piątek, 5 lutego 2016

Kotlety z soczewicy czerwonej

Postanowiliśmy nie jeść wędlin ani mięsa dwa dni w tygodniu. Nie jest to jakiś mega wyczyn, wegetarianie nie jedzą wcale mięsa i mają się dobrze. Szukając w sieci czegoś co mogłoby by nam zastąpić mięso trafiłam na soczewicę. Jest ona bardzo dobrym źródłem pełnowartościowego białka. Żeby  uniknąć podczas gotowania jego utraty, trzeba jedynie zapamiętać pewną zasadę. Soczewicę soli się na sam koniec.


Soczewica jest także bardzo bogatym źródłem ważnego dla serca potasu. W 100 gramach zawiera aż 369 mg potasu. Zapobiega nadciśnieniu, anemii i miażdżycy.

Ponieważ to pierwsze moje spotkanie z soczewicą przepis wybrałam bardzo prosty, zbliżony do przepisu na kotlety mielone z mięsa:

Składniki
- opakowanie soczewicy czerwonej
- 2 jajka
- 4 ząbki czosnku
- otręby,
- tarta bułka,
- majeranek 1 łyżeczka
- papryka czerwona
- pieprz
- kumkura
- sól
- oliwa z oliwek do smażenia

Opakowanie soczewicy  przełożyć na sito i opłukać. Przesypać do garnka i zalać niewielką ilością bulionu. Dodać zgnieciony czosnek. Gotować ok 20 min. Kiedy masa przestygnie dodać przyprawy, otręby, odrobinę bułki tartej ( łatwiej formuję się kotlety). Jeśli ktoś nie trawi otrąb, myślę, że spokojnie może zastąpić je namoczoną czerstwą bułką.

Obtoczyć w bułce tartej. Soczewica ugotowana wygląda nie specjalnie. Przez moment miałam wątpliwości, czy oby na pewno będzie to zjadliwe. Jeśli nie, co z obiadem?

Kotlety zjadł nawet mój syn, który nie przepada za żadnymi nowinkami. Podobno na zimno - tak twierdzi Bogumił - smakują tak samo dobrze. Podczas kolejnych zakupów soczewica na pewno wyląduje w naszym koszyku.








17 komentarzy:

  1. bardzo lubię soczewicę, często mam ja w zupach
    teraz zrobię te kotlety, dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to był mój pierwszy raz :-)
      teraz dopiero zacznę eksperymentować

      Usuń
  2. Hej Graszko... widzę, że usmażone, już na talerzu z surówką i kaszą (chyba... jaglana? albo inna? ) wyglądają bardzo apetycznie. Muszę spróbować, chociaż ja mięsożerna jestem i zamienniki mnie "nie kręcą"... hahaha... ale Twoje minus 5 kg. robi wrażenie !!! Tak trzymać, pozdrawiam***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabrysiu a już martwiłam się o Ciebie. Lepiej się czujesz?

      Kasza kuskus, kiedyś o niej napiszę.
      Waga twierdzi 5 kg, ja jeszcze tego nie widzę :-)

      Usuń
    2. Jest już lepiej, ale... zapalenie oskrzeli, antybiotyk i cała reszta dała się we znaki !!! chcialabym, żeby moja waga drgnęła, ale ONA nie miała szans... po ostatnim ważeniu dostała takiego kopniaka, że już nie odżyła;-))) hahaha... już jej nie ma!!! No tej wagi... ale się zaplątałam;-)))

      Usuń
    3. Gabrysiu, ja się tak zaplątałam, że ważyłabym się codziennie. W końcu Bogumił schował pilota, i ważenie jest raz w tygodniu w poniedziałek rano :-)

      Usuń
  3. Bardzo podoba mi się nowa szata bloga. Jest tak świeżo i przejrzyście. :)
    Kotlety super! Lubię strączki, które są właśnie idealnym zamiennikiem mięsa.

    Graszko, korzystając z tematu, opowiem jak to było u nas z mięsem. Jeszcze rok temu Pan Wu lubił jeść mięso często, zwłaszcza na obiad. Ja też jadłam choć nie czułam aż tak dużej potrzeby. W kwietniu ub.roku przeszliśmy jaglany detoks. Tydzień m.in. bez mięsa, ziemniaków, makaronów, chleba... Tylko i aż tydzień, bo podejście Pana Wu do mięsa bardzo się zmieniło. Jemy je, ale coraz rzadziej. Chciałam napisać, że nie jedliśmy przez ostatni tydzień, ale nie jedliśmy dłużej ;) nawet nie wiem ile ;)
    Wędlin nie jemy od dawna, w ogóle nie kupuję. Jak nas ktoś poczęstuje to oczywiście. Nie kręcimy nosem.
    Gdyby ktoś pytał o co chodzi z tym mięsem - a no o to, że trawi się ono około 4 dni! Zalega w naszym brzuchu, może gnić, czujemy się po nim ociężali i ospali, bez energii. To tyle ;)

    Ściskam Was i trzymam kciuki za Wasze dalsze kulinarne odkrycia i eksperymenty :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogumiła poprosiłam o zmiany. Zupełnie się na tym nie znam, a dla niego to 5 minut roboty.
      Tydzień bez mięsa i ziemniaków - chyba dałabym rade. Gorzej zrezygnować z makaronu i chleba :-). Przez tydzień tylko kasze?

      Usuń
    2. Kasze, ryże, warzywa, owoce, strączki, ryby. Drób też można, ale my zrezygnowaliśmy. Jak chcesz to wyślę Ci na mejla ten detoks. Warto to zrobić w marcu - pozimowe oczyszczanie i potem jesienią.

      Zmobilizowałaś mnie do blogowych porządków. Ogarnęłam trochę zakładki i całkiem uporządkowałam zakładkę O mnie :)

      Usuń
    3. To poproszę :-) Alu jesteś bardzo życzliwym człowiekiem - taką perełką

      Usuń
  4. Fajny przepis, wypróbuje. Dotychczas tylko krem z soczewicy gotowałam. ( a dzięki nowemu porządkowi na blogu wreszcie przeczytałam Twoją książkę! )Serdeczności na dobranoc posyłam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nastąpiły porządki wiosenne.
      Książka, to cześć wpisów ze starego bloga Orunia. Dużo wtedy przeszłam. Za tamtym życiem zatrzasnęłam drzwi, ale nie chcę o nim zapomnieć :-)

      Usuń
  5. Ja nie za bardzo lubię spędzać czas w kuchni. Z soczewicy jadam głównie kupne pierogi.
    Piękne kotlety zrobiłaś.
    Gdy postanowiłam być wegetarianką początkowo zmian w wadze nie zauważyłam. Ale po jakimś czasie moja waga ustaliła się na zadowalającym mnie poziomie 60 kg i od lat nie zmienia się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zuzka ale mnie zaskoczyłaś :-)
      Kiedy pracowałam gotowanie było obowiązkiem, teraz staje się przyjemnością

      Usuń
  6. Zazdroszczę Bogumiłowi i Karolowi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Książkę i inne poczytam w wolnym czasie.Poza tym "odkryłam Cb " na starym blogu i miło mi teraz widzieć Cb odmienioną ;)

    Aaa! Polecam pierogi z soczewicą!
    I cieciorkę - http://wkuchniwpiwnicywogrodzie.blogspot.com/2014/12/obiady-z-cieciorki.html

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na blogu byłam, kotlety widziałam. Zrobię w nadchodzącym tygodniu :-) dziękuję

      Usuń