sobota, 13 lutego 2016

A on zaczął opowiadać o żonie


To było w zeszły poniedziałek. Staliśmy przy samochodzie do przeprowadzek. Ja, kierowca samochodu i Bogumił. Parę dni wcześniej Bogumił na portalu ogłoszeniowym wypatrzył komplet wypoczynkowy. Kanapa jak kanapa, ale do tych foteli - uszaków - wzdychałam od dawna.

- Dzwoń! - pokazał mi na komórce ogłoszenie.
- Nie za późno? - zawahałam się, dochodziła 22. Ogłoszenie zamieszczono kilkanaście minut wcześniej.
- Dzwoń, bo ktoś kupi je przed nami, to okazja, za pięćset nie dostaniesz takiego kompletu, jest w bardzo dobrym stanie.

Wszystko potoczyło się bardzo szybko. W sobotę rano pojechaliśmy do Tczewa zobaczyć fotele i kanapę. Zdecydowaliśmy się bez targowania. Daliśmy zadatek i poszukaliśmy transportu.

Staliśmy więc w ten słoneczny, zimny poranek, przy dostawczaku, z tym zupełnie obcym nam człowiekiem w śmiesznej czapce. A on zaczął opowiadać o żonie. Pochował ją miesiąc wcześniej, miała 59 lat. Chodziła normalnie do pracy, a rak zjadał jej mózg. Straciła wzrok. Od zdiagnozowania żyła równy miesiąc. Został sam z synem. Miał w oczach łzy.

I tu powinien nastąpić koniec historii. Panowie zapakowali meble, kierowca wsiadł do auta, a my do swojego. Mało prawdopodobne żebym spotkała tego człowieka po raz kolejny.

Nie wiem dlaczego, ale takie smutne ludzkie historie zawsze stawiają mnie do pionu.

Bo tak naprawdę nie wiemy ile życia nam zastało. Może nastąpić to jutro, może za rok, a może za 50 lat. Czy warto tracić czas na spory, spotykać się z ludźmi z którymi nam nie po drodze? Tkwić w związkach, które wysysają z ciebie całą pozytywną energię. Takich rzeczy dla których szkoda życia jest wiele.

Dawno temu oglądałam z Bogumiłem film pt. "Jeden dzień". Dwójka przyjaciół, kobieta i mężczyzna, szukają miłości (bez powodzenia) w różnych związkach. Po latach dochodzą do wniosku, że jednak są sobie przeznaczeni. Następuje sielanka, która niestety trwa krótko. Główna bohaterka dzwoni do ukochanego, mówiąc mu, że będzie w domu za chwile.

Ta chwila nigdy nie nastąpiła. Jedzie rowerem i wpada pod ciężarówkę.

Ten film co jakiś czas do mnie wraca, tak samo jak ta kobieta, której przecież nie znałam. Żona kierowcy, który przez przypadek stanął na mej drodze.

Nie warto tracić życia, bo życie jest za krótkie

30 komentarzy:

  1. Dzienie jestesmy skonstruowani, my ludzie. Bo jest tak, ze przeciez niby o tym wiemy , ze zycie krotkie, ze memento mori, a tyle czasu tracimy na glupstwa. Wciaz i od nowa.

    Fotel zostal zaakceptowany, jak widac.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację niby wiemy, a stale o tym zapominamy :-)
      Tak, fotel przypadł do gustu kotom :-)

      Usuń
  2. Myślę,Graszko,że takich mądrości życiowych to nabieramy wraz z upływem naszych lat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój syn, tego jeszcze nie zrozumie :-)

      Usuń
  3. Tak myślę, Graszko, że może czasem jednak będziesz wpuszczana na ten fotel... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. całe szczęście są dwa :-) Ten na zdjęciu jest ulubionym fotelem kotów. Jeden schodzi, drugi wchodzi :-)

      Usuń
  4. Mnie też poruszają takie historie. Dają do myślenia i uczą cieszyć się chwilą.
    Film widziałam i wstrząsnął mną. Też do mnie wraca, zwykle w najbardziej szczęśliwych momentach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten film wraca do mnie zawsze wtedy, kiedy zadzwoni Karol z informacją, ze się spóźni 15 min, ale już jedzie.

