poniedziałek, 15 lutego 2016

Walentynki


Nie było wczoraj wielkiego bukietu z czerwonych róż, nie było też nowego auta, czy plastikowego serca, jakich cała masa jest w pobliskich sklepach. Nie było tez wykwintnej restauracji, ani głośnych wyznań. Ot niby zwykły dzień, a jednak niezwykły.



Bogumił od rana siedział przy komputerze. Na moje pytanie czy pracuje, skinął jedynie głową. Zostawiłam więc go w spokoju.
-  ściągnąłem profesjonalny program. Robiąc zdjęcia, będziesz od razu widziała je w komputerze -  powiedział Bogumił wchodząc ze statywem do mojego pokoju. Po śniadaniu będziemy się uczyli.

To znaczy ja byłam uczniem, Bogumił nauczycielem.

Od jakiegoś czasu maltretowałam go studyjnymi zdjęciami, które oglądam na blogach.
- No popatrz na to, albo na to - wskazywałam co rusz inne zdjęcie.
- Grażyna, to są studyjne zdjęcia, profesjonalny sprzęt, odpowiednie lamy - tłumaczył, a ja przestawałam go tak naprawdę słuchać, bo przecież nie mam studia, ani całej masy potrzebnych rzeczy.

Bogumił wczoraj w moim pokoju stworzył mini studio. W końcu poczułam to co chciałam poczuć od dawna. Jak gra światło, jak pada cień, jak pracuję się z aparatem na statywie. I muszę wam się przyznać do jednego: po trzech godzinach  poczułam wielkie zmęczenie. Doszłam do wniosku, że ludzie zajmujący się fotografią studyjną bardzo ciężko pracują.

Nie, nie jestem zadowolona z moich zdjęć, ale ja nigdy nie jestem zadowolona.

A Walentynki? Ja je mam każdego dnia.

Kiedy wieczorem Bogumił siada w fotelu i swoim spokojnym radiowym głosem czyta mi książkę.
Kiedy pyta na jaki film mam dzisiaj ochotę? W każdy piątek, kiedy jestem zmęczona, a on z troską prosi żebym usiadła do stołu i podaje nam obiad.

A wieczorem w domu pod niebieskim aniołem pachniało pieczonym ciastem z jabłkami, Bogumił otworzył moje ulubione czerwone wino i oglądnęliśmy film.

A jak wasze Walentynki. Jesteście zadowolone?

27 komentarzy:

  1. Jestem na pewno zachwycona Waszymi. :) Pięknie. Codzienność. Dla mnie o to chodzi w miłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo z codziennych chwil, składa się całe nasze życie

      Usuń
  2. :) wiem..... i zjedzenie okropnej zupy pomidorowej bez komentarza to też część walentynek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak.
      Czasami nam się to zdarza. Wiedząc, że Bogumił lubi pikantne dodaję dużo pierzu, on nie smakując, dosypuje

      Usuń
  3. Moje też byly bardzo piękne, tak , jak Twoje! Przyjechała moja córka, z mężem i Polą, która niedługo skończy 6 miesięcy:) nasza cudna wnuczka... i tak sobie spędzaliśmy ten dzień, a wieczorem otwarłam wino, nie z okazji, ale z tęsknoty, bo juz wyjechali...nigdy jakoś nie pokochałam tego sztucznego swięta....miłość na co dzień , nie raz na rok:)W ogóle, ani ja, ani nikt z moich bliskich, nie przepadamy za sztuczną celebrą !..wolę celebrować chwilę, niż święta według jakiegoś sztucznego schematu! Miłego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chciałabym doczekać takiej chwili, kiedy to mój syn będzie przyjeżdżał z rodziną :-)
      Rozstań nie zazdroszczę :-)

      Usuń
  4. Masz wspaniałego nauczyciela. Zdjęcia Bogumiła krople na szybie, albo topniejący śnieg, są zachwycające. Dzisiejsze zdjęcie doskonałe. Zresztą wszystkie Twoje zdjęcia zawsze mi się też podobają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Zuza.
      Czasami tylko tej uczennicy, ta wiedza nie wchodzi. Jednak młody umysł jest bardziej chłonny

      Usuń
  5. Ja też jestem pod wrażeniem tych Waszych, w Bogumiłowym wydaniu.
    Na swoje własne od dawna przestałam już liczyć:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też przestałam, i właśnie wtedy się to przytrafiło :-)

      Usuń
  6. Nie obchodzimy walentynek, dzien jak codzien.
    Wasze byly cieple i pelne milosci, no ale Wy jestescie na etapie tokowania, a my juz 35 lat po. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mówią, że po 7 latach przechodzi. Zobaczymy :-)

      Usuń
    2. Ja słyszałam, że po 2 ;)

      Usuń
  7. U nas przyjemnie, miło, mimo, że do tego święta nie przywiązujemy większej wagi. Usłyszałam wiele ciepłych słów :)
    Piękny był Wasz dzień, właśnie w tej codzienności i prostocie :)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajne są takie chwile, później miło się je będzie wspominało.

      Usuń
  8. Na szczęście jeszcze w sobotę dostałam bukiet tulipanów ... bo wczoraj to już bym nie miała sił się cieszyć, Marcin znowu chory :/ Plaga nas dopadła i od dwóch miesięcy wciąż ktoś w domu jest chory :((
    Piękna taka Wasza walentynkowa codzienność :)) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, wyrośnie z tego. Wiem, że to żadne pocieszenie, ale Karol też stale był chory.

      Usuń
  9. Nie obchodzimy,nawet jak mąż w domu,wiec dla mnie to był zwyczajny dzień.
    Za to z córką upiekłyśmy pyszne muffinki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie piekłam, a bardzo lubię. Muszę kiedyś spróbować

      Usuń
  10. Mój synuś urodził się w Walentynki :)
    To jego dzień

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łał, piękny czas sobie wybrałaś na poród:-)

      Usuń
  11. Twój Bogumił to taki prawdziwy Walenty i okazuje Ci miłość każdego dnia, tak właśnie powinno być!
    Przesyłam Wam gorące pozdrowienia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest bardzo oszczędny w słowa :-) ale bardzo dużo robi fajnych rzeczy

      Usuń
  12. Piękne walentynki Graszko miałaś! I dla takich właśnie chwil warto żyć!
    U mnie było jak codzień... z psami i kotami przy ogniu.Ale też dobrze.
    Pozdrawiam po- walentynkowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lubię ogrzewać się przy ogniu z pieca. Może kiedyś :-)

      Usuń