wtorek, 26 stycznia 2016

Dom szczęśliwy, dom pachnący

Siedzę przy moim roboczym blacie i patrzę w okno, które wychodzi na dom sąsiadów, których nie znam. Franka z Haną, przytulone do siebie, legły na czerwonej poduszce blisko kaloryfera, Kiler drzemie w salonie. Kudeł zmęczony po  spacerze ze swoim przyjacielem Białasem położył się koło łóżka. Bogumił klika w swoim pokoju - biurze.


Panuje niesamowita cisza, przerywana jedynie śpiewem wiatru. Patrzę w okno i zastanawiam się czy ludzie mieszkający w domu za oknem są szczęśliwi.

Lecz cóż znaczy dom szczęśliwy?

Mury nie są istotne. Nie ważne czy to jest dom jednorodzinny, czy mieszkanie. To ludzie tworzą panującą w nim atmosferę. Ale co poza tym? Przedmioty?  Dla każdego będzie to co innego. Dla Bogumiła to książki, stare pocztówki przedwojennego Gdańska, które lubi oglądać. Stary zegar, który miarowo wybija czas.

Dla mnie to cała masa bibelotów, a zwłaszcza stojące na parapecie okna zdjęcia rodziców, które kiedyś stąd zabiorę i postawię na innym parapecie, w domu, w którym mam nadzieję zakończyć kiedyś moją ziemską podróż.

Oprócz sprzętów jest jeszcze coś - zapach. To on powoduje, że pomimo upływu czasu zapamiętuję dzień, w którym byłam szczęśliwa. Tak, szczęśliwy dom to dom pełen zapachów, wspólnie jedzonych posiłków i rozmów, nawet tych o niczym.

Doskonalę pamiętam Wigilię sprzed dwóch lat, a to za sprawą podarowanych mi przez Gabrysię grzybów. Ależ wtedy pachniało zupą grzybową.

Teraz już wiem, że po latach, kiedy będę siedziała w wysłużonym fotelu uszaku przy oknie i patrzyła na ogród, będę wspominać niedzielę 24 stycznia 2016 roku - urodziny mojego syna. Po obiedzie, który zjedliśmy razem przy kuchennym stole, upiekłam ulubioną babkę piaskową. Chciałam zrobić jeszcze coś ale zabrakło mi pomysłu. To był czysty przypadek, weszłam na bloga "nie-ład mAlutki" szukając prostego przepisu i znalazłam - jabłka w francuskim cieście.

Poprosiłam syna, żeby pojechał  do Biedronki i kupił dwa opakowania francuskiego ciasta. Pokroiłam jabłka i gruszki.  Z dwóch porcji ciasta zrobiłam 12 kwadratów, włożyłam tam pokrojone owoce. Dziesięć było z jabłkiem, a dwie z gruszkami. Złożyłam w kształt koperty. Po kwadransie dom pod błękitnym aniołem wypełnił się zapachem pieczonych jabłek.

Usiedliśmy w trójkę przy kawowym stoliku. Rozmawialiśmy zajadając się ciastem.
- Trafiłam na to z gruszką - zakrzyknęłam wesoło.
- Mamo, które jeszcze jest z gruszką? - zapytał syn.
- Nie wiem, szukaj.
Ile było radości kiedy na nie natrafił. To jeszcze wciąż duże dziecko - pomyślałam.

A później oglądnęliśmy film, który wybrał syn - "Anatomia zła".

Nic wielkiego i wykwintnego, zwykłe ciasto francuskie spowodowało, że było to piękne popołudnie warte zapamiętania





29 komentarzy:

  1. Z tym cukrem pudrem nad upieczonymi ciastkami wyglądasz zjawiskowo !!! Wszystkiego najlepszego dla Karola... słońca, zdrowia i spełniania kolejnych marzeń... i sto buziaków od ciotki Gabrychy*** Kochana... chętnie bym pohasała po ogrodzie, ale ścięło mnie z nóg zapalenie oskrzeli i leżę jak ten przyslowiowy placek;-((( i jeszcze ta okrutna plucha za oknem !!! moimi ulubionym zapachem jest aromat ciasta drożdżowego... jednak nie pochodzi z mojego domu rodzinnego, bo moja mama nigdy ciasta nie piekła, ale właśnie w małżeńskim domu ten zapach mnie urzeka;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Graszko... w 2015 roku bylo tak licho z leśnymi grzybkami, że aż mi było przykro, że tylko resztki "wydłubywałam" ze słoika... hahaha...Jednak tak jak piszesz, ich aromat jest niepowtarzalny!!!

