czwartek, 3 marca 2016

Kochana Mamo



Patrzę na zdjęcie rodziców ustawione na parapecie okna, mama tak pięknie się na nim uśmiecha. Czasami wydaje mi się, że uśmiecha się do mnie, a nie do siedzącego obok niej taty. Pięć lat temu, po powrocie z cmentarza, gdzie byłam na jego grobie, napisałam do niego list.


Tutaj możecie go przeczytać => http://orunia.org/2011/08/04/marzenia-o-drewnianym-domku/

Przez pięć lat tyle się wydarzyło, mama dołączyła do taty. Postanowiłam napisać kolejny list, tym razem do mamy, ale wiem, że da mu go przeczytać. Tam na górze. Oto on:

Kochana Mamo

Codziennie wieczorem Bogumił sprawdzał ogłoszenia. Każde ciekawe siedlisko umieszczał na mapie. Wyszło tego nawet sporo - 26 miejsc. 

Wczoraj z kubkiem czarnej kawy zasiedliśmy do opracowania szczegółów. Braliśmy pod uwagę, okolicę, wodę, internet, stan budynku i wielkość siedliska, oraz - a może przede wszystkim - cenę.

Miejsca na mapie oznaczyliśmy trzema kolorami. Niebieski - koniecznie do zobaczenia, zielony - warto zobaczyć, żółty - niekoniecznie, o ile będzie po drodze.





Dzisiaj rano dostałam od Bogumiła kartkę z tabelką i bojowe zadanie - obdzwonić biura nieruchomości i dowiedzieć się, czy ogłoszenia są aktualne. I jeśli tak, to umówić nas na zbliżającą się sobotę. Z siedmiu wybranych, jedno zostało sprzedane. Na pierwszą trasę wybraliśmy trzy. Ruszamy o 7.20 rano. Pierwszy dom będziemy oglądać około 9-tej.

Patrzę na rubryczki wypisane moim charakterem pisma i jeszcze w to nie wierzę. Czy pośród tych miejsc jest to wymarzone? To na którym staniemy i powiemy - tak tu chcemy żyć.

Marzenie o drewnianym domu, który nie będzie drewniany, ale za to na wsi, jest tuż na wyciągnięcie ręki. Bogumił zawsze powtarzał "jeszcze nie wiesz co w życiu ciebie spotka" i miał rację.

Wiesz mamo, myślę sobie, że gdybym teraz pojechała do ciebie, nie usłyszałabym "dziecko, jak ty teraz sobie poradzisz?"  Czuję się bezpiecznie, wszystko zaczyna się powoli układać. W końcu stworzę dom gdzie nikt na nikogo nie będzie krzyczał. Trochę to na pewno potrwa, ale czy mi się gdzieś śpieszy?.

 A może tylko tak mi się wydaje, może po prostu taka byłaś, że musiałaś się o mnie martwić. Teraz zapewne martwiłabyś się, że będę daleko od ciebie. To zamartwianie zapewne odziedziczyłam po tobie. Teraz ja zamartwiam się o swoje dziecko.

25 komentarzy:

  1. Twoja mama bylaby z Ciebie dumna, ze tak swietnie sobie poradzilas, ze znalazlas wreszcie rownowage i szczescie. Ona cieszylaby sie Twoim szczesciem. Szkoda, ze juz nie bedzie mogla obejrzec Waszego nowego domu, spokojnego, cieplego i pelnego milosci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda, tym bardziej, że mogłaby spokojnie jeszcze pożyć.

      Usuń
  2. Oczy Mamy są pełne miłości...ja tam wierze, że Nasi patrzą na nas skądś tam, że wiedza, pilnują... A przed wami bardzo piękny czas_ wybieranie Domu!n Graszko- niech będzie pięknie!A w ogóle to zazdroszczę, w jak pięknej okolicy mieszkacie! ( a nie myśl, ze kiedyś przestaniesz sie martwic o Syna:) nie ma lekko :) potem dojdą Ci jeszcze synowa, wnuki do troszczenia się) Oj, czekam niecierpliwie na relacje z sobotniej wyprawy i gorąco pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu mam mętlik w głowie. Wybrać dom to nie taka prosta sprawa. Jak ładny dom to mała działka. Jak dużo ziemi, to dom ruina. Jak nie ruina- to cena przytłacza. Zależy nam na czasie, bo podobno od maja ma się zmienić ustawa. Mój faworyt to budynek po dawnej szkole, ale tam jedziemy za dwa tygodnie :-)

      Syn raczej zostanie w Trójmieście. Ma 22 lata, a ja już się martwię czy sobie poradzi :-)

      Usuń
    2. A faktycznie, od maja coś ma się zmienić...można to wykorzystać w pertraktacji, bo ponoć później trudniej będzie sprzedać (słyszę, jak rolnicy narzekają)...syn poradzi sobie...to już dorosłość

