czwartek, 4 lutego 2016

O rety kotlety!

Od jakiegoś  czasu nosiłam się z zamiarem zmian na blogu. Była nawet myśl, żeby zamknąć go i stworzyć nowy. Jednak tak radykalne zmiany nie są mi potrzebne. Stare wpisy to część mnie samej. Nie ma powodu, żebym o tym zapominała. Postanowiłam zmienić mu szatę graficzną, założyć inne zakładki. W tym zadaniu pomógł mi Bogumił.

A wszystko zaczęło się pewnego zimowego popołudnia. Chciałam pójść na wystawę fotograficzną  a nie miałam w czym. Wszystkie eleganckie kiecki okazały się za małe. Dopadła mnie podstępna opuchlizna. Postanowiłam coś z tym zrobić.

Czytając w sieci artykuły na temat diety kobiet 50+ dostawałam gęsiej skórki. Autorzy nie pozostawiali złudzeń: bardzo trudno jest w tym wieku schudnąć, bo ma się inny metabolizm, niż jeszcze kilka lat wcześniej. Opisywane diety zniechęcały mnie.

Wraz z Bogumiłem, który również jest słusznej postury, postanowiliśmy zmienić nasz sposób odżywiania. Chudnę powoli ale nie chodzę głodna i sfrustrowana.

Kiedy pracowałam, prościej, szybciej i łatwiej było mi gotować tak jak nauczono mnie w domu: kotlet schabowy, kotlet z piesi, karkówka, żeberka i takie tam. Teraz, kiedy nie pracuję mogłabym w kuchni spędzać godziny. Wyszukuję w internecie przepisy i próbuję. Tak, teraz mam na to czas.

Długo zastanawiałam się czy powinnam utworzyć zakładkę "Gotowanie". Nie jestem kucharzem ani dietetykiem, dopiero zaczynam zdrowiej się odżywiać. Drugim powodem były nieprofesjonalne zdjęcia. Nic na to nie poradzę, takie mam o sobie niskie mniemanie. Inni robią lepiej i ładniej.

W końcu doszłam do wniosku, że czas już nadszedł robić to co się lubi, a lubię gotować i fotografować. Może ktoś będzie miał ochotę spróbować, zmienić styl jedzenia, podzielić się swoim przepisem.

Kolejna zakładka to "nasz dom". Będziemy umieszczać tam nasze rozterki i zmagania w poszukiwaniu naszego domu. Nie wiem ile lat będziemy go szukali. Nie wiem nawet czy to będzie stary dom do remontu, czy nowy drewniany. Jedno wiemy na pewno: będzie na wsi. Nasz aktualny dom, a właściwie mieszkanie pod błękitnym aniołem, podobnie jak Bogumiłówka, są tylko przystankiem, etapem.

"Moje prace" - już kiedyś zajmowałam się decoupagem, kilka prac udało mi się nawet sprzedać. Postanowiłam do tego wrócić. Nie zakładam zbić na tym majątku. Jeśli uda mi się coś sprzedać, to będzie na karmę dla kotów, jeśli nie to swoimi pracami ozdobię przyszły dom. Ja po prostu kocham to robić, i kropka.

"Codzienność" - to zakładka o tym co się u nas się dzieje, a kiedy ma się psa i koty dzieje się dużo. Dzisiaj nauczyłam się, że gotując nie robi się zdjęć kotom. Podczas fotografowania zapomniałam o bożym świecie i soczewicę omal szlag trafił. Na kotlety zapraszam was jutro.






17 komentarzy:

  1. Bardzo fajne nowe zakładki, sama ciągle szukam pomysłu na bloga ale, że prowadzę go od nie dawna poczekam jeszcze troszkę.
    Gotowanie to jeden z moich zawodów, więc chętnie odwiedzę to miejsce i podzielę się swoimi doświadczeniami, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bloga prowadzę już ładnych parę lat. Z pierwszego bloga "Orunia" powstała książka ( też jest w zakładce) Bardzo się cieszę i liczę na Twój udział. Zależy mi na takiej koleżeńskiej wymianie doświadczeń.

      Usuń
  2. Wiosna idzie. Czas na porządki. Muszę się zainspirować. :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, trzeba było otrząsnąć się z tego zimowego letargu.
      Już nie mogę doczekać się wiosny :-)

      Usuń
  3. Slowo-klucz to koncentracja. Albo na kotletach, albo na foceniu kotow. No chyba, ze masz tak podzielna uwage jak Napoleon. ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, okazuje się, że połączenie gotowania z fotografowaniem wcale nie jest takie proste :-) szczególnie jak ma się koty

      Usuń
  4. Graszko, bardzo podobają mi się Twoje blogowe zmiany i bardzo Cię proszę! Wrzucaj zdjęcia potraw! Ja bardzo chcę oglądać i czytać o Waszych postępach w zdrowszym trybie życia. I uwierz kobieto w swą artystyczną duszę, tj. w to, że umiesz robić zdjęcia. No :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Alu za dobre słowo. To jeszcze nie koniec zmian. Jutro będą inne zdjęcia, dojdzie zakładka "o Nas" Nie ukrywam, że Twojego bloga pokazałam Bogumiłowi na wzór :-)

      Usuń
    2. Ojej, a tam takie niedoróbki mam... To moja pięta achillesowa, bo nie uzupełniam spisu potraw :/
      Miło mi, że mój blogowy układ Ci się spodobał :)

      Usuń
  5. Super zmiany! Pozwolisz, ze będę podkradać przepisy? Oj, przybyło mi trochę przez zimę:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu jest mnie pięć kilogramów mniej :-)
      Nie chodzę głodna, nie liczę kalorii. Nie stresuję się dietą.

      Cieszę się, że pomysł się spodobał. Zapraszam jutro na kotlety z soczewicy

      Usuń
  6. No to będzie teraz jeszcze ciekawiej na Twoim blogu. Najbardziej czekam na Twoje prace malarskie i fotograficzne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zuza, muszą być zmiany :-) Stagnacja zabija człowieka

      Usuń
  7. Nowe zakładki są super! Gratuluję "podjęcia" zdrowego odżywiania. Życzę coraz mniej kilogramów! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Życzę powodzenia w Twoich planach. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniałe zmiany... czekam na rozwój "sytuacji", to znaczy zapełnienie powstałych zakładek!!! Pozdrawiam serdecznie***

    OdpowiedzUsuń
  10. Dawaj to żarcie! Oby z mięsem bo ja krowa nie jestem coby się trawą opychać :-)))
    Ja już zrobiłam chyba wszystko co mogłam aby schudnąć, ale się nie da z tą moją tarczycą, na zimę tyję a w lecie chudnę i tak już się kręci. Rozmiar ciuchów się nie zmienił, czasami są luźniejsze, czasami ciasne, postanowiłam się zaakceptować po prostu i jeść to co chce i co mi nie szkodzi. Tylko, niestety, w mniejszych ilościach...

    OdpowiedzUsuń