poniedziałek, 14 marca 2016

Druga miłość

Kiedy wczoraj patrzyłam na zdjęcia małego szarego domu wszystko wydawało się idealnie pasować. Jest mały, usytuowany na górce, ma dwuspadowy, złamany nad tarasem dach, który zawsze mi się podobał.



Wieczorem usiadłam w Bogumiłowym fotelu i snułam wizje:
- Ten wąski pasek na wzniesieniu jest idealny do zrobienia mini winnicy, a to duże okno na pewno wychodzi na ten staw, a za domem będzie ogród - przekonywałam Bogumiła, a może bardziej samą siebie.
- Nie nakręcaj się tak - strofował.

Wiedział o czym mówi, bo kiedyś zapałał miłością do innego domu - 250 km od nas. Jechaliśmy tam paskudną drogą, ale jeszcze szybciej wracaliśmy.
Tak bardzo się nakręciłam, że o trzeciej rano oczy moje były wielkości 5-złotówki.

Po drodze wszystko mi się podobało - mijane wioski, górki i pagórki.

Zobaczyłam mały dom z daleka. Piaszczystą krętą droga, wijącą się jak wstążka, dojechaliśmy do celu. Ogromny staw przed domem.

Właściciel oprowadzał nas po domu opowiadając historię swojego życia, a we mnie umierały marzenia o domu na górce. Dom jest po ojcu. Mała wioska bez perspektyw na pracę, im brakuje pieniędzy. Nie mają też dzieci, a bardzo by chcieli. Smutno mi się zrobiło, że nie będę mogła  urealnić jego marzeń, i moich.

Tym razem rozum zwyciężył nad sercem. Samo kupno tego domu pochłonęłoby wszystkie nasze środki. Domu już nie da się reanimować, trzeba go po prostu zburzyć a na jego miejscu zbudować nowy. Na to niestety nas nie stać.

Wybierając dom nie patrzę na wnętrza, bo to wszystko powoli latami można doprowadzić do świetności, ale mury muszą być zdrowe. Ten dom pękał z każdej strony, od ziemi aż po dach. Przeciekały kominy, połowa krokwi na dachy wymagała wymiany.

Ten młody człowiek bez perspektyw nie remontuje domu, on go łata. Dziura robi się jeszcze większa, a on dalej ją  łata. Szczerze szkoda mi jest tego człowieka.

Wpadłam w tak ogromną czarną rozpacz, że kolejny dom, który oglądaliśmy, spisałam całkowicie na straty. Polska rozpierducha, tu całkiem uzasadniona. Kobieta 80 lat, dzieci daleko, nie ma siły na sprzątanie obejścia. W obejściu skansen z pordzewiałym maszynami rolniczymi.

Bogumił to mądry człowiek, oglądnął dom na spokojnie i zapałał doń miłością.
- zrobię co zechcesz, pomalujemy go na biało, powiesimy niebieskie okiennice, popatrz tylko spokojnie na zdjęcia.
Popatrzyłam.
- No gdyby tak rozebrać stodołę i oborę zrobiłaby się przestrzeń - myślałam. Gdybyśmy tak zburzyli ścianę - myślałam dalej.

Tak, może nie zapałałam pierwszą miłością do domu, ale tą drugą dojrzalszą bo starszą i rozsądniejszą. Jesteśmy w trakcie rozmów. Ja spokojna piszę tekst, a Bogumił już w myślach buduje.

ps. z ostatniej chwili - dogadaliśmy się co do ceny z właścicielami :)

52 komentarze:

  1. super! zrobicie z niego cudne miejsce, jak z wszystkiego, czego sie dotkniecie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za kilka lat, to będzie piękne miejsce :-)

      Usuń
  2. ojej, super:) będziesz mieć bloga o remoncie wymarzonego domu :) nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już przebieram nogami.
      Popatrz Sonic jak blog się zmienia. Od walczenia o pracę do remontowania domu :-)

      Usuń
    2. zmienia się, boś Ty ekhem dojrzała blogerka :) zasłużyłaś, moja droga, zasłużyłaś, swoje przeszłaś, teraz będą same tłuste lata ! :)

      Usuń
  3. No coś Ty,to już? Wybrany i zaklepany? Niesamowite!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będę spokojniejsza jak wszystkie papiery zostaną podpisane u notariusza.

      Usuń
  4. tylko bądźcie rozsądni - łatwo można wpaść w kłopoty...oczywiście życzę jak najlepiej i trzymam kciuki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kłopotów nie chcemy - dlatego żadnych kredytów pod hipotekę domu. Myślę, że pięć lat nam to zajmie :-) oby tylko pięć

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. dziękuję. Właściciel który zmarł w zeszłym roku miał 5 koni, jego żona wszystko sprzedała. Może kiedyś u nas ponownie zagoszczą :-)

      Usuń
  6. Graszka, a gdzie to będzie. Daleko?? I czy będzie duży ogród, a może pole? Cieszę się razem z Wami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. okolice Górowa Iławieckiego. Od nas jedzie się dobrą drogą. Działka ma hektara, podzielona zostanie na dwie działki. Bogumił chce się wzorować na Francuskiej fermie ale to plany dalekosiężne.

      Usuń
  7. Graszko, dom, w którym mieszkam był też drugą miłością. Dojrzalszą przez to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Hana, szczęściarą jestem, że Bogumił to taki spokojny człowiek :-) gdyby nie on szukalibyśmy dalej.
      Teraz kiedy patrzę na zdjęcia wiem, ze ten dom jest piękny, typowy Warmiak. Nawet ma już swoje imię ale o tym będzie następnym razem. Jedziemy w czwartek, już na spokojnie zobaczyć.

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Gosiu, nie masz pojęcia jak ja się cieszę. Pierwsze co zrobię, kiedy wszystko sfinalizujemy to spuszczę psa z łańcucha

      Usuń
  9. Wspaniałe nowiny!!! Powodzenia kochani, powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika dużo przed nami, ale chce mi się żyć. Mam jeszcze troszkę siły, żeby pracować nad remontami

      Usuń
  10. Wierzę, że Bogumił wybrał dobrze. Przydałoby się jakieś zdjęcie dla nas, żebyśmy mieli porównanie co będzie potem. No to koniec szukania. Serdeczne gratulacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zuza, robiliśmy zdjęcia wszędzie, ale doszłam do wniosku, że może ktoś sobie nie życzy. Na umieszczenie zdjęć domu Beaty i Arka dostaliśmy zgodę.

      Tak, zdjęcia naszego domu będą :-)

      Usuń
  11. Kibicuję wiernie, choć z oddali :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wspomnisz kiedyś moje słowa, jeszcze kiedyś się spotkamy. tak chce stworzyć takie miejsce gdzie ludzie będą się spotykali, rozmawiali popijając swojskie wino.

      Usuń
  12. Tak szybko! Oby Wam się poszczęściło. Tylko jakoś tak mi smutno... Może z powodu odległości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to tylko dwie godziny :-)

      Usuń
    2. Jeśli dwie godziny, to znaczy, że mnóstwo kilometrów... Dla mnie to abstrakcja. W grę wchodzi jeno taka wycieczka, na którą da się pojechać miejskim autobusem:).

      Usuń
    3. Errato ja wiem, że jeśli się chce to się da. W tamtym roku poznałam Agatę, tak bardzo mi z nią po drodze, że będziemy widziały się w Święta.

      Jeśli tylko będziesz chciała, transport będziesz miała załatwiony. Syn jeszcze nie zdecydował, dlatego w jakieś weekendy będzie jechał :-)

      Usuń
  13. Podziwiam i gratuluję! Wierzę, że dokonaliście dobrego wyboru... Pozdrawiam serdecznie !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabrysiu zapewne pamiętasz, że zawsze mówiłam, że nie chcę dużego domu, bo kto będzie go sprzątał i mył okna. To zapewne była awersja do czasów kiedy to ja sama sprzątałam ogromne domy.
      Ten to typowy Warmiak u góry z małymi okienkami. Cztery pokoje i niezagospodarowane poddasze. Plan jest taki , że zabieramy się za dół a poddasze wyremontuje sobie kiedyś mój syn