      Usuń
    2. życzenia przekażę, jak wróci z pracy.

      Bogumił przeprosił się z aparatem :-)

      Mm teraz dużo wolnego czasu i pomysł na siebie- spróbuję upiec ciasto drożdżowe. Uwielbiam. Ostatnio jadłam drożdżówkę, która upiekła p. Krysia :-) Była pyszna.


      Kuruj się dziewczyno, bo już niedługo wiosna i czas będzie zacząć prace ogrodnicze

      Usuń
  2. Az tutaj do mnie dolecial zapach pieczonych jablek, ciasta francuskiego posypanego cukrem pudrem i babki piaskowej. Szczesliwy dom pachnacy miloscia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, przepis prosty i wart tego zapachu :-)

      Usuń
  3. Zapach! To jest to. Jak wprowadziliśmy się do obecnego mieszkania to szybko zapełniałam je zapachami, głównie chlebowymi. ;)
    Graszko, uśmiechnęłam się szeroko jak czytałam o zapachu w domu pod niebieskim aniołem. Dowiesz się czemu jak wyjmiesz liścik dołączony do zakwasu ;)))
    Miło mi, że skorzystałaś z mojego przepisu i mam nadzieję, że niebawem skorzystasz z kolejnych :D
    A na zdjęciu jak gwiazda wyglądasz!
    Najlepsze życzenia dla Jubilata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a więc czekam cierpliwie na liścik :-)

      Usuń
  4. Uwieelbiam ciasto francuskie. Zarówno na słodko jak i na słono.
    "Mała rzecz,a cieszy" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię jak dom pachnie domem :) Uwielbiam chleba zapach i bułek drożdżowych , lubię zapach zakwasu na chleb i lubię nawet zapach smażonej cebuli:) Dom ma pachnieć domowo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię zapach smażonej cebuli ;) i wątróbki!

      Usuń
    2. To też mój ulubiony zapach.

      Usuń
    3. Lubię takie "zapachy"... mniam, maniam !!! hahaha... Dziewczyny, czy jeszcze piszecie o zapachach??? POzdrawiam z wyrka, Gabrysia !!!

      Usuń
  6. Graszko - no piękna we wnętrzu:)a MuszęCi sie przyznać, że to gotowe francuskie jest moim stałym wyjściem awaryjnym ! Wszystkiego najlepszego dla syna!a które to urodziny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. urodziny 22.

      Basiu przyznam Ci się, że ja dopiero teraz zaczynam gotować. Jak pracowałam, też gotowałam, ale to było wszystko na szybko. Kotlet schabowy, kotlet mielony itp. Ja widziałam ciasto francuskie w sklepie, ale nigdy nie miałam czasu, na szukanie przepisów. Teraz bawię się kuchnią :-)

      Usuń
  7. Jestem pełna dla Ciebie podziwu. To Ty sprawiasz, że Wasz dom jest taki ciepły i miły. Fajnie z Tobą mają chłopaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chłopaki mają fajnie, tym bardziej, że każdy z nich jada o różnych godzinach. O 13 Bogumił je zupę, o 15.30 drugie danie. Karol je o 18.

      Usuń
  8. A, Graszko- jak nie mam jabłek, a mam serek biały-mascarpone albo twaróg- to robię francuskie z serem:)Tak, dom ma pachniec-szczęściem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam zamiar porobić eksperymenty z francuskim ciastem :-)
      Dzisiaj ja wybierzemy się na zakupy mam zamiar kupić mały zapas. Tak sobie pomyślałam, że nawet jak nie ma słodyczy w domu a mają przyjść goscie- to francuskie ciasto jest dobrym rozwiązaniem.

