sobota, 9 stycznia 2016

Magia słów

Wczoraj Graszka przybliżyła wam okoliczności naszego poznania. Tamtego czasu również ja blogowałem na wspomnianym portalu społecznościowym. Ja czytałem ją, ona czytała mnie. Zaczytaliśmy się w sobie. I tak od słowa do słowa zrośliśmy się. Droga była długa i wyboista. Burzliwa na początku. Może kiedyś stanie się to tematem dłuższej opowieści. Kto wie.

Dziś aby rozświetlić ten zimowy dzień przytoczę parę moich tekstów, które wtedy bardzo spodobały się Graszce.

Ach wsiąść razem z tobą do auta, tak bez planowania, zabrać jakieś najniezbędniejsze rzeczy, pieniądze i gnać przed siebie na południe. Bez mapy, gps-a, jechać za słońcem. Pokonać góry i patrzeć jak śnieg topnieje, zanika, zostawiać za sobą to szare umęczone zimą miasto nad brzegiem zawsze zimnego morza. Śmiać się, rozmawiać, a czasem po prostu milczeć, patrząc na przesuwający się za oknem krajobraz. Tankować benzynę na przygodnych stacjach, jeść hamburgery i czipsy, tak aby nie zatrzymywać się dłużej, tylko uciekać jak najdalej, rwać sznurki, linki, łańcuszki, które tak oplotły przez minione lata, że człowiek czuł się jak Guliwer spętany przez Liliputy. Poczuć po raz pierwszy ot tak dawna, że czas nie przecieka przez palce, a każda sekunda z tobą, jest jak drogocenny diament.

---

Albo ta magiczna chwila, w tym jego wielkim samochodzie, gdy tylko odszedł policjant. Wydawał się taki groźny, chciał wlepić mandat za to, że on uczył ją jeździć, w końcu wszyscy tam to robili. Służbista, a może liczył na parę złotych na hamburgera dla siebie i dla kumpla ze sfatygowanego niebieskiego poloneza? Była późna zima, chyba przełom lutego i marca, gdy wszyscy już z takim wytęsknieniem czekają pierwszych oznak wiosny. Śnieg jest stary, szary, brudny, zleżały. Robiła prawo jazdy, czekał ją egzamin z jazdy, obiecał poduczyć, zwłaszcza na śliskim. Śmigali więc tam i z powrotem po pasie na Zaspie, śmiała się radośnie, on czuł w sobie dziwną radość, której nie czuł już ot tak dawna, aż naskoczyli na nich, zawyli, zamigotali niebiesko. Pewnie widząc jej autentyczny strach policmajster odpuścił, pouczył, uśmiechną się nawet zasalutował i odszedł. Śmiali się jak dzieci przyłapane na niecnym uczynku.

---

Bo wszystko to niby chemia. Hormony sączone do mózgu, po to żebyś zrobił wszystko aby przedłużyć gatunek. Nie łudź się - serce to tylko pompa, kawałek skomplikowanego mięśnia, który można przeszczepić, jeżeli zachodzi taka potrzeba, i jest dawca. Mózgu przeszczepić się nie da. Jeszcze? Widzisz więc kogoś po raz pierwszy i strzyk strzyk - mózg zalewa fala skomplikowanych związków chemicznych. Nazywasz to (o naiwny/a!) miłością. A wtedy zrobisz wszystko. Przestawisz góry byle tylko... Stajesz się narkomanem. Nikotyna, dopamina, endorfiny, morfina – a czym to się różni? Szkoda, że nie ma takich dopalaczy w handlu, w postaci poręcznych strzykawek, albo po prostu tabletek. Trzeba samemu sobie wyprodukować. Wydestylować w bimbrowni własnego ciała. Na odwyku cierpisz, bo tego nie da się odstawić.

12 komentarzy:

  1. Dobrze, że nie ma takich dopalaczy:))
    Ciekawią takie "portale społecznościowe", na których ludzie się poznają i zakochują. Zawsze mi się wydawało, że takie rzeczy to tylko na randkowych:). Jaka szkoda, że u nas nie ma takich możliwości. U nas blogi zupełnie "nieszkodliwe".:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobno słynna Niania z telewizji poznała swojego partnera na portalu poświęconym literaturze :-)

      Usuń
  2. Mnie sie podoba szczegolnie ten ostatni tekst :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak to fajnie żeście na siebie trafili. Zaciekawia mnie ta, jak piszesz, burzliwa droga. Historia jak z filmu.

    OdpowiedzUsuń
  4. bo w tych słowach jest moc i uczucie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie dziwię się, że się podobały...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe teksty, Bogumile.Napisane z pazurem, uczuciem, autoironią i romantyzmem. Metafora o Guliwerze spętanym przez Liliputy - bardzo, bardzo trafna. Ileż w każdym z nas było i jest spętań. Ale tylko od nas zalezy, czy umiemy sie wyzwolić...
    I ja nie dziwie sie Graszce, że się rozczytała...:-))

    OdpowiedzUsuń
  7. Zauroczyła mnie ostatnia część wpisu.
    "Bo wszystko to niby chemia...Wydestylować w bimbrowni własnego ciała..."

    Najlepszego Wam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję "zaczytania". Mo i dbajcie o swoje zaczytanie i o siebie. Bo warto.

    OdpowiedzUsuń
  9. Miało być "No i dbajcie o siebie..." - to przez łezkę w oku

    OdpowiedzUsuń
  10. Ładne teksty, ciekawa Wasza historia.
    Do mnie najbardziej trafia ten pierwszy fragment o ucieczce.
    Bardzo to pocieszające, żeście się odnaleźli.

    OdpowiedzUsuń
  11. To tylko potwierdza moją wewnętrzną pewność, że najbardziej seksowną częścią ciała jest mózg. ;))

    OdpowiedzUsuń