czwartek, 14 stycznia 2016

Dynia to czy słońce?

Siedzę nad białym okiem komputera, kursor miga zachęcająco, a ja zastanawiam się jak wytłumaczyć nasze zapadnięcie w domowe pielesze. Przesiadujemy chałupie całe dni. Ruszyć się nigdzie nie chce.
Dużo pracowaliśmy, a w weekendy budowaliśmy Bogumiłówkę. No to jest jakieś wytłumaczenie.


Tydzień temu postanowiliśmy rozruszać się. Na FB, które niedawno ponownie zaczęłam używać, znalazłam informację o wernisażu fotografii naszej wspólnej znajomej - Iwony Krzysztoń i Roberta Siwka pt. "Dyferencje". Wystawa miała mieć miejsce na Wyspie Sobieszewskiej. Na wspólną wyprawę namówiliśmy przyjaciela Bogumiła, którego miałam okazję poznać w sobotnie popołudnie.

Dzień mijał leniwie. Siedziałam nad płytą pilśniową, którą przyciął mi Bogumił  i malowałam.
- Co to będzie? - zapytał wchodząc do pokoju. - Słońce? Nie, to nie słońce, dynia? - próbował zgadnąć.
- Dziękuję! - powiedziałam szczerze rozbawiona - Teraz już wiem co powinnam malować - abstrakcje.

Popatrzyłam na zegarek, była 16, do wyjścia pozostała godzina. Czas zacząć przygotowania.
Postanowiłam ubrać sukienkę, więc najpierw skrobanie nóg, potem szybki prysznic. Koniec końców otwieram szafę. Dumam chwilę. Wyciągam czerwoną sukienkę.

W pokoju Bogumiła jest szafa z wielkimi lustrami. Nie bacząc na to, że podrzemuje po pracy, zapalam światło i staję przed lustrem.
- O Matko i córko! za mała :-( - stwierdzam załamana.

Ubieram kolejną sukienkę, tym razem czarną z białymi wstawkami.
- O Matko i córko! też za mała :-(

Wkładam kolejną czarna sukienkę. Stoję przed ogromnym lustrem, które ewidentnie pochodzi z gabinetu luster i na pewno cholernie zniekształca w poziomie.

Wciągam brzuch, wypinam pierś. Sukienka trzeszczy w szwach.
- Lustereczko powiedz przecie... - szepczę.
- Nikt piękniejszy w tej komnacie nie mieszka, lecz tysiąc razy smuklejsza od ciebie jest Śnieżka! - rechocze zwierciadło.

- Ajajaj Bogumił! - jęczę zrozpaczona -  ja we wszystkie te sukienki wchodziłam trzy miesiące temu, jak pracowałam!
- Odwołujemy wizytę? - żartuje Bogumił, ale mi wcale nie jest do śmiechu.

Może nie sukienka a tunika? Tak! Tunika to świetny pomysł! Wpadam do pokoju i wyciągam tuniki.
- O Matko, nieeeeee! - nie pomaga wciąganie brzucha i wypinanie piersi do przodu.
- Już wiem, ubierzemy się w namiot, mam taki mały, dwuosobowy, albo zawiniemy się w prześcieradła - śmieje się głośno Bogumił szyderca.

Latałam od szafy do lustra i z powrotem zawodząc jak stara wiedźma na miotle, a czas uciekał jak oszalały. Bogumił zaś parę minut przed wyjściem, odłożył spokojnie książkę, wstał z barłogu, ubrał się (30 sekund), ogolił i wyperfumował (1 min 45 sekund) ubrał buty i założył kurtkę (25 sekund) i stanął w drzwiach z kluczami w ręku. Mężczyźni jednak mają dobrze - pomyślałam naprawiając twarz przed lustrem.

- Od jutra się odchudzam, to postanowione! - powiedziałam do Bogumiła w aucie.

Wernisaż się udał. Iwona pokazała autoportrety, bo jak powiedziała, ona sama jest swoją najwierniejszą modelką. Zdjęcia pana Roberta mnie nie urzekły. Ale tak to już jest z ze zdjęciami. Nie wszystko podoba się wszystkim.

W piątek idziemy na kolejny wernisaż.

Moi drodzy czytelnicy, co widzicie na załączonym obrazku pt "Pętla czasu".
Dynie czy słońce?




33 komentarze:

  1. Uwielbiam i słońce, i dynię, a pętlą czasu bardzo optymistyczna ! W ogóle z Twoich obrazów bije radość i spokój. A z domu, który się lubi, nie chce się wychodzić:)Musze Ci zdradzić, że moje sukienki też się zbiegły i też planuję od jutra....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, to jutro nastąpiło dzisiaj. Nie będę katowała się dietą, bo w cud diety nie wierzę. Zrezygnowałam z ziemniaków, zastępując je ryżem. Ciemne pieczywo, więcej wody. Zobaczymy co z tego wyniknie :-)

      Usuń
  2. To Ciebie tez odwiedzila Wrozka Szafiuszka? Kurcze, wsuwa sie toto niepostrzezenie do szafy, szczegolnie w czasie zimy, i czaruje te nasze ubrania... Zeby tak w druga strone chciala, ale ona nie, zawsze tylko je zmniejsza i zmniejsza, zlosnica jedna :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwona, w 2,5 miesiąca przytyłam 7 kilogramów. Regularne jedzenie, brak stresów zrobiło swoje w przyśpieszonym tempie.

      Usuń
  3. Ja widze tunel, ktorym idzie sie w strone swiatla... hmmm... po smierci. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, nie chcę jeszcze umierać. Mam dużo planów. Zdjęcia, podróże. Chciałabym zostać babcią.

      Usuń
    2. No wez, Graszka! Kto Ci kaze umierac? ;) Ale tak mi sie ten obraz skojarzyl. :)))

      Usuń
  4. Przecież to Ania na zielonym wzgórzu!:D

    OdpowiedzUsuń
  5. :) To i u Ciebie kaloria zamieszkała !!! To taka wredna małpa która w nocy siedzi w mojej szafie i zwęża ubrania !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. popatrz jakie wstrętne te kalorie. Zamieszkują u ciebie i u mnie :-)

      Usuń
  6. W pętli czasu widzę pętlę czasu;)
    Sprawdź szafę. Tam na pewno jest masa krasnoludków, które w nocy zwężają Ci ubrania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sprawdziłam. O świcie, przeszły do Jagi :-)

      Usuń
  7. No i cóż by tu... Acha, miałam taką koleżankę, która na śniadanie pochłaniała kilo krupnioka i 2 duże bułki, a na koniec mówiła tak: "Gdyby nie ta pierd...na cukrzyca, to byłabym całkiem zdrowa!!!"... zaznaczę, że miała 145 cm. wzrostu i ważyła ok. 108 kg. Graszko, to tak w ramach żartu;-))) Ja zaś uważam, że jestem obciążona genetycznie, a moja waga jest po prostu... zepsuta... hahaha... Będę musiała chyba znaleźć tę wredną małpę z szafy i wyrzucić ją razem z tymi za małymi sukienkami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może te wredne małpy przerzucimy do dziewczyn "szczypiorków" ?
      Od wczoraj się trzymam. Nie słodze, nie jadłam nic słodkiego

      Usuń
  8. Ja widzę słońce stylizowane na zielony owoc. Bez słońca nie ma zieleni. Dziewczyna idzie w stronę słońca i zieleni, a więc w kierunku dobra i spokoju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. twoja interpretacja bardzo mi się podoba :-)

      Usuń
  9. Tak nawiasem, ryż jest o wiele bardziej kaloryczny, niż ziemniaki:)
    Aj, znam ten ból. Od dwóch lat chodzę wyłącznie w tunikach. Lecz jeszcze się nie poddałam z kretesem - mam zamiar zmieścić się w moje piękne sukienki, które leżą odłogiem i nie mogą się doczekać, aż je założę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale ja jem ten brązowy. Ograniczam też tłuszcz.
      Decyzja była na spontana, dzisiaj poczytam coś na ten temat. Chyba 7 lat temu podjęłam walkę z otyłością. Schudłam wtedy 20 kg. Jak się odważę to zamieszczę zdjęcia przed i po.

      Usuń
  10. Ja tam widzę pętlę czasu;)
    A sukienki, cóż, przestałam w nich chodzić...

    OdpowiedzUsuń
  11. Też przytyłam,Graszko. Po częsci winna jest chora tarczyca, ale po częsci zwykłe łakomstwo. Trzeba cos tym zrobić, bo nie cierpie stanu, gdy nie akceptuję siebie.
    A dynia czy słońce? Nie wiem, wiem, ze obraz jest ciepły, serdeczny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubię tego stanu. Dlatego podjęłam próbę, zrobienia czegoś z tym.
      Będzie nam łatwiej, bo i Bogumił do mnie dołączył :-)

      A obraz? Maluję co mi w sercu gra, a że jestem szczęśliwa, jest kolorowo :-)

      Usuń
    2. I to jest najważniejsze, jesteś szczęśliwa i do tego kolorowa!!! A te Chude (tak mówią, ja tam nie wiem)... są złe, drażliwe i wiecznie nieszczęśliwe, bo żywią się wodą i sałatą ;-))) hahaha... a My, dobrze zbudowane mięciutkie i miłe w dotyku! No cóż, lubię się z siebie pośmiać, gorzej kiedy śmieje się ze mnie ktoś inny;-((( Sypnęło śniegiem dziś rano...

      Usuń
    3. Gabi, muszę coś z tym zrobić, już z uwagi na moje kolana. Wstyd mi się przyznać ile ważę :-)

      Usuń
  12. Przyłącze się do zabawy, ja widzę słoneczno-ziemna dynię. :)
    I jakąś postać chochlika w kapeluszu po środku.
    Co do zrzucenia wagi, to po zimie , prawie każda musi, bo jak nadejdzie wiosenna , to i letnia sukienka.
    W porównaniu do tego pierwszego bloga, tu widać ,że jesteś radosną i optymistycznie patrzysz w przyszłość.
    Jakie to ważne ,z kim przebywamy na codzień, bo to nasz mały świat, ta nasza codziennosc. Pa! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jula, ważne z kim przebywamy.
      Kiedyś każdy nawet najmniejszy problem był na mojej głowi. Teraz dzielimy go na dwa :-)

      Usuń
  13. moim zdaniem wyprałaś ciuchy w 60 stopniach to masz je teraz za małe:-) myśl pozytywnie: polataj po wyprzedażach i kup sobie kilka nowych ciuchów i uważaj na pralkę:-*

    OdpowiedzUsuń
  14. Tunel prowadzący wprost do wiosny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już mi się chce do wiosny. Będzie działka, praca na grządkach. Jak swieci słońce człowiek jest taki bardziej kolorowy :-)

      Usuń
  15. U mnie znowu to samo, co u Ciebie. Wszytsko za małe, a dopiero, co się mieściłam. I to nie dlatego, że w domu siedzię, mnie w domu nie ma. Zapewne wtedy w szafie krasnale sobie harcują. Bo to chyba nie przez te batony i cukierki, które żrę, bo nie mam czasu na normalne sniadanie...

    OdpowiedzUsuń