      Usuń
  9. Mój prawie 3 lata starszy, a też jeszcze mały...
    Zapachy pamiętam, najbardziej ten...świeżych ogórków, przy tym zapachu zakochiwałam się, potem wróciłam do domu i rwąc ogórki w maminym ogordzie przypominałam sobie te chwile...Do dziś mam te skojarzenia z zapachem swieżych og ogórków, a zakochanie przerodziło się w cos więcej i trwa do dziś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łał, jaka ładna historia - lubię takie wspomnienia.
      Z ogórków z Bogumiłówki zrobiłam na zimę sałatkę. W tym roku mam zamiar posadzić jeszcze więcej ogórków

      Usuń
    2. Posadź, Kochana, posiej, zbieraj ... przetrwarzaj!!! Ogórasy, cukinie, szparagówka... to moje najukochańsze warzywka (chociaż ogórków na surowo NIE JEM ;-))) i znowu o żarełku... Taka fasolka z bułeczką, albo własnoręcznie ukiszone ogóreczki pachnące koprem i czosnkiem...

      Usuń
    3. Gabrysiu, od tygodnia chodzi mi po głowie zrobienie kolejnej zakładki na blogu. O jedzeniu. Miałam dzisiaj o tym napisać, ale coś mnie zmogło. Pół dnia przeleżałam w łóżku

      Usuń
  10. Super zapachy i aromaty aż czuć , jak się czyta Twój wpis i komentarze czytelniczek. :)
    Ps.1.
    I co z Twoimi dokumentami. A w ogóle byłaś obsluzona przez urzedniczki, tj.czy się zarejestrowalas ,bo to ważne, zwłaszcza przy chorobie.
    Placone leczenie z FZ. No i może być tak, że ta teczka w tym pokoju u urzedniczek czeka na Ciebie.
    To znaczy ,ta teczka została zostawiona przed wejściem do pokoju , czy po wyjściu. Numerek kolejności to z automatu tam się bierze , czy z rejestracji. No bo powiedzmy złodziej skusil się na pieniądze a resztę mógł zostawić albo złośliwie wyrzucić .
    Ps.2.
    Ja lubię wszystko co dobrze się kończy i dlatego nie lubię takich nuewyjasniwn, napisz nam , ja ta sprawa twoich dokumentów miała finał, bo to może być nauczka i dla nas. Jak sobie poradzić , w takich okolicznościach. Bo wiesz samą , że czasami człowiek musi być zdany tylko na siebie , by przeżyć.
    Pozdrawiam Ciebie i Twoich bliskich. :)
    Ps.3
    Czy coś Ci zasugerowali urzędnicy w tak kłopotliwej sytuacji ,pytalas się ich .? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teczkę zostawiłam już po, także jestem zarejestrowana i ubezpieczona. Dałam sobie czas do końca miesiąca. Jeżeli się nie znajdzie, wystąpię do swoich pracodawców o duplikat umów i zaświadczeń. Napiszę o tym później jak już zacznę starać się o duplikaty

      Usuń
  11. Bardzo lubię ciasto francuskie, bo jest wdzięcznym "materiałem do eksperymentów" kulinarnych.Zawsze mam w zamrażalniku opakowanie. Często robię z niego paszteciki z kapustą i grzybami albo z mięsem i z kapustą. Za to wersję słodką uwielbiają moje dzieci - do gruszek dodaję jeszcze budyń waniliowy ;)Zapach domu ? Zdziwisz się, ale to zapach mojego domu rodzinnego - zapach wypastowanej podłogi ;) Pozdrawiam - M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maszko bardzo dziękuję, za pozostawienie komentarza. Dzięki niemu mogłam przeczytać przepiękny Twój tekst :-)

      Mam zamiar eksperymentować z ciastem :-), ta wersja z budyniem smakowałaby mojemu synowi.

      Usuń
  12. Nic wykwintnego? Ależ to właśnie Ty byłaś wykwintna:)).
    Ja w domu chodzę zazwyczaj w nocnej koszuli. Gdy czuję, że powinnam być elegantsza, zakładam T- shirt i legginsy za kolano. Na przykład w święta. Może dlatego tak nie lubię świąt:)).

    OdpowiedzUsuń
  13. Pieknie napisałaś, trafiając w samo setno... tak,to ludzie tworzą dom, jego ciepło, jego klimat i atmosferę miłości. Można mieszkać w pałacu, ale jak tego wszystkiego nie ma, to dom wtedy... nie jest domem tylko pustymi, zimnymi murami.
    Zapachniało mi ciasteczkami, chyba też je wypróbuję!
    Dziekuję i pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń