wtorek, 9 lutego 2016

Sposób odżywiania



W każdy poniedziałkowy poranek stajemy na wadze. Powoli osiągamy małe sukcesy. Cieszę się, że małe, bo za stara jestem na szybkie odchudzanie. Jak już pisałam wcześniej, nie stosujemy żadnej diety. Zmieniliśmy za to radykalnie sposób odżywiania.


Zamieniliśmy:

- Biały cukier na trzcinowy.
- Śmietanę na jogurt.
- Białe pieczywo na razowe (jak mam czas piekę go sama, jeśli nie, to kupujemy)
- Ziemniaki na kasze i ryże.
- Mięso wieprzowe na pierś z kurczaka, indyka lub ryby. Mięsa ani ryb nie smażymy na głębokim oleju, nie panierujemy. Gotujemy albo zapiekamy w piekarniku.
- Olej na oliwkę z pestek winogron lub oliwek.
- Tłuste mleko na chude, wskazane byłoby sojowe, ale jak dla mnie jest za drogie.
- Słodycze na orzechy. Zjedzenie garści orzechów zmniejsza zagrożenie chorobom sercowo naczyniowym i nowotworom ( szczególnie włoskie orzechy mają taką moc )
- Staramy się ograniczyć sól zastępując ją ziołami.
- Całkowicie zrezygnowaliśmy z masła i margaryny.
- Jemy dużo warzyw i owoców.

Staramy się jeść mniej ale częściej. Cztery, pięć posiłków dziennie, co trzy-cztery godziny. Taki odstęp czasu daje gwarancję utrzymania stałego poziomu cukru we krwi. Powoduje, że nie ma się skoków poziomu glukozy, a potem jej spadków.

 W niedzielę skusimy się na kawałek ciasta. Nie robimy z tego tragedii. Nie wyrywamy sobie włosów z głowy, ile to zjedliśmy kalorii. Smakujemy nowych rzeczy i czerpiemy z tego radość. Pijemy więcej płynów. Oprócz wody Bogumił pije herbatę miętową, ja raczej jestem kawoszem :-)

Przykładowy jadłospis
- 8.00  - płatki owsiane na mleku
- 11:00 -  2 kromki razowego chleba z serem Ricotta, owoce- grejpfrut
- 15:00 kasza kuskus, filet z kurczaka w warzywach, sałata z kukurydzą
- 18:00 chleb razowy z pastą z awokado z szynką z kurczaka, pomidor

Po takim posiłku, zapewniam was, że nie chodzę głodna




34 komentarze:

  1. Ja też się trzymam:0 Mleka sojowego nie żałuj, chyba że lubisz. Dla mnie jest wstrętne, nie do przełknięcia. Wprowadź kaszę jaglaną, ma mnóstwo wartości i jest smaczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzisiaj byliśmy na zakupach ( teraz to wyprawa), już miałam w koszyku, ale zrezygnowałam. I dobrze, skoro mówisz że nie bardzo :-)

      Jutro będzie kasza, bo Bogumił się śmieje, że niedługo będzie miał skośne oczy od ryżu

      Usuń
    2. Soja generalnie nie bardzo... Z roślinnych mlek, wchodzi mi bardzo ryżowe. Jest najbardziej neutralne i chyba najtańsze.
      Kasza jaglana super! Ryż nie biały :))
      Aha, kasza jaglana tylko z BioPlanet. Nie dlatego, że jest bio, ale jest najlepsza w smaku. Przetestowałam kilka. I koniecznie przed gotowaniem trzeba ją przepłukać na przemian zimną i gorącą wodą.

      Usuń
  2. No brawo - to się nazywa samozaparcie :) Wesprzesz mnie jak też się zacznę odchudzać ??

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. pięknie, to dopiero będzie, jak wejdę w starą sukienkę :-)

      Usuń
  4. Podziwiam! Też staram się zdrowo odżywiać ale z różnym skutkiem.
    Bardzo chciałabym zacząć ćwiczyć niestety zawsze brakuje mi czasu.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj z ćwiczeniem to u mnie gorzej :-)

      Bogumił co wspomina o kijach. Powiem szczerze, że czasami tyle się nasprzątam, że już chodzić mi się nie chce :-)

      Usuń
  5. Gratuluję Wam silnej woli. Też podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zmobilizowała mnie sukienka, w którą nie mogłam wejść

      Usuń
  6. No i wspaniale. Tylko nie rozumiem czemu ziemniaki zastapiliscie ryzem i kaszami. Ziemniaki maja znacznie mniej kalorii, duzo skladnikow mineralnych i wiecej blonnika od ryzu. Ja bym radzila nie zastepowac tylko zmienic sposob przygotowania, np. gotowac na parze czy w mundurkach. Kasze pszenne sa niewskazane przy klopotach z zoladkiem. Tak ze nie zastepuj a urozmaicaj. No i uwazaj na produkty beztluszczowe, one moga naprawde szkodzic ze wzgledu na ulepszacze i inne swinstwa ktore do tego dodaja. Mnie jogurty beztluszczowe szkodza. Bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wreszcie jakiś głos rozsądku :)

      Usuń
    2. od czasu do czasu zjemy ziemniaki. Czasami to jest topinambur ( na zdjęciu).


      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. Iwona ma racje. Ziemniaki mozna rowniez piec w piekarniku, czesto tak je podaje, sa pyszne i nie potrzebuja sosu ani tluszczu. Nie rezygnujcie z ziemniakow w ogole, one wcale nie sa tak wysokokaloryczne, jak przyjelo sie sadzic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ziemniaki uwielbiam ;)) mogę jeść gotowane, smażone, pieczone, na ciepło, na zimno z masłem... A pyry z gzikiem i olej lniany... no poezja!

      Usuń
    2. Bierzmy przykład z Aluchy. Jej sylwetka wystawia świadectwo diecie. Nawiasem mówiąc, jeśli już miałabym na kimś się wzorować, to właśnie na niej.
      Któż inny potrafi jeść z takim smakiem tudzież gotować z zacięciem i pasją:)
      Cóż za wspaniała, urozmaicona kolorami kuchnia! Samo zdrowie.

      Usuń
    3. Errato, zaniemówiłam... Dziękuję Ci za tyle ciepłych słów! Jest mi ogromnie miło :*

      Ja w pewnym momencie troszkę poszłam za daleko w kwestii jedzenia, za bardzo się przejmowałam, chciałam za dobrze. Na szczęście mi to przeszło ;) staram się urozmaicać i wyrobiłam sobie różne nawyki, które nam służą i według mnie są zdrowe (np. jedzenie zimą na śniadanie zup obiadowych lub kaszy jaglanej na ciepło). Zauważyłam, że mięso nie jest najlepszym pomysłem. Świetnie czuję się po gotowanych i pieczonych warzywach i po domowym chlebie. A ktoś powie, że źle czuje się po chlebie. Każdy organizm jest inny i trzeba się w niego wsłuchać i siebie obserwować.
      Najważniejszy jest zdrowy rozsądek i spokojna głowa! :)
      A propos zdrowego rozsądku - często w składzie produktów jest mleko w proszku, nie kupuję takich produktów, bo jak może być mleko w proszku? ;)

      Uściski!

      P.S. Errato, ja też czasem grzeszę jedzeniowo ;)

      Usuń
    4. Każdemu zdarzy się zgrzeszyć, choć akurat ja grzeszę właśnie mlekiem w proszku:)).
      Uwielbiam!

      Usuń
  8. Kaloryczne ziemniaki są z masełkiem, albo z pysznym sosikiem i pieczenią z karkówki...

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak wiem, że sos do ziemniaczków bardziej tuczy aniżeli same ziemniaki. Jak przyrządzam ziemniaki, czy topinambur będzie następnym razem :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Graszko, super!!!! Tyle zmian na raz?! Wow! Jestem pełna podziwu i biję Wam brawo :)))

    Muszę oczywiście dodać coś od siebie, haha ;)
    Jakoś tak wyszło, że zwracam uwagę na to, co nasze polskie i sezonowe. Oczywiście, nie ma dramatu jak czasem zjem mandarynkę, a zimą dość często sięgam po granata. Jednak, nie rezygnuję ze śmietany. Nasze babki jadły śmietanę, maślankę, kefir. Nie ma w naszej szerokości jogurtu.
    Co do niskotłuszczowych - przy odchudzaniu (i w ogóle) nie warto. Jeśli produkt ma mniej tłuszczu to zazwyczaj ma więcej cukru i/lub chemii. Tak więc mleko minimum 1,5-2%.
    Margaryna nie, masło tak. Zuoełnie zrezygnowałam z gotowania zup na mięsie (poza rosołem) - zamiast tego wrzucam łyżkę masła, a do niektórych zup dodaję jeszcze paprykę wędzoną - tak, w ten sposób gotuję grochówkę :P
    To chyba tyle... Może coś się kiedyś przyda ;)

    Powodzenia!

    Aha, najważniejsze jest podejście i to co w głowie. Zjedliście kawałek ciasta i luz. O to właśnie chodzi :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Tłuszcz jest organizmu potrzebny! Nie tylko roślinny, więc kapka masełka jak najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  12. Graszko początek już zrobiliście,teraz pozagłębiaj sie w rózne przepisy i informacje ,co warto jeść a czego nie.
    Produkty light są sztuczne i oszukane, masło jest zdrowe,tylko w przyzwoitych ilościach i o zawartości 82 % tłuszczu. Po prostu wybierajcie jak najmniej sztuczności z polepszaczami, barwnikami, i innymi złymi substancjami.Czytaj etykiety!

    Mleko np.ryżowe ,owsiane, kokosowe można zrobić samodzielnie,migdałowe to już drogo,bo migdały są u nas bardzo drogie. Wiadomo jest to substytut , ale smaczne.



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to, to, dora :))
      Polecam książkę Julity Bator o chemii w jedzeniu, pisałam o nie tu: http://nieladmalutki.blogspot.com/2013/11/zdrowiej-zamien-chemie-na-jedzenie.html

      Graszko, wybacz moją nadaktywność ;)

      Usuń
    2. I moją:)). Lecz jedzenie to moja pięta Achillesowa.

      Usuń
    3. Może potrzebujesz wsparcia jedzeniowego? :)

      Usuń
  13. http://www.olgasmile.com/mleko-ryzowe.html

    OdpowiedzUsuń
  14. Odpowiem hurtem bo czas mnie dzisiaj goni po piętach.
    Kiedyś moja kuchnia była uboga, tak jak napisałam wcześniej, kotlet schabowy, mielony, żeberka. Teraz mam możliwość kosztowania rzeczy których wcześniej nie jadłam. Nie nazwałabym tego dietą, jedynie zmieniłam sposób odżywiania :-)
    Nie katuję się, nie głodzę, a raczej czerpię radość z poznawania różnych smaków. Zapewniam Was, ze kotlet nie panierowany może być równie pyszny :-)
    Jogurt czy kefir, nie koniecznie musi być 0 %.

    Masło jeszcze nikomu nie zaszkodziło, no chyba, że jadł łyżkami :-). Bogumił rok temu był u dietetyka - otrzymał dokładną rozpiskę. Spokojnie mógł zjeść 5 g masła ( 1 płaska łyżeczka)
    Ja na razie zastąpiłam masło na pastę z soi i tofu, pastę z awokado, bo bardzo mi smakuje. Nacisk stawiam na regularne spożywanie posiłków.
    W swoim życiu najadłam się już ziemniaków. Kiedy nie miałam kasy, ziemniaki jadłam pod różnymi postaciami, od rana do wieczora. Teraz moja kuchnia jest urozmaicona. Raz to będzie kasza jaglana, raz ciemny ryż a innym razem makaron :-)


    Nie chcę się katować dietami cud, które spowodują szybki powrót do starej wagi

    Zmykam do garów. Dziękuję za dyskusję- w końcu dzięki Wam blog żyje :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. brawo Graszko! życzę wytrwałości i trzymam za Was kciuki :))

    rzucam Ci linkę z indeksem glikemicznym, myślę,że to wiele Ci wyjaśni i pomoże w układanie codziennego menu...i to działa! wiem co mówię, bo znam się na tym (trochę ;))))...)

    http://www.glukoza.pl/index.php/indeks-glikemiczny-tabele

    wszystkie produkty, które mają indeks poniżej 50 są najlepsze w jak najbardziej wskazane, ponieważ nie powodują skoków glukozy we krwi, a co za tym idzie nie wywołują napadów wilczego głodu

    http://www.glukoza.pl/index.php/indeks-glikemiczny-tabele

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję. Nawet sobie wydrukowałam

      Usuń
  16. Brawo :)) Zazdroszczę bo mi generalnie to jedzenie regularne nie wychodzi i stąd wyglądam jak wyglądam. Teraz postawiłam na ruch, prawie codziennie poza weekendami staram się coś z sobą robić, nawet jak nie schudnę to wyjdzie mi na zdrowie :)
    Zajrzyj na bloga http://smak-zdrowia.blogspot.com/ kopalnia pomysłów na dobre i zdrowe jedzenie do tego mnóstwo ciekawych i przydatnych informacji :)
    Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń