środa, 20 stycznia 2016

Ukojenie

W tygodniu zabrałam się za odnowienie przedpokoju. Zabrakło farby. To akurat nie jest problemem, dokupimy i dokończymy. Metamorfozę pokażę po skończeniu.


Dzisiaj byłam w Urzędzie Pracy.
Przez wrodzone roztargnienie zostawiłam w poczekalni teczkę z całą dokumentacją - świadectwa ukończenia szkół, wszystkich kursów, świadectwa pracy. Po pięciu minutach wróciłam. Teczka znikła, i nikt jej nie oddał na portierni. Teraz będę miała duży problem z odtworzeniem :-(

Chcąc się wyciszyć złapałam za aparat. Nie pomogło. Teraz Bogumił piecze kasztany. Może to da ukojenie

Dzisiejsze pstrykanie



















49 komentarzy:

  1. Graszko... cudowny ten Wasz zwierzyniec!!! a już te różowiutkie "poduszeczki" to takie rozczulające;-))) ale powiem szczerze, że dziwnie jest oglądać koty na każdej fotce i na każdej szafce w Waszym domu;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy zobaczyłam Kilera na szafce kuchennej, sama byłam zdziwiona. Jak on tam wszedł- akrobata.

      Mając taki zwierzyniec jest ogrom radości, ale też i ogrom sprzątania ;-(

      Usuń
  2. Szczęśliwy ten dom, gdzie pies i koty są :))

    Zdjęcia przepiękne, napatrzeć się nie mogę :)

    A z tą teczką, to naprawdę dałaś ciała ...
    Nie zazdroszczę konsekwencji :(

    OdpowiedzUsuń
  3. może ktoś odda, jak to było dziś to trzeba mieć nadzieję, dzwoń tam jutro, wrzuć też wiadomość na fb może się wieść rozniesie, powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jutro będę dzwoniła.
      Bogumił wierzy, że ktoś sprawdzi i odda. Syn twierdzi, że przepadło.
      Zgłosiłam ten fakt na policji, bo myślałam, że wydadzą mi jakieś zaświadczenie. Tylko w przypadku dowodu osobistego przyjmują zgłoszenia.

      Usuń
  4. Przepiękne zdjęcia, przepiękne modele!
    Na co komuś czyjeś świadectwa pracy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie nie wiem. Poczekam tydzień, może dwa i zacznę działać. Nie wiem, jak na ten fakt zareagują moi pracodawcy.

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że łaski nie robią. Takie rzeczy się zdarzają. Może jednak ten złodziejski pomiot odda.

      Usuń
  5. Zdjęcia piekne, milo u Was i ciepło, ale co za bydle Twoja własnośc zakosilo, to brak słow...ja jednak się łudzę, ze zechce oddac....moze liczy na znaleźne.. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. problem polega na tym, że może wysłać na stary adres.
      Mam zamiar jutro pojechać do Pruszcza i poprosić sąsiadów, żeby odbierali moją korespondencję. Tak na wszelki wypadek.

      Usuń
    2. To trzymam kciuki i modły zanoszę, żeby odesłał! A z innej beczki- nigdy nie jadłam kasztanów:( Dobre?

      Usuń
    3. Basiu, kasztany smakują jak słodkawe ziemniaczki. Ogólnie rzecz biorąc dobre. Zdumiało mnie, że są niedrogie.

      Usuń
    4. Basiu, dokładnie tak jak pisze Hana. Bogumił piecze je w piekarniku. Jak tylko pierwszy wystrzeli, trzeba szybko je przykryć, lub wyciągnąć z piekarnika.

      Usuń
    5. Aby kasztany nie strzelaly przed włożeniem do piekarnika nacina się je troszeczkę,i przy okazji sprawdza czy są nierobaczywe.Mozna tez je robić na patelni normalnej.Hiszpanie używają specjalnej,dziurkowanej:-)

      Usuń
    6. Oczywiście wcześniej nacinajac.Trzymam kciuki aby dokumenty się znalazły.Piekny kot i milo tam u Was.Dolaczam do kociąt,wcześniej miałam dwie kotki ale to było w czasach młodości,teraz mam małego kocurka
      ile radości.

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    9. Witaj Lui.
      Byłam w Hiszpanii,nie jadłam kasztanów:-)
      Dzięki za podpowiedź, to cenna informacja. Chwila nieuwagi i cały piekarnik do czyszczenia ;-)

      Tak koty dają ogrom radości. Hana ta najmniejsza najwięcej rozrabia

      Usuń
  6. Ja też myślę,że się ta teczka znajdzie.Może jakiś urzędnik zabrał do swojego pokoju?Zostaw też wiadomość i kontakt do Ciebie na portierni.
    Zwierzaczki przesłodkie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orka ja kiedyś głowę swoją gdzieś zgubię.
      Dzisiaj pół dnia szukałam okularów. Dopiero Bogumił wpadł na pomysł, że może za łóżkiem. Leżały tam i się nie odzywały. Musiałam czytać coś wieczorem i zapomniałam odłożyć na stolik

      Usuń
  7. No i na co komu cudze zaswiadczenia i inne takie? Moze faktycznie zlodziej gdzies podrzuci, no chyba, ze ze zlosci zniszczy, czego tez nie mozna wykluczyc. Trzymam kciuki, zeby sie teczka odnalazla. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu dla mnie to ogromny kłopot. Pierwszy zakład pracy PKP Cargo mam dość daleko. Nie wiem czy Ogólniak do którego chodziłam jeszcze istnieje.

      Pieczone kasztany były pyszne ale pomogły jedynie na trochę :-(

      Usuń
  8. Piękne zdjęcia. Graszko, idziesz na pocztę, składasz żadanie przekierowania ( ze starego adresu na nowy) poczta Ci przekaże każdy list oprócz sądowych na nowy adres. Jak będzie polecony to przy odbiorze zapłacisz tyle ile kosztował przy nadaniu. Możesz sobie też złożyć bezpłatne żądanie aby informowali Cię o awizowanej przesyłce sms.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet nie wiedziałam, że jest taka możliwość. Dziękuję.

      Usuń
    2. Istnieć, istnieje, ale z doświadczenia wiem, że działa kiepsko i tak trzeba sprawdzać pod starym adresem.

      Usuń
  9. Po co komu czyjeś świadectwa??? Naumyślnie? Bezmyślnie? Złośliwie?
    Może ogłoszenie do jakiejś regionalnej gazety...?

    A koty...? A co taka kociara jak ja może powiedzieć o kotach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze byłam psiarą, a koty?. U mnie to tak od niedawna. Wszystkie po przejściach

      Usuń
  10. Okropność z tą teczką. Bardzo Ci współczuję kłopotu.
    Kiler na szafce w tak wąskim miejscu między naczyniami-to naprawdę akrobata. Chyba tam wskoczył, ale że nie zwalił tych naczyń po boku.
    Hana śliczna. Cała Twoja zwierzęca rodzina przesłodka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj przyuważyłam. Kiler z blatu wskakuje na pochłaniacz, a później wyżej. Siedział wczoraj tam pół wieczora.

      Usuń
  11. Ja też myślę, że nikomu ta twoja teczka nie jest potrzebna. Może ktoś oddał paniom tam pracującym? Zapytałabym każdej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzisiaj tam zajadę, zostawię swój telefon

      Usuń
    2. Tak sobie myślę, że świadectwa pracy to w gruncie rzeczy łakomy kąsek. Zawsze można sfałszować dane i wysługa lat do emerytury jak znalazł.

      Usuń
    3. a moja w szczerym polu :-)

      Usuń
  12. Ja też myślę, że nikomu ta twoja teczka nie jest potrzebna. Może ktoś oddał paniom tam pracującym? Zapytałabym każdej!

    OdpowiedzUsuń
  13. graszka, obecnie pracodawca może w aktach pracowniczych przechowywać tylko kopie dokumentów pracownika, a w erze ksero nie żałuje sobie i na wszelki słuczaj powiela wszystko, co pracownik z sobą przytaszczy. Poproś kogoś z ostatnich twoich legalnych pracodawców o kopie z kopii w aktach.
    Może masz jakieś skany dokumentów w archiwum poczty?
    Pozostaje czekać i ufać, że kogoś ruszy sumienie.
    macham

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sarna, dzięki. Sześć lat temu jak podejmowałam prace na czas urlopów stałych pracowników, pracodawca prosił mnie o dostarczenie wszystkich świadectw. Uderzę tam.

      Usuń
    2. Powodzenia, bardzo cię lubię i podziwiam Graszka.

      Usuń
    3. I jeszcze coś mi zaświtało. W urzędzie pracy interesanci nie są anonimowi,bo albo to są stali bywalcy znani osobiście pracownikom, albo nowi bezrobotni, którzy zostawiają swoje oferty wraz z dokumentami /w tym ksero zdjęć z niektórych/. Ponieważ w urzędach są już numerki kolejności i kamery, ustalenie złodzieja, który przebywał tam w tym samym czasie co ty nie powinno być trudne. Wszystko zależy od woli pracowników, bo mogą zasłaniać się ochroną danych osobowych, ale jeśli byłoby nagranie z kamer mogłaby interweniować policja, o to jest ewidentne przywłaszczenie.

      Usuń
    4. Sarna widzę, że jesteś dobrze zorientowana :-)
      Są numerki, a na korytarzu było może z cztery osoby. Będę dzisiaj rozmawiała z pracownikiem Urzędu.
      Denerwuję się bo tam było dużo innych dokumentów.

      Usuń
  14. Koty są chyba cierpliwymi modelami :)
    Mego urwisa (psa znaczy) muszę ganiać z aparatem. Nie lubi zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne zdjęcia!
    Szczęśliwe zwierzęta to szczęśliwy dom i to szczęście widać na każdym Twoim zdjęciu!
    Przesyłam gorące pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo dom bez kota to tylko mieszkanie :-)

      Usuń
  16. No to nie zazdroszcze. Ja juz nie pamietam jak to jest, teraz zyje w kraju, gdzie do przyjecia do pracy potrzebny jest jakis dowod tozsamosci, a i to nie zawsze. To co wpiszesz w aplikacji to jest uznane za prawde.
    Jak kolezanki pisza, ja bym poszla do tego urzedu i popytala wszystkich jeszcze raz.

    OdpowiedzUsuń
  17. powiadomiłam byłych sąsiadów. Zostawiłam swój numer telefonu w Urzędzie Pracy i pani która wynajmuje po mnie mieszkanie. Obiecała odbierać moją korespondencje. Rozmawiałam z portierem , nikt nie oddał teczki

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak jak dziewczyny pisały- zrób na poczcie przekierowanie korespondencji, u mnie działało . Kasztany przed nacięciem wrzucam na chwilę do wody- te , które pływają po wierzchu, zazwyczaj są robaczywe.O przesłanie duplikatów świadectw możesz też poprosić mailowo czy telefonicznie, powinni dosłać bez większego gadania- i lepiej, żeby to były duplikaty (bo są traktowane jak oryginały)- kopie nie wszędzie są honorowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poczekam jeszcze tydzień, a później będę starała się o duplikaty

      Usuń
  19. Oj, szkoda dokumentów, ale bądż dobrej myśli Graszko, jest wiele dobrych i życzliwych ludzi, napewno wróca do Ciebie. Myśl właśnie tak.
    Koty urocze, od razu tak domowo i ciepło się robi w domu i na sercu, gdy się na nie patrzy!
    Pozdrawiam i wysyłam dobra energię.

    OdpowiedzUsuń