sobota, 12 marca 2016

Rozterki i nadzieje

Wybaczcie, że musicie tyle czekać na wieści o szukaniu naszego miejsca na ziemi. Musieliśmy wszystko poukładać sobie w głowie.

Pierwszy dom z listy był piękny. Budynek po dawnej szkole. Biały z dużymi oknami i dwoma wejściami, co w naszym przypadku ma ogromne znaczenie. Starszy zmęczony życiem pan przywitał  nas na podwórku.


Weszliśmy do środka. Korytarz, mała kuchnia i ogromy pokój, który kiedyś był salą gimnastyczną.
- Miało być inaczej - powiedział właściciel - syn portrecista miał otworzyć tutaj swoją galerię, nie otrzymał dotacji, musimy sprzedać dom bo jest dla nas za duży. Żona zmarła, syn się wyprowadził, sam nie dam rady.

Smutna historia, zakopane, nie zrealizowne marzenia.

Tak, tamten dom podobał mi się z uwagi na przestrzeń. Kupując z przyjacielem Bogumiła dom na spółkę zmniejszylibyśmy koszta - myślałam spacerując po dawnej sali gimnastycznej.

I może byśmy się skusili gdyby nie otoczenie. Za płotem typowa polsko-wiejska rozpierducha - błoto, porozrzucany obornik, rdzewiejące popsute maszyny rolnicze. Tego nie dało by się zasłonić żadnym ogrodzeniem. No i ten swojski zapaszek. Widok za oknem ma dla mnie ogromne znaczenie.

Krążąc po Warmińskich malutkich wioseczkach zastanawiałam z czego wynika ten bałagan w obejściach. Zaniedbane, brudne krowy, stojące po kolana we własnych odchodach. Porozrzucane bele słomy i pordzewiałe niepotrzebne już sprzęty.

Z biedy?  Z niemocy?  Z braku siły? O ile potrafię zrozumieć biedę, i doskonale wiem jak ona smakuje, tak nie potrafię zrozumieć tej polskiej rozpierduchy. Nie trzeba być bogatym, żeby posprzątać wokół siebie.

Kolejny dom i kolejne rozczarowanie. Stale jest coś nie tak. Nie wiem ja wy ale my z Bogumiłem tak mamy, że wiemy od razu, bez zastanowienia, że to jest to miejsce. Tak było z Bogumiłówką, tak było z wynajęciem naszego aktualnego domu. Nie poczuliśmy tego w żadnym odwiedzanym miejscu. No może w ostatnim. Zauroczyła mnie obora i ogród, który był niesamowity  ze starymi jabłoniami z zagajnikiem brzozowym i oczkiem wodnym.

Lecz niestety aby to kupić, musielibyśmy zaciągnąć ogromny kredyt. Dwa dni debatowaliśmy czy warto, czy za wszelką cenę?  Kupić dom i przez 15-20 lat martwić się jak go spłacić? Denerwować się czy dwóch przyjaciół współwłaścicieli się nie poróżni i spółkę szlag trafi? Jak wtedy podzielić dom i działkę, żeby nie wchodzić sobie w drogę?

Podjęliśmy w końcu ostateczną decyzję
W sobotni  poranek ponownie usiedliśmy do komputera aby przeglądnąć ogłoszenia tańszych domów. I nawet pojechalibyśmy w pewno miejsce w niedzielę, ale właściciele nie mogą nas przyjąć bo wyjeżdżają.
Jedziemy tam w poniedziałek lub wtorek.

Coś mi mówi, że to jest to miejsce. Mały, niepozorny, na lekkim wzniesieniu, do remontu ale z własnym z kawałkiem ziemni pod uprawę ogórków.

24 komentarze:

  1. Kibicuję Wam bardzo i czekam na wieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po czwartkowych objazdach wróciłam do domu "wypluta". Smutna rzeczywistość przytłoczyła.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. jednak wolę mieć mniejszy dom i przyjaciół, aniżeli poróżnić się o pieniądze, wkłady i udziały

      Usuń
  3. Widzę, że kocncepcja się klaruje. Sami, myślę, że to dobry trop. Spółki zjadły jaskołki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki jest plan - kupić, przez ok dwóch, trzech lat remontować go w weekendy i dni wolne od pracy a później przenieść się tam na stałe. Sprawdzimy jeszcze ten dom który nam podesłałaś - w Wojciechach

      Usuń
  4. Bardzo słuszna decyzja. Życzę żeby domek, oglądany w przyszłym tygodniu,okazał się tym wymarzonym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chciałabym bardzo, mogłabym już sadzić pierwsze warzywa :-)

      Usuń
  5. Trzymam kciuki, Graszko!
    Żal mi się zrobiła pana z pierwszego domu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedy jechaliśmy już w zupełnie inne miejsce, zastanawiałam się co było w głosie tego starszego poczciwego człowieka. Na początku sądziłam, że może nie lubi ludzi, ale to nie było to. Zakopane marzenia. Wyprowadzać się z domu w które włożyło się tyle serca, nie jest łatwe

      Usuń
    2. Zdecydowanie nie jest łatwe :(

      Usuń
  6. To dobry czas na oglądanie domów, bo przyroda jeszcze was nie oszuka. W maju wszędzie byłoby pieknie...
    Ciekawa jestem czy dzwoniłaś na podany numer?

    Ten brud, bałagan, na to nie trzeba wsi, wystarczy, że wyjdę z Fika na spacer; butelki, papiery, puszki, jeden wielki śmietnik. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację nie trzeba wsi. Mieszkałam wcześniej w miejscu, gdzie ludzie wyrzucali śmieci "pod siebie", a było to miasto. Teraz, czasami obserwuję sołtysa przez okno. Sam sprząta ulicę, dba o zieleń.

      Dzwoniłam - znaleźliśmy ogłoszenie, dom był za drogi

      Usuń
  7. Trzymam kciuki aby Wam się udało znaleźć swoje miejsce na ziemi, może i nam się to kiedyś uda, kto wie. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika, jeszcze pięć lat temu gdyby ktoś mi powiedział, że będę szukała w swoim partnerem domu na wsi - postukałabym się w czoło :-)

      Usuń
  8. Dzień dobry!
    Ja również Państwu kibicuję, bo mam podobne marzenia, ale do spełnienia w przyszłym roku. Może spodoba się Wam taki domek (okolica piękna, niedaleko Świętej Lipki), nie wiem, czy jeszcze aktualne.Życzę spełnienia marzeń. Asia http://sprzedajemy.pl/dom-okolice-ketrzyna-pilec,26505127

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dom piękny, tylko że my możemy wydać połowę :-)

      Usuń
  9. Graszko! też tak mam- pierwsze wrażenie-najwazniejsze! jak milość od pierwszego wejrzenia:) no i sami...nie do spółki..trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zabrakło tego stwierdzenia w moim wpisie- tak to ma być miłość od pierwszego spojrzenia. Duże nadzieję pokładam sobie w małym domu na górce. Nasi znajomi z Pupek też szukają. Musi się udać

      Usuń
  10. Tak było u nas: miejsce piękne nam się wydało, mimo pluchy, wiatru i zmęczenia. A wsie, jak to wsie: rzadko kiedy są ładne, dlatego szukajcie po koloniach. Pora idealna: brzydziej i bardziej brudno i błotnisto już nie będzie. Co by było, jakbyście kupili czarowny domek w majowym entourage, a potem w listopadzie doznalibyście szoku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak myślę, że pora na szukanie domu jest teraz najodpowiedniejsza. Jest szaro-buto, przydomowe ogrody jeszcze śpią :-)
      O 8 rano jedziemy oglądnąć dom na koloni. Nie śpię od 3 rano

      Usuń
  11. To trochę z zupełnie innej beczki, ale może by Wam się spodobało? chodzi o wspólnotę ludzi wrazliwych. http://www.forum.anastazja.org/viewtopic.php?f=14&t=1621&p=13208#p13208

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj na naszym blogu :-)

      Dziękuje za linka. Znam idee siedlisk rodowych, przeczytałem nawet kawałek pierwszej książki o Anastazji, niestety mój wrodzony technokratyczny racjonalizm nie pozwolił mi na lekturę reszty ;-)
      Ale tak na poważnie, to Drawsko Pomorskie leży dla nas trochę za daleko od Gdańska (240km) A ja niestety przez następnych parę lat będę musiał się przemieszczać w te i wewte. Szukamy głownie w kierunku Warmii bo to piękna kraina i dość dobrze skomunikowana z naszym miastem (trasy szybkiego ruchu) Za dwie godziny jedziemy obejrzeć kolejne dwa miejsca w okolicach Górowa Iłowieckiego. Zwłaszcza pierwsze spodobało się Graszcze, która od 2 dni cały czas powtarza - to jest to miejsce... to jest to miejsce....
      Jak już znajdziemy to docelowo chcemy stworzyć coś a la farmę Bec Hellouin, oczywiście w mniejszej skali. Trafiłem na nich dzięki wpisowi na twoim blogu ( dziękuje!) i obejrzałem wszystkie ich filmy na YT. Studiuje też raport jaki umieścili na swojej stronie www - "Maraichage biologique permaculturel et performance econonomique"

      Usuń
    2. Fajnie, że chyba już znaleźliście. Widzę, że znasz francuski - to dobrze, tyle jest ciekawych materiałów w tym języku! Oby Wam się udało! Byłaby nareszcie jakaś ogarnięta ferma perma w tamtym regionie. dobry dojazd do dużego miasta też jest wazny, także w przypadku sprzedaży warzyw. Jednym słowem: powodzenia!

      Usuń