niedziela, 31 stycznia 2016

Wojna!

Dochodzi siódma rano, z trudem wstaje ostatni dzień styczniowy. Graszka śpi, koty harcują. Wszyscy normalni ludzie śpią o tej porze, w końcu to niedziela. Tylko nie ja, wstałem o piątej, ale ten typ tak ma. Lubię wstawać wcześnie, latem nawet o czwartej, gdy za oknem już jasno. Więc siedzę tu od godziny i cierpię niemiłosiernie.

Wczoraj pojechaliśmy we trójkę - Graszka, mój przyjaciel S. oraz ja – zobaczyć siedlisko na sprzedaż w okolicach Bartoszyc. Droga w tamtą stronę sami nie wiemy kiedy nam zleciała, rozmawialiśmy, pośmialiśmy się, popodziwialiśmy Warmię. W Bartoszycach wypiliśmy na stacji benzynowej kawę, ja spałaszowałem przednią jajecznicę na boczku. Pod 2,5 godzinie byliśmy na miejscu.

Siedlisko jest prawdziwym siedliskiem, to nie jest działka w centrum wsi, nawet na kolonii. Do najbliższego sąsiada 400 metrów w linii prostej, do wioski kilometr. Dojazd w miarę dobry, auto terenowe nie jest niezbędne. Do Bartoszyc 18 kilometrów. Dwieście kilometrów od domu.

Stanęliśmy więc przed tym starym domem. Wkoło pola, lasy i cisza. Niesamowita dzwoniąca w uszach cisza. Szaro, bezśnieżnie, wiosną i latem musi być tu przepięknie. Siedlisko osłania z dwóch stron młody brzozowo świerkowy las. Dom stoi pośrodku działki, która jest naprawdę duża – 1,6 ha, lub jak wolą mieszczuchy 16.000 m2. Jest co zagospodarowywać. Działka w pełni budowlana, nie rolna.

Cena przystępna, osiągalna bez większych wygibasów kredytowych, biorąc pod uwagę fakt, że mój przyjaciel S. kupiłby połowę. Dom stary, przedwojenny, nie za duży. Wymaga remontu, ale nie jest to bardzo pilna sprawa. Cały czas zamieszkany, ogrzewany. Internet po drucie. Połowa domu to wielki garaż, który z łatwością można przerobić na loft (ceglane ściany, wielkie belki stropowe) Okna wymienione na nowe, ogrzewanie centralne nie pierwszej młodości centralne ogrzewanie ale sprawne.

Jednym słowem same plusy ( a może ja chce widzieć same plusy???) jedynym minusem odległość, równe dwieście kilometrów. Dużo to czy mało?

Jezuniu miłosierny! Co czynić? Co czynić? Serce walczy z rozumem. Wojna atomowa...

cdn.



27 komentarzy:

  1. MIESZKAJĄC W WIELKIM MIEŚCIE 200 KILOMETRÓW NIEKTÓRZY ROBIĄ W DWA DNI.....ten loft rozbudził moje marzenia:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. część mieszkalną oglądałam bez uniesień, ale jak pan pokazał pomieszczenie gdzie kiedyś był garaż...ach, ceglane ściany, deski. Marzenie

      Usuń
  2. 200 rowniutko tyle mam do Kaczorowki. Od maja do września jeżdżę co tydzień. Jedyna zmora jest wyjazd i wjazd do Wawy reszta drogi to pikuś.Boszsz 1.6 h ziemi....marzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pojęcie "daleko, jest pojęciem względnym. Dla mnie te 200 km nie jest czymś przerażającym :-)

      Mnemo, jeśli nawet nic z tego nie będzie, ja i tak jestem zadowolona. Sama wyprawa, samo szukanie, myślenie o tym daje motyle w brzuchu :-)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usunęłam bo z telefona zawsze dwa razy komentarz publikuje.

      Graszko rozumiem Cię, nawet nie wiesz, jak bardzo. A potem te rojenia na jawie i we śnie...uwielbiam ten stan.

      Usuń
  4. Czy dobrze rozumiem, ze dzialka zostalaby podzielona i ktos z Was budowalby na wolnej polowie? I mialby to byc dom spelniajacy role Bogumilowki, czyli praktycznie sezonowy, czy tez docelowy, bo przeciez marzyliscie o przeprowadzce na wies.
    Wiec teraz nie wiem, czy te 200 km maja byc pokonywane na weekend tam, czy stamtad codziennie do pracy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybyśmy kupili na pół z S. to wtedy trzeba by podzielić oficjalnie działkę na pół, oraz pomyśleć co z domem. Czy też podzielić na pół.
      Przez najbliższe 2-3 lata byłby to dom weekendowy, a nawet 3-4 dni/tydzień tam. Latem na dłużej. Moja praca pozwala mi na pracowanie gdziekolwiek, byleby był Internet.