      Usuń
    3. Ja w jego wieku byłam już mężatką :-)

      Usuń
  3. List do mamy wzruszający bardzo. A mamy... no cóż taka ich/nasza rola, ja nieustannie się zamartiwam o moją trójkę, więc i tak jesteś w lepszej sytuacji ode mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. To będzie piękny czas! Czerp z niego garściami, Graszko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to piękny czas, pełen nadziej i planów

      Usuń
  5. A ja się tak nie bawię! Tak daleko od Gdańska, protestuję;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Errato, popatrz na to z innej strony- będziesz miała gdzie zatrzymać się na urlop :-)

      Usuń
  6. Wczoraj przeczytałam i łzy mi poleciały.
    Zdanie, które powiedziała Twoja mama jest tak bardzo powszechne. I mimo, że często puści się je mimo uszu, to może tak bardzo wryć się w podświadomość, że rzeczywiście później ludzie mają problem z radzeniem sobie.
    Taka rola rodziców - martwić się. Nie chciałabym żeby moi rodzice się o mnie martwili, ale czy nawet dobrym życiem można mieć na tę emocję wpływ?

    Graszko, trzymam jutro kciuki!!! I czekam z niecierpliwością na relację :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To byłyśmy dwie, bo i ja się wczoraj popłakałam :-)

      Alu na emocje nie mamy wpływu. Bo nawet jeśli my sami uważamy, że nasze życie jest piękne, nasi rodzice mogą uważać zupełnie inaczej. Taka sytuacja spotkała mojego brata :-)

      Usuń
    2. Tak, mamy wpływ tylko na swoje emocje, ale myślę, że ludzie wyczuwają czy jest w nas spokój i radość życia. Możemy zarażać :)

      a ile razy jest tak, że czyjeś życie uważamy za super, a rzeczywistość jest inna...

      Usuń
    3. i tak jest bardzo często.
      Jakiś czas temu rozmawiałam z bliską mi koleżanką. To było takie ułożone, szczęśliwe małżeństwo. Troszkę z zazdrością patrzyłam na nich. Dopiero niedawno dowiedziałam się, że to pozory. Nie z plotek, a od niej samej.

      Parę lat temu kiedy widziałam piękny dom, super auto na podjeździe - wydawało mi się , że ludzie tam mieszkający muszą być szczęśliwy, bo nie mają problemów.
      Dopiero, kiedy zaczęłam sprzątać takie domy- prawda okazywała się zupełnie inna.

      Usuń
  7. piękna jest Twoja Mama, takie ma ciepłe oczy.
    Ja w wieku twojego syna tez byłam mężatką i studiującą mamą dwulatki. Samodzielność jest dobrą rzeczą, bardzo mobilizuje i uwalnia ukryte talenty, odwagę, energię.
    Myślę że moja samodzielność, choć wczesna, była jedną z najlepszych rzeczy jaka mnie spotkała.
    Ale rozumiem że się martwisz- moja dwulatka ma teraz 20 lat i też się o nią martwię. I jeszcze o małych ( też już nie małych).
    Trzymam kciuki za Wasza wyprawę sobotnią- ech, nasz wyprawy wspominam z sentymentem.
    Marta/magnolia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, była ciepłą kobietą. Wydawało mi się, że z jej brakiem już dawno sobie poradziłam. Tylko mi się wydawało.
      Magnolia, los się do mnie uśmiechnął, Bogumił jest spokojnym człowiekiem, który potrafi rozmawiać z moim synem. To dla mnie ważne. Dużo ze sobą rozmawiają, oglądają wspólne filmy, przy których ja wysiadam :-)

      Wstałam dzisiaj o 4 rano. Wszyscy śpią a ja popijając kawę rozmyślam. Cieszę się na tą wyprawę, nawet jeśli to nie będzie to. Jeszcze nie ma domu a ja wiem jak będzie wyglądała kuchnia. Będzie duża, z ogromnym stołem z desek, który zbuduje Bogumił.

      Usuń
  8. Ależ wyprawa Wam się szykuje ! Trzymam kciuki za jej powodzenie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zabieram się zaraz za zrobienie paru smakołyków na podróż i w drogę :-)

      Usuń
  9. Wierzę i mocno trzymam kciuki aby ten moment przyszedł niedługo, że Wy wybierzecie dom, a on wybierze Was ...:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego też nie sugeruję się zdjęciami. Muszę stanąć przed domem, wtedy będę wiedziała

      Usuń
  10. Liczę na to, że pokażesz zdjęcia wszystkich oglądanych domów. Nie mam wątpliwości, że ten wybrany będzie z duszą. Ciekawy czas przed Wami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aparat spakowany. Dokumentacja musi być, żeby było co wspominać po latach :-)

      Usuń
  11. Pięknie! Trzymam kciuki żebyście odnaleźli swój port.

    OdpowiedzUsuń