czwartek, 31 marca 2016

U Sienkiewiczów


Szukając natchnienia do pisania zabrałam się za przygotowywanie szkatułki. Rozłożyłam farby, przygotowałam pędzle i papier ścierny. Dłonią pogładziłam wieko skrzynki. Praca przy tworzeniu powoli pozwala mi zebrać myśli w jedną całość.


Tyle ciekawych doznań i przeżyć spotkało mnie na Podlasiu. Spotkanie z gospodarzami, z Agatą i Arkiem, wizyta u Szeptuchy, aż w końcu, w drodze powrotnej, wizyta u Beaty i Arka. O czym napisać najpierw skoro wszystko było ważne i ciekawe? Chciałoby się od razu podzielić wszystkim.

Pierwszy raz spędziłam święta wolne od zakupów, gotowania, sprzątania i całej tej otoczki. W Internecie roi się od propozycji hoteli, pensjonatów. Wybraliśmy agroturystykę u Sienkiewiczów, ponieważ spędziliśmy tam kilka dni latem zeszłego roku. Tam poznaliśmy Agatę, którą darzę ogromną sympatią.

Agroturystykę prowadzi Irena i Mirosław Sienkiewiczowie wraz z córką Basią. Dwa domy drewniane, położone są na skraju Puszczy Ladzkiej, u ujścia rzeki Narewki do rzeki Narwi.  Z tego miejsca niedaleko jest do krainy Otwartych Okiennic, do Skitu Ojca Gabriela, no i do Szeptuchy :-)

Jednak tym razem nie chłonęliśmy zabytków Podlasia. Poranki i wieczory spędzaliśmy przy kominku rozmawiając o rzeczach ważnych i mniej istotnych. Wieczorami odwiedzał nasz domek gospodarz dostarczając kolejną porcję drzewa i zacnej nalewki. Żartów, śmiechów przetykanych białoruską muzyką nie było końca.

Pani Irena, niewysoka kobieta w zbliżonym do mnie wieku, z uśmiechem od rana do wieczora, wraz ze swoją córką dbała o nasze żołądki. Własne wędliniarskie wyroby, dżem i warzywa. Wszystko podane z pięknym uśmiechem. A wieczorem ognisko z pieczeniem kiełbasek, zakrapiane mocniejszymi trunkami, własnej roboty.

Warto polecić to miejsce ludziom którym niestraszny jest brak o poranku ciepłej wody, a atrakcją jest rozpalanie ognia w podlaskim kuchennym piecu. Ludziom którzy szukają miłych relacji i klimatu aniżeli luksusów w stylu Spa. Pysznego regionalnego jedzenia. Jadłam wiele potraw w różnych miejscach, ale tak wyjątkową kiszkę ziemniaczaną to tylko u pani Ireny.

Na pewno, w przyszłym roku w sierpniu odwiedzimy to miejsce po raz trzeci, a to za sprawą Agaty i Arka, którzy będą tam brali ślub.

Czy warto spędzić Święta poza domem?

Do dzisiejszego poranka, dopóki nie przeczytałam maila od Gabrysi, sądziłam, że tak. Warto poczuć jak to jest jak ktoś zadba o ciebie, poda przyrządzone potrawy. Kiedy nie jest się  zmęczonym  przygotowaniami. Jednak kiedy przeczytałam, że jej święta były klasycznie z najbliższą rodziną, w siedem osób, serce moje zadrżało. Rodzina jednak jest dla mnie najważniejsza.

Może kiedyś w domu pod bocianem zasiądę  z rodziną i ludźmi takimi jak Beata i Agata ze swoimi Arkami.


Zdjęcia z pierwszego dnia pobytu










Ps. Państwu Sienkiewiczom bardzo dziękuję  za gościnę i przesłany przepis na śledzie :-)

23 komentarze:

  1. A czy jest szansa zakwaterowania tam razem ze zwierzętami ? Głównie chodzi mi o psiska. :)
    Uwielbiam takie klimaty i może udałoby się pojechać na wycieczkę w przyszłe wakacje...?
    Bo w te na urlop nie mam najmniejszych szans. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, my byliśmy z Kudełkiem, Agata ze swoim psem Stefanem

      Usuń
  2. Wygląda na to, że w tamtych stronach dosłownie "obrodziło" Arkami:)).
    Tak, rodzina jest jednak najważniejsza. Tyle, że niekoniecznie z jej powodu trzeba zamęczać się sprzątaniem tudzież innymi głupotami. Za taką rodzinę to bym akurat "podziękowała". Na szczęście my z dziecięciem potrafimy sobie świętować tak, jak lubimy, nie przejmując się obiegowymi poglądami na to, jak powinny wyglądać święta.
    Lecz i tak jest Wam czego pozazdrościć - ta piękna wyprawa w dziewicze rejony, odpoczynek na łonie natury, kontakt z autentycznymi i zakorzenionymi w przyrodzie ludźmi to prawdziwy dar od losu. Teraz już tylko mały krok dzieli Was od życia w takim stylu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zmieniaj świata, zmień siebie :-). Problem leży we mnie a nie w mojej rodzinie. Wyniosłam to z rodzinnego domu, że stół musi uginać się od potraw, a mieszkanie musi lśnić. Taka właśnie była moja mama. Pracuje nad sobą, żeby to zmienić. Idzie mi to z wielkimi oporami :-)