      Usuń
    2. Ze zdjec widze, ze dzialka ma ogromny potencjal, a przy Waszych zdolnosciach, talentach i pracowitosci, w trymiga ja zagospodarujecie.
      Tam na razie jest sciernisko, ale bedzie sanfrancisko! :)

      Usuń
  5. Umiesz człowieka wystraszyć tym tytułem:) jeśli Twoja praca pozwala byc gdziekolwiek...to ja bym już ten wynik wojny przewidziała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze jest mój syn, który nie jest samodzielny.
      Jednak dla mnie największym ograniczeniem są pieniądze

      Usuń
    2. No ale przeciez sprzedalibyscie juz zagodpodarowana Bogumilowke, ona jest teraz warta znacznie wiecej niz przy kupnie.

      Usuń
    3. żeby zebrać myśli, wzięłam się za malowanie :-)
      Tak, Bogumiłówka jest na sprzedaż. Najpóźniej do środy poszukam zdjęć i daję ogłoszenie.

      Usuń
    4. kurczę...szkoda Bogumiłówki...

      Usuń
  6. Coś czuję, że będąc na Mazurach będę miał powód, by skręcić w stronę Bartoszyc... ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tetryku, gdziekolwiek będziemy, zawsze będziesz miłym gościem

      Usuń
  7. Nic, tylko iść za ciosem! Brać! Kto wie, może to właśnie Wasz wymarzony. No i z przyjacielem jakoś raźniej, przynajmniej ja tak to widzę. To jest ten "dodatni" plus:). Ostatnio sama przeglądam oferty takich starych, wiejskich domów na odludziu. Czysto teoretycznie, rzecz jasna, bo ja to nigdy w życiu. Ja kocham miasto. I to się nie zmieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Errato, mówiły jaskółki, że najgorsze są spółki :-) Jednak decyzję pozostawiam Bogumiłowi, w końcu to jego przyjaciel.

      Ja jestem za wsią serem i duszą. Przekonuję Bogumiła, że to ostatni gwizdek na zmiany. Człowiek, jeszcze jest zdrowy, silny do pracy :-)

      Usuń
  8. Boszsz... dyć to już ruska granica !!!!!!!!!!!! ale odległości... wszędzie daleko!!! nad morze, w góry, do miasta ;-((( powalająca głusza... ale... mnie się podoba!!! i ta ogromna powierzchnia!!! miejsce na ogród, miejsce na sad owocowy... mały wlasny zagajnik jagodowy!!! hahaha... no już zaczęłam sadzić i wysiewać!!! Graszko, Bogumile, skoro Bogumiłówka idzie pod młotek, to już chyba macie zamiar sfinalizować swoje marzenia!!! Trzymam kciuki***

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeżyłam miłość do takiego miejsca, ale moje było 30 km od domu... Wasze daleko, ale miłość nie wybiera. trza brać! Tylko spółki bym się bała...

    OdpowiedzUsuń
  10. Już Wam zazdroszczę - kroi się nowy remont !!! Super

    OdpowiedzUsuń
  11. Pole do popisu duże, drzew trzeba nasadzić, chyba, że są, ale się na fotce nie załapały. Graszko wybierajcie, oglądajcie, w tych rejonach widzialam sporo fajnych ogłoszeń.

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepraszam za to zamieszanie na blogu. Szukamy dalej. Tak jak napisałam wcześniej, i tak się cieszę. Plan został przez nas określony, teraz tylko znaleźć to wyjątkowe miejsce :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie ma żadnego zamieszania Graszko :))
    Marzenia trzeba mieć i koniecznie je realizować !
    Trzymam kciuki :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo macie ciekawie! U Was to ciągle coś się dzieje.
    W trzy lata Bogumił, zrobi cudo z siedliska i wtedy się zastanowicie co dalej. W razie czego sprzedacie dużo drożej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Przypomniały mi się nasze poszukiwania.... autobusem, z malutkimi dziećmi, albo samochodem ze znajomymi. Bywały takie miejsca, że mnie przerażała głusza, odległości do sklepu, przedszkola, do tego co znam. Ale było sporo tez miejsc gdzie zostałabym na zawsze, mimo że dom stary, najlepiej do wyburzenia, ale byłby już nasz, tylko nasz.
    Szukaliśmy ponad 3 lata. W końcu znaleźliśmy. Jak spotkaliśmy nasz teren, czuliśmy się bezpiecznie z tym miejscem, niepokój był tylko czy nikt nam nie sprzątnie z przed nosa tego terenu.
    Szukajcie jeszcze, miejcie pewność.
    Pamiętam te emocje, ten niepokój, aż czasem płakałam z napięcia. A jednocześnie wspaniale wspominam wyprawy w poszukiwaniu naszego miejsca.
    Trzymam za Was kciuki, cieszę się że jesteście na etapie realizacji marzeń.
    Marta/Magnolia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magnolia, brakowało mi Ciebie :-)
      Tak, ten etap szukania jest bardzo emocjonujący. To co oglądaliśmy to nie było to, byłą cała masa wątpliwości. Może w tą sobotę pojedziemy znowu na wycieczkę :-)

      Usuń