      Usuń
  14. W naszych okolicach też duzo ludzi szuka domów i ziemi. Wiadomo - nowa ustawa wejdzie wkrótce w zycie i niczego nie da sie juz na wsi kupic. Cieszę się, że zdązyliście, że cos w końcu upatrzyliście i zdołacie zrealizować swoje wielkie marzenie o zamieszkaniu na wsi. Ale sie potem zacznie robota! Uch!Niegasnącego zapału, sił, zdrowia i środków na to wszystko Wam zyczę! Powodzenia, kochani!:-)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta ustawa jest chora.
      Myślę sobie Oluś, że dla mnie to ostatni gwizdek. Jeszcze nie jestem za stara na takie zmiany, jeszcze jest we mnie siła. Bardziej martwię się o środki. Sama masz stary dom więc wiesz najlepiej jak to jest.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  15. Fajnie! :)
    Wręcz odczuwam waszą radość i ekscytację!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdybym wczoraj nie wypiła melisy, chyba bym nie zasnęła :-)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  16. Wspaniała wiadomość!! :))))) Bardzo się cieszę!

    Graszko, dom, o którym piszesz we wstępie to ten na który się zdecydowaliście czy ten, do którego tak pędziliście i do niczego się nie nadawał?

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten do którego tak pędziłam nie nadawał się na nic, dlatego wpadłam w czarną rozpacz i już nic nie chciałam oglądać. Bogumił podszedł do tego bardzo spokojnie i pojechaliśmy w inne miejsce. Ponieważ moja głowa zaprzątnięta była młodym człowiekiem z domu na górce, nie oglądałam miejsca do którego przywiózł mnie Bogumił.
    Dopiero jak wróciliśmy do domu, zjedliśmy obiad, a ja się wypłakałam, Bogumił namówił mnie do oglądnięcia domu który jemu się spodobał.

    Alu za kilka lat, w mej kuchni razem ugotujemy rosół :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wyjaśnienie ;))
      Łzy potrafią bardzo oczyścić!

      Graszko, z ogromną przyjemnością! Możemy tez ulepić pierogi. Lubię gadać przy lepieniu :D

      A my w tym roku planujemy urlop na Podlasiu :D będę pisać do Ciebie w tej sprawie :)

      Usuń
    2. Zapomniałam jak się lepi pierogi, ale to nic wszystko jest do nadrobienia :-)
      poszukiwanie domu na moment przyćmił wyjazd na Podlasie. I może nawet bym z niego zrezygnowała, ale już jesteśmy umówieni z Agatą. My jedziemy do Sienkiewiczów 24 marca rano, będziemy tam pod wieczór, wracamy 29

      Usuń
    3. Przypomnisz sobie :) moja babcia nigdy nie robiła pierogów, bo "w mące się bawić nie będzie!". Na szczęście moja mama robi i ja bardzo lubię lepić :)
      Jedź, odpoczniecie!
      My planujemy wyjazd w czerwcu. Na tydzień. Wiesz, dla nas to cała wyprawa z Zielonej :)

      Usuń
    4. moja mama lepiła pierogi, moja siostra lepiła a ja pracowałam na pierogi :-)

      Podlasie to skrawek ziemi gdzie można odpocząć i wiele zobaczyć. Te niebieskie cerkwie są przeurocze

      Usuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  19. Graszko, daj jakieś zdjęcie, bo chyba umarnę zaraz z ciekawości. Fajny czas przed Wami, człowiek ma wtedy taki pałer, że góry przenosi, a każdy zrobiony/naprawiony drobiazg wprawia w ekstazę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogumił szykuje zdjęcia i obiecał coś napisać "męskim spojrzeniem"

      nasza dzisiejsza rozmowa podczas jazdy do Gdańska
      - wierzysz w to co się dzieje?, bo ja jeszcze nie
      - a co ma wiara do tego, przecież ja to planowałem - odpowiada Bogumił

      Hana, nic mnie już nie boli a siły we mnie tyle, że jestem sama w stanie ten hektar przekopać, przestawić stodołę która będzie Sławka. My remontujemy a on stawia nowy dom z stodoły. Będzie się działo

      Usuń
  20. Ale zazdroszczę tych poszukiwań :)

    OdpowiedzUsuń
  21. pamiętam emocje jak oglądaliśmy nasz obecny dom....początkowo...tak tylko z ciekawości...bo nas nie stać...ale gdy zobaczyłam kołyszącą się trawę przez okno kuchenne w ogrodzie-odleciałam:))) i nie przejmował nas stan góry...gratuluję a przed wami cudny okres!!!!powodzenia:))

    OdpowiedzUsuń