wioska wiosce nie równa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie piszę o wszystkich a jedynie o ludziach których spotykam

      Monika nasze kochane Państwo, najzwyklej nie stać na taki luksus. To taka amerykańska bańka, ona prędzej czy później pęknie.

      Usuń
  8. Piękna kraina... Ale będzie Wam się dobrze żyło w tamtych stronach. Trzymam kciuki za dobry dom dla Was :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu, w końcu będzie okazja do spotkania się w kuchni. Może wspólnie coś ugotujemy :-)

      Usuń
  9. ja tez trzymam. Kiedyś, na studiach nasz dziekan nas zawiózł chyba właśnie do Twoich znajomych, prowadzili Węgajty , więc to muszą być oni. To było już dawno, ale pamiętam jak tam cudnie, a gospodarze- piękni ludzie.

    Trzymam kciuki za Wasze poszukiwania. Nam się dośc szybko znudziłą współpraca z biurami. po prostu jechaliśmy i pytaliśmy lokalnie- tak jest taniej a czasem wizytą skłania się do decyzji myślących o sprzedaży.
    marta/magnolia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. współpraca z biurami nieruchomości jest trudna. Czasami wydaje mi się, że nie zależy im na sprzedaży domu. Ostatnia wizyta na Warmii i poszukiwanie domu odbyło się dzięki Beacie i Arkowi. Nie wychodzę z podziwu dla ich zaangażowania.

      Jedziemy tam jutro skoro świt. Jestem pod ogromnym wrażeniem bezinteresowności tych ludzi. Pomagają nam szukać domu tak jakby szukali dla siebie :-)
      W planach jest oglądniecie czterech domów na które ewentualnie nas stać - są to domy do remontu i jeden dom na który nas zupełnie nie stać.

      Usuń
  10. Graszka, siedlisko 16 arów na Warmii, Łępno gmina Godkowo,dom z czerwonej cegły w dobrym stanie, w sąsiedztwie ekologiczne hektary producenta żywności Hippa, fajne trasy rowerowe, bezmiar lasów i wolnej przestrzeni,piękne zabytkowe zakątki, a nawet stada bizonów - tel.607923583

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Sarna.

      Bogumił znalazł ogłoszenie. Troszkę mała działka, szukamy takiej od 1 hektara

      Usuń
  11. Dzień dobry!
    Ja również Państwu kibicuję, bo mam podobne marzenia, ale do spełnienia w przyszłym roku. Może spodoba się Wam taki domek (okolica piękna, niedaleko Świętej Lipki), nie wiem, czy jeszcze aktualne.Życzę spełnienia marzeń. Asia http://sprzedajemy.pl/dom-okolice-ketrzyna-pilec,26505127

    OdpowiedzUsuń