      Usuń
  3. Czy w domu z rodziną czy poza nim w innej formie, ale też z bliskimi osobami - wszystko ma swoje plusy i minusy. My święta spędzamy u jednych i drugich rodziców. Wszyscy mieszkają gdzie indziej i gdzie indziej niż my. Każdy chce byśmy byli jak najdłużej, podróże nas męczą, więc bywało nerwowo, ale staram się spokojnie i sprawiedliwie podchodzić do tematu. A i rodzina też już spokojna :) Każdy etap życia rządzi się swoimi prawami i po prostu cieszmy się nimi :)
    Ściskam Cię Graszko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednym słowem nie ma idealnego świata, idealnych Świąt :-)

      Przy moim boku siedziała kobieta z Warszawy. Każdy kęs okraszała stwierdzeniem "Magia Swiąt, 5 kg więcej" Miałam dość jej magii.
      Rozmowy z Arkiem i Agatą rekompensowała mi biesiady przy stole :-) Tak warto było tam jechac chociażby dla nich

      Usuń
  4. Ale fajnie, że i Kudełek z Wami podróżował. Pewnie mu wyprawa na Podlasie podobała się. Ciekawa jestem jak u niego z posłuszeństwem, bo widzę, że sobie luzem biegał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podlasie przewróciło mu w głowie :-) Tam większość dnia był na dworze i biegał z kumplami.
      Dzisiaj uciekł mi na porannym spacerze.

      Usuń
  5. Bardzo lubilam swieta poza domem, wiele razy tak je spedzalam, ale teraz przyezdża Julka z mężem i Pola, nasza wnuczka....i jest cudnie.Chociaz , kto wie, jak malenka podrosnie troszke, chetnie spędzilabym je z rodzina poza domem:) Graszko, to piekne miejsce, ale najbardziej intryguje mnie wizyta u Szeptuchy. Moze napiszesz coś o tym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu opętała mnie twórczość malowania, jak przejdzie na twórcze pisanie - napiszę :-)

      Tak, w swoim gronie Święta spędzone bez przygotowań mają dużo uroku.

      Usuń
  6. Chciała bym choć raz spędzić święta poza domem. Bez tej gonitwy, bez usługiwania, kto wie może kiedyś gdy dzieci dorosną będzie i mi to dane!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika, mam na karku 50-tkę i to był mój pierwszy raz :-)

      Usuń
  7. No widzisz, a mialas obiekcje zwiazane z wyjazdem. Dobrze Ci (Wam) zrobil ten krotki urlop.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. człowiek to taka pokrętna dusza, sama czasem nie wie czego chce :-)

      Usuń
  8. Kochani... to nie tak, że jak "u mamusi", to mam urwanie łba z przygotowaniami i samymi Świętami... Podzieliłam obowiązki i tyle... Córka i synowa zrobiły po sałatce, śledziki w oleju i w smietanie, każda z nas upiekła inne ciasto... tydzień wcześniej przygotowałam mięsa (do rękawa i do zamrażarki...żadnych kupnych kiełbas) i pasztety... wszystko do piekarnika i "samo się robiło" !!! zmywarka gary umyła, a my na spacer i na pierwsze rowerowe przejażdżki! W lany poniedziałek wieczorem każdy dostał wałówkę, co tam pozostawało i do jutra nie gotuję, coby pozjadać pyszności poświąteczne;-))) hahaha... Może tylko ten gwar mnie trochę drażnił, bo na codzień dwie stare d...py, to znaczy nas dwójka z chłopiną, to taka armia ludziów może rozpraszać;-))) Graszko, fajnie tak spedzić Święta na luzie... tylko te odległości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabi ja znam smak Twoich Świąt. Kiedy żyli moi rodzice spotykaliśmy się tak w Boże Narodzenie. Każda z nas przygotowała coś innego. Ciesz się z takich świat, są wyjątkowe i szkoda, ze nie trwają wiecznie :-)

      Jedne i drugie mają swój urok, jedne i drugie muszą mieć jakiś umiar. Kiedy przed Świętami rozmawiałam z siostrą, powiedziała mi, że o niczym innym nie marzy, tylko żeby wypocząć. W ogóle się jej nie dziwię bo jeszcze pracuje zawodowo. Mnie natomiast takie nicnierobienie na dłuższą metę męczy. Ze Świąt byłam zadowolona, ale z przyjemnością wróciłam do domu

      Usuń
  9. śliczny ten Wasz dziki kudłacz.
    Pięknie opisałaś swoje święta.
    Czasem tez bym tak chciała, ale chyba nie umiem zostawić swojej rodziny...
    Magnolia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie, to trzeba potrafić.

      Marzą mi się takie Święta u nas w domu pod bocianem. Bardzo chciałabym, żeby przyjechał mój brat z żoną, siostra z mężem. Bardzo brakuje mi tamtych Swiąt kiedy żyli moi rodzice

      Usuń
  10. Pięknie tam.
    Święta, święta, i po świętach. Najważniejsze, żeby z ważnymi osobami były. A gdzie, jak, i ile się zrobiło samemu, czy to ważne?
    Widzę tam znajome pyski koników polskich w tle. No sama powiedz, Graszkowsko, czy one nie są kochane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pierwszy spacer był do koników :-) Są kochane i mają takie piękne oczy. Rozmawiałam z gospodarzami na temat kosztów utrzymania, bo może kiedyś...

      Usuń
  11. Ależ tam wieje sielskością i spokojem! Może nam się uda tam kiedyś wpaść na błogi wypoczynek...

    OdpowiedzUsuń
  12. Raz w zyciu udało mi się spędzić Wielkanoc turystycznie, w górach; sypnęło wtedy takim sniegiem, że na Śnieżnik wchodzilismy z nogami po kolana w sniegu (tzn. mąż, ja pod pupę;). Było cudnie. Rodzinę mam na co dzień, na wszystkie Świeta też, czasem trzeba inaczej.
    Tęskni mi sie okrutnie za Podlasiem.

    OdpowiedzUsuń