      Oglądamy z Bogumiłem dużo filmów, teraz też teatrów. Polecam najnowszą wersję "Damy i Huzary" z Jandą. Niektóre filmy przelecą jak wiatr i nic po nich nie pozostaje. Ale są też takie jak ten, który gdzieś w głowie głęboko się zakotwiczy.

      Usuń
  5. Jesu, w moim wieku! Mloda kobita. ;)
    Niektorzy tak marnotrawia zycie, jakby mieli istniec wiecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Graszka powiedziałaby, że ...niestara. Z grzeczności:)).

      Usuń
    2. brakuje mi 9 lat do tej pani :-)

      Usuń
  6. Dziś dowiedziałam się o śmierci znajomej. Też o niej od rana myślę.
    Czy jednak w kontekście śmierci inne sprawy tracą na znaczeniu? Nie sądzę. Gdy człek traci włosy, albo (nie daj Bóg!) zęby, też się nie chce żyć... Tak to działa i nieważne, jakbyśmy chcieli rozsądnie sobie tłumaczyć:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. absolutnie, nie tracą na znaczeniu.
      Jak nie miałam pracy, pustą lodówkę a do zapłacenia rachunki, też nie chciało mi się żyć

      Usuń
    2. Ano, to witaj w klubie:). Bo ja to strasznie nie lubię takich, co prawią morały w stylu "jak byś była śmiertelnie chora, to dopiero wtedy miałabyś powód do martwienia się".

      Usuń
    3. daleka jestem od morałów :-) i nie po drodze mi z takim ludźmi :-)

      Usuń
  7. smutne, ale uszak-cudo...powinnaś się zając aranżacją wnętrz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, dziękuję
      Prawdziwy uszak jest okropnie drogi, ale z tego i tak ogromnie się cieszę

      Usuń
  8. Dokładnie, ja też przejrzałam na oczy dopiero po 13 latach poniewierania i wyzysku.
    Szkoda tych lat ale na szczęście zdobyłam się na odwagę aby zawalczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, czasami strach mocno paraliżuje.

      Usuń
  9. Kiler wyraźnie zna się na fotelach. Taki właśnie jest idealny dla kota. Bardzo mądry post napisałaś!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Prawdę mówiąc, ucieszyłam się że pooglądam Twoje nowe, ładne wnętrza. Przeczytałam.
    Zrobiło mi się smutno, nie chcę, odganiam, ciągle się czymś martwię. Tyle zła i smutku wkoło, coraz mniej umiem być szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rucianka, trudno jest się cieszyć jak coś doskwiera, boli lub przeszkadza.
      Całkiem niedawno odwiedziła mnie koleżanka- powiedziałam jej, że żyje w innym świecie. Tak, nie mam telewizora, staram unikać się wiadomości, które nie wnoszą nic dobrego a jedynie przytłaczają. Może zachowuję się jak struś który chowa głowę w piasek, ale jeśli nie mam na coś wpływu, to nie będę się tym denerwować

      Miło, że wpadłaś

      Usuń
    2. :)
      Kącik z fotelem bardzo nastrojowy. Tak jak i Twój pokój.

      Usuń
  11. Tak, to ważne refleksje.
    Nie wiem czy odważę się zobaczyć ten film...
    Fotel śliczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zostaje w głowie. U mnie spowodował niepokój

      Usuń
  12. Zakochałam się w Twoim zdjęciu.....kolory i to zaciekawione, wręcz pytające spojrzenie kota. Mam wrażenie że zaraz się odezwie i zapyta mnie o coś :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje, chyba o to chodzi w fotografii. Ma zaciekawić :-)

      Usuń
  13. Niezwykła historia. Chociaż nie, w zasadzie zwykła, pisana przez życie. Tylko nam zawsze wydaje się, że jesteśmy nie do zdarcia. Pozdrawiam - M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, czasami wydaje nam się, że jeszcze długa droga przed nami.

      Usuń