wtorek, 5 stycznia 2016

Nastała proza życia.

Mija miesiąc odkąd zamieszkaliśmy z Bogumiłem w domu pod Niebieskim aniołem.
Kiedy pierwszy raz weszliśmy do tego mieszkania, od razu wiedzieliśmy, że to jest to miejsce. Duże, przestronne, troszkę zaniedbane, z pięknym widokiem zza oknami.


Pamiętam ten moment, kiedy staliśmy w przedpokoju i dzieliliśmy pokoje.
- Tu będzie moje biuro - powiedział Bogumił wskazując na pierwszy pokój przy wejściu.

Jeszcze przez jakiś czas przeglądaliśmy ogłoszenia domów, ale zawsze wracaliśmy do tamtej wizyty, w domu nieopodal Pruszcza.

Bogumił zamieszkał jako pierwszy. Ja na początku malowałam, tapetowałam, a na noc wracałam do starego mieszkania. Przestałam szukać pracy, tłumacząc sobie, że po remoncie, że teraz jest tyle do zrobienia.

W pewną grudniową sobotę, po dwóch latach samodzielnego życia, ponownie spakowałam mój dobytek. Oddałam klucze do wynajmowanego mieszkania i stało się, zamieszkaliśmy razem.

Minęły moje urodziny, święta. Pożegnaliśmy się z pędzlami, tapetami i całym tym bałaganem. Do pomalowania pozostał nam przedpokój, ale jak na razie braknie chęci do prac remontowych.

Nastała proza życia.

Poranne picie kawy. Długi spacer z Kudełkiem i jego przyjacielem Blondasem. Krzątanie się po domu. Wspólne posiłki.  Picie herbaty, oglądanie filmów. Czas odmierzany starym zegarem zwolnił. Są też takie dni, kiedy każde z nas popołudnia spędza w swoim pokoju. Zabieram się wtedy za rysowanie. To malowanie zupełnie mi nie wychodzi, ale daje tak niesamowitą radość tworzenia.

Jeszcze do końca nie przestawiłam się na takie spokojne życie. Jeszcze czasami się szarpię i tak dużo chciałabym zrobić na raz. W jednym czasie chciałabym robić zdjęcia, malować i szyć. Tak jakby nie miało być jutra.

Zastanawiałam się wczoraj  czego najbardziej mi brakuje, pomijam finanse.
Nie pracy, a opowieści moich starych pacjentów. Lubiłam ich słuchać.  Każdy człowiek to inna historia. Czy ta tęsknota kiedyś minie? Zapewne, potrzebny jest czas.

Przez wiele lat marzyłam o spokojnym życiu przy boku odpowiedniego człowieka. Dla każdej z nas to będzie inny człowiek. Nie ważne jak będzie wyglądał, ważne, żeby znaleźć w nim oparcie. Ja je znalazłam.  Swoją niezależność finansową zamieniłam na bycie razem

28 komentarzy:

  1. Piękna jest Twoja proza i niech trwa.
    Za pracą pewnie zatęsknisz i wtedy jej poszukasz niespiesznie i bez paniki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację, jak za tęsknię to jej poszukam :-)
      Teraz nacieszę się spokojem :-)

      Usuń
    2. Hano, z ust mi to wyjęłaś :)
      Graszko, ciesz się chwilą. Choć myślę, że właśnie to robisz :)

      Usuń
  2. Wspaniale jest żyć z osobą, która doskonale nas uzupełnia.. Ja póki co żyję osobno. Tęsknię przeokropnie. Ale mam nadzieję, że kiedyś... ;)
    Ściskam Cię mocno. I życzę wielu takich chwil z kubkiem kawy w dłoni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś się Kasiu u Ciebie zmieniło?
      A plany związane z domem?

      Usuń
    2. Zmienia się u mnie wiele.. Życie przewraca mi się do góry nogami ;) Napisz, jak znajdziesz chwilkę.. rustykalnydom@wp.pl Tu nie chcę smęcić.. :) Ślę uściski serdeczne

      Usuń
  3. Proza bywa lepsza od poezji:)I jeśli poezja bywa chorobą wieku dziecięcego, to dojrzałość zasługuje na prozę....taką wielotomową:) ( a przyznam , ze po tytule obawiałam się czegoś gorszego)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, poezja wybucha i spala się jak magnezja. Zaś proza trwa długo, aż do końca świata i jeden dzień dłużej.

      Usuń
  4. Mnie też ten tytuł nie skojarzył sie najlepiej - cieszę się wiec, że jest po prostu dobrze, zgodnie i spokojnie - tak jak powinno być we dwoje!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, każdym dniem. Każdym porankiem i wieczorem. Tak, tak właśnie powinno być

      Usuń
  5. Graszka masz taką okazję zaznać odpoczynku i celebrowania każdej chwili, korzystaj, bo pewno prędzej czy później polecisz do pracy i znowu zatęsknisz do prozy życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najchętniej to wylądowałabym na Mazurach- w starym siedlisku :-) Tam to dopiero byłaby proza przez duże P

      Usuń
    2. http://olx.pl/oferta/sprzedam-dom-na-wsi-CID3-IDd47ZX.html#3e14d86a31;promoted

      może takie?

      Usuń
    3. oglądaliśmy je :-),
      Bogumił mówi że za pięć lat :-)

      Usuń
  6. Jestes szczesliwa, nie masz noza na gardle i jesli Ci sie zachce, to spokojnie i na wlasnych warunkach poszukasz sobie pracy. Albo i nie, bo zasmakujesz roli gospodyni domowej. Wazne, ze odnalazlas spokoj i rownowage. Kiedys jeszcze oboje znajdziecie Wasza wymarzona drewniana chate z dusza.
    A ja ciesze sie razem z Toba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam noża na gardle, nie muszę iść sprzątać, to bardzo komfortowa sytuacja.

      Z pracą jeszcze nie wiem. Raz myślę, że chciałabym do ludzi, innym razem jest mi dobrze w domu.

      Powinnam sobie dać czas. Jak napisała Hana - bez paniki i pośpiechu :-)

      Usuń
  7. Graszko, przepraszam za za to co powiem! Ale na dłuższą metę zmęczy Cię to, bo jesteś kobietą niezależną....zawsze Nią byłaś :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cenie sobie szczerość i bardzo dziękuję za ten komentarz.
      Mam problem z niezależnością. I to jest jedyna rzecz która tak naprawdę mnie martwi

      Usuń
  8. Wcale bym nie powiedziała, że malowanie Ci nie wychodzi. Ja nawet bałam się dotąd spróbować malowania, ale może kiedyś.
    Polecam Ci swoją zabawę - haft. Cudownie uspokaja, wycisza. Nic prócz dokładności nie jest potrzebne. Trzeba zacząć od prostych wzorów, ale potem jeden obraz robi się parę miesięcy, a cena na tyle zabawy jest śmieszna.
    Przypuszczam, że dręczy Cię brak swoich pieniędzy. Znam ten ból. Miałam 30 lat pracy,ale musiałam 3 lata czekać na emeryturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszyscy są zadowoleni. Bo posprzątane, ugotowane, kanapki do pracy dla syna zrobione
      A mnie dręczy brak swoich pieniędzy.

      nigdy nie haftowałam- może czas zacząć

      Usuń
    2. Jakbyś na poważnie chciała spróbować, wpisz: "haft krzyżykowy" /liczony na razie nie dla Ciebie, bo trzeba nabrać wprawy na kanwach malowanych/ i zobacz ile jest różnych wzorów. Najlepiej zamówić z firmy, która przyśle wzór, kanwę, igiełkę /ja używam zwykłych igieł/, mulinę i opis jak się haftuje.
      I tak jesteś w dobrej sytuacji, bo masz sporo lat pracy i emeryturę w końcu dostaniesz.

      Usuń
    3. 30 lat pracy, brakuje mi jedynie wieku emerytalnego

      Usuń
  9. A może to czas aby odkurzyć walizkę i powkładać do niej to co stworzysz? A potem na jarmarku wielkanocnym albo innym spróbować swoich sił? Tak czy siak samych dobrych wyborów Ci życzę!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ładnie to napisałaś. Refleksyjnie. Niby proza, ale baśnie też pisane są prozą... Na wszystko przyjdzie czas, więc może i na pracę. Póki co pięknie brzmią Wasze nastroje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj przy kolacji rozmawiałam o pracy z Bogumiłem. Bardzo mi pomogła ta rozmowa. To ciepły i rozsądny człowiek.

      Masz rację Aniu, na wszystko przyjdzie czas.

      Usuń
  11. "Niechaj bogowie dadzą ci wszystko, czego w sercu zapragniesz: męża i dom, i zgodność uczuć doskonałą. Albowiem nie masz nic lepszego ani bardziej cennego nad dom, w którym mąż i żona są we wszystkim jednej myśli - wielka zgryzota dla zazdrośników, dla życzliwych radość, a dla nich samych szczęście największe."
    To są słowa Homera sprzed 3000 lat...

    OdpowiedzUsuń