środa, 3 lutego 2016

Dobra zmiana

Moi stali czytelnicy doskonale wiedzą, że blog to mój wirtualny pamiętnik, w którym spisuje codzienność. Tylko, że codzienność, jak sama nazwa na to wskazuje, dzieje się codziennie, a ja nie piszę regularnie.


Jakiś czas temu Małgosia Wrocławianka podjęła się wyzwania - fotografowania każdego dnia mostu, który mija podczas spaceru z Fiką. Pomyślałam wtedy, że może i ja podejmę się jakiegoś wyzwania? Na przykład pisania każdego dnia. Niestety póki co nic z tego nie wychodzi. Ponieważ pomysł Małgosi bardzo mi się spodobał, mam cichą nadzieje, że kiedyś mi się uda.

A teraz o codzienności.

Wczoraj rano zadzwoniła do mnie jedna z koleżanek. Jakiś czas temu, kiedy rozglądałam się za pracą wysłałam do niej moje CV.
- Mam dla ciebie pracę - powiedziała radośnie.
Wysłuchałam ją z uwagą, o parę rzeczy podpytałam, rozmowa przeszła na życie osobiste.
- Daj mi kwadrans, wypiję kawę i podejmę decyzję - powiedziałam na koniec.

I ogarnęło mnie dziwne uczucie.

Jeszcze nie tak dawno temu skakałabym pod sam sufit, że ktoś proponuje mi pracę, a tymczasem jej propozycja mnie zmartwiła. Nie, nie przestraszyłam się, że sobie nie poradzę. Wykonywałam wiele różnych zawodów. Od pracy administracyjnej, poprzez stanie przy taśmie z Ukrainkami i mycie marchwi, dźwiganie kartonów, sprzątanie domów, a kończąc na pracy w przychodni. Człowiek jak musi, to się wszystkiego nauczy.

- Nie musisz iść do pracy - powiedział Bogumił, kiedy zrelacjonowałam mu rozmowę - damy sobie radę, Karol pracuję, mi idzie całkiem nieźle.
Oddzwoniłam więc do koleżanki, przeprosiłam, że zawracałam jej wcześniej głowę i podziękowałam za propozycje.

Poczułam się w bardzo komfortowej sytuacji. Rezygnacja z pracy jest moją świadomą decyzją. Basia, w jednym z komentarzy napisała, że kiedy przestała pracować, poczuła jakby ktoś ściągnął plecak z jej ramion. I ja to dopiero wczoraj poczułam.

Jest mi dobrze w domu. Muszę obalić mit, że kobieta która nie pracuje zawodowo, nic nie robi, nie rozwija się. zapada się w czarną dziurę. Nic bardzo mylnego. Pracuje w domu, sprząta, gotuje, a w wolnym czasie realizuje rzeczy na które kiedyś nie miała czasu.

O moich realizacjach napiszę później, jak zrobię więcej rzeczy i znajdę czas na ich sfotografowanie. Blog zostanie poszerzony o zakładkę gdzie będę umieszczała moje prace.

12 komentarzy:

  1. Boże, jak się cieszę! Przestraszyłam się, że będziesz musiała wpaść na nowo w kierat ....a powiedz, ze cudnie jest tak sobie powoli popijać rankiem kawę...niespiesznie się ubrać, pozachwycac rankiem...a niedługo poranna kawa w ogrodzie...Usciski przesyłam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest cudnie. Szczególnie o poranku :-) Spokojnie piję kawę i planuję dzień :-)To jest to czego było mi potrzeba.

      Usuń
  2. Duzo przeszlas w ostatnim czasie, bardzo duzo pracowalas, wiec nalezy Ci sie odpoczynek i mozliwosc oddania sie wlasnym malym przyjemnosciom. Moze kiedys zatesknisz, zeby znow byc czesciej wsrod ludzi, zeby pracowac - a wtedy spokojnie i bez nacisku poszukasz sobie jakiejs odpowiedniej pracy. Albo i nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś. Nigdy nie mów nigdy.
      A ludzie? Waśnie wpadliśmy na pomysł zorganizować imprezę "lata 80". Raz na jakiś czas, taki kontakt mi wystarczy

      Usuń
  3. Praca powinna, oprócz kasy dawać jeszcze zadowolenie. Pracować się powinna, żeby żyć, a nie żyć po to , żeby pracować. Rzeczywistość skrzeczy i często jest inaczej. ile ja już razy wyłam, że nie pójde tam więcej, a wciąż idę. Kiedyś to była wielka przyjemność, potem coraz mniej było tych momentów, czsem wcale, długie tygodnie i miesiące.Bywa rożnie. Nie mogę sobie pozwolić, żeby nie pracować. Ale chciałabym, żeby mnie ta praca cieszyła. Odpocznij, a potem zobaczysz, bo pewnie zatęsknisz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze mówiłam mojemu synowi, że nie ważne co będzie robił w życiu, ważne, żeby lubił to co robi. Nie zawsze się to udaje. Jedyną pracę którą szczerze lubiłam, była praca w przychodni. W pozostałych pracowałam z potrzeby utrzymania się. Nawet w największych marzeniach, nie sądziłam, że nie będę musiała pracować. Życie jednak potrafi nas zaskoczyć

      Usuń
  4. Doskonale Cię rozumiem, ja kiedyś po mimo takich samych obaw jak Twoje nie odmówiłam, bardziej dla tego, że nie chciałam aby koleżanka się pogniewała i to była najgorsza decyzja w moim życiu.
    Koniec końców odeszłam po roku ale przyjaźń się skończyła niestety.
    Teraz jestem szczęśliwa, że mogę nie pracować ale może jeszcze kiedyś nadejdzie taki dzień, że moja pasja stanie się moją pracą!
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja koleżanka podczas rozmowy powiedziała mi, że mam w końcu pomyśleć o sobie. I właśnie to robię.
      Czy moja pasja pozwoli mi zarobić. Nie wiem :-)

      Usuń
  5. Bardzo jestem ciekawa Twoich prac. Ja też zaczęłam wklejać swoje na facebooku. Parę dni temu posłałam Ci e-mail z zaproszeniem do oglądania.
    Dobrze zrobiłaś, że zostałaś w domu. Jesteś w komfortowej sytuacji. Masz lata pracy i dwóch super facetów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na @ właśnie odpisałam, ale tam zaproszenia nie zauważyłam :-) Widocznie kawa jeszcze na mnie nie działa

      Usuń
  6. Własnie, nie da się być szczęśliwym a nawet zadowolonym jeśli nie lubi się tego co się robi, albo kiedy już nawet lubianej pracy jest zbyt dużo...
    Gratuluję i cieszę się z Tobą Twoją radością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niby nie pracuję, a zajęć mam tyle, że nie wiem co pierwsze :-) Przesadzam, to bardzo przyjemne zajęcia

      